Biskupi a prezerwatywy

Biskupi a prezerwatywy

W Kościele wybuchł spór o dopuszczalność używania kondomów przez chorych na AIDS

Watykanista Marco Politi próbował wydobyć od meksykańskiego kardynała Javiera Lozana Barragana, który zgodnie ze stanowiskiem Kościoła potępiał antykoncepcję, przyznanie, że w przypadkach szczególnego zagrożenia AIDS Kościół może zaakceptować prezerwatywę. Zapytał wprost, robiąc wywiad dla rzymskiego dziennika „La Repubblica”: „Żona wie, że jej mąż jest chory na AIDS. Czy ma prawo prosić go, aby założył prezerwatywę?”. Kardynał odpowiedział: „Uważam, że ma do tego prawo. Tak, żona ma prawo prosić, aby małżonek nałożył kondom”.
Odpowiedź watykańskiego dostojnika, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia,

to znak czasu.

Kościół wobec bicza, jaki uderzył w grzeszną ludzkość w postaci AIDS, szuka jakiegoś ludzkiego kompromisu między niezmiennością zasad a miłosierdziem.
Papież, który następnego dnia po ukazaniu się wywiadu przyjął członków tej rady, aby rozmawiać z nimi o szczególnym zadaniu, za jakie uznał walkę z pandemią AIDS, tym razem nie wypowiedział się na temat prezerwatyw. Wskazał tylko „delikatne i niedające się ominąć” problemy cierpienia i śmierci, jakie powoduje AIDS i które stają przed Kościołem. Czy była to refleksja na temat szczególnego środka antykoncepcyjnego, który spełnia podwójną rolę: nie tylko zapobiega poczęciu, czego katolicka doktryna podporządkowująca seksualizm celowi prokreacji zdecydowanie nie akceptuje, ale w znacznej mierze – choć nie do końca – chroni przed zachorowaniem?
Papież, w wielu sprawach odwagą myślenia wyprzedzający swych kardynałów, radził szukać odpowiedzi na te problemy przede wszystkim „w wierze w Chrystusa”.
Spór o prezerwatywy nie jest w Kościele nowy. W ciągu ostatnich lat toczy się w Episkopatach Włoch, Francji, USA i Brazylii. W tych dniach ujawniła go wypowiedź rzecznika i sekretarza generalnego Konferencji Biskupów Hiszpanii, ks. Juana Martineza. Po spotkaniu z minister zdrowia, Eleną Salgado, na którym obie strony porozumiały się co do współdziałania Kościoła i socjalistycznego rządu w walce z AIDS, rzecznik Episkopatu oświadczył: „Prezerwatywa ma swoje miejsce w kontekście integralnego i globalnego zapobiegania zakażeniu wirusem HIV”.
Światowe media powitały tę wypowiedź jako zmianę stanowiska Kościoła. Rzecznik kurii arcybiskupiej w Buenos Aires, ks. Guillermo Marco, oświadczył: „Zazwyczaj Kościół był przeciwny kampaniom na rzecz stosowania prezerwatyw, ale następuje zwrot w tej sprawie”.
W Episkopacie hiszpańskim wybuchła awantura. Kontratak ze strony zachowawczej większości zmusił ks. Martineza do ogłoszenia dementi: „W odróżnieniu od tego, co twierdziły rozmaite źródła „w swych ekstremistycznych interpretacjach wypowiedzi rzecznika”, nie jest prawdą, że zmieniła się doktryna Kościoła w sprawie stosowania prezerwatyw. Zgodnie z jego zasadami, nie można zalecać używania prezerwatyw, ponieważ jest to sprzeczne z moralnością jednostki ludzkiej”.

Do porządku przywołany został

przez swego zwierzchnika także rzecznik arcybiskupa Buenos Aires. W Madrycie ks. Martinez znalazł jednak sposób, aby przedstawić racje zwolenników większej refleksyjności w interpretowaniu zakazu. Powiedział: „W obliczu pandemii AIDS, wskutek której tylko w latach 2001-2003 sierotami zostało 15 mln dzieci, nie można zrezygnować ze środka ochronnego, jakim jest kondom”. Po ogłoszeniu dementi wystąpił w hiszpańskim Radio Cadena COPE i udzielił poparcia rządowego programu walki z AIDS: „Jeśli nie chce się być jednostronnym i przez to nieskutecznym, powinno się wziąć pod uwagę trzy filary walki ze straszliwą pandemią”, która jest dziś główną przyczyną śmierci ludzi w wieku od 15 do 49 lat. Według niego, „doktryna Kościoła nie w pełni, ale w znaczącym stopniu pokrywa się z tzw. Programem ABC”, propagującym w walce z AIDS

wstrzemięźliwość, wierność i stosowanie prezerwatyw

(skrót pochodzący od angielskiego Abstain, Be fauthful, use Condoms).
Już w trakcie powstawania „Humanae Vitae” członkowie zespołu redagującego encyklikę wysuwali argumenty, które miały przekonać Pawła VI do zaakceptowania prezerwatywy jako środka walki z epidemiami groźnych chorób przenoszonych drogą płciową. Papież się nie zgodził. Obawiał się, podobnie jak jego następca, Jan Paweł II, że argument ten zostanie wykorzystany przez zwolenników rewolucji seksualnej.
Ale, jak powiedział pewien doświadczony profesor prawa kościelnego, w sformułowaniach dotyczących zasad, którymi kieruje się Kościół, zawsze można znaleźć furtkę do ewolucji, której wymaga życie. Tak było w przypadku władzy świeckiej papieża, cenzury kościelnej, mszy odprawianej tylko po łacinie czy zakazu komunii na rękę.

 

Wydanie: 5/2005

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy