Jaki błąd życiowy nauczył Panią/Pana najwięcej?

Jaki błąd życiowy nauczył Panią/Pana najwięcej?

Prof. Ludwik Stomma,
antropolog, wykładowca paryskiej Sorbony
Nie uskarżam się na nadmiar błędów w życiu, ale sądzę, że wszystkie były większymi lub mniejszymi złudzeniami. Najbardziej łudziłem się co do ludzi, którzy dochodzą do władzy. Wydawało mi się, że zostają tacy sami, jacy byli wcześniej, i za każdym razem okazywało się to błędem. Teraz już w to nie uwierzę. Władza zmienia ludzi.

Prof. Jerzy Bralczyk,
językoznawca
Chyba nie popełniam błędów albo mam dobrze wykształcony mechanizm zapominania. Pamiętam natomiast błędy ortograficzne, które kiedyś popełniłem, zwłaszcza jeden z podstawówki i dwa ze szkoły średniej. Ten pierwszy był zwykłą literówką, natomiast w liceum napisałem żurawie przez „ó”, zaś czasownik byłaby – osobno. Te błędy do tej pory nie dają mi spokoju, nie wiem dlaczego i wstydzę się ich. Ciągle jeszcze błędy językowe są u nas świadectwem poziomu kultury człowieka.

Dr Ryszard Bugaj,
ekonomista, założyciel Unii Pracy
Błędy mnie niczego nie nauczyły. W moim już dość długim życiu nie umiałem się koncentrować na jednej sprawie i zawsze ciągnąłem równocześnie trzy rzeczy. Byłem od początku studiów zaangażowany w politykę, najpierw oczywiście jako dysydent, przejawiałem też zainteresowania naukowe, a prócz tego angażowałem się w różne przedsięwzięcia hobbystyczne. Wszystko to razem zabierało dużo czasu, ale rezultat w żadnej z tych dziedzin z osobna nie jest imponujący. Tego już nie zmienię. Czyniłem też błędy polityczne. Np. na początku lat 90. byłem przekonany, że skończy się podział sceny politycznej obarczony korzeniami historycznymi, że powstanie lewica, której główny nurt cechować będzie wrażliwość społeczna. To był błąd, bo w tej chwili to, co się robi pod szyldem lewicy, zresztą nie tylko w Polsce, ale także w Niemczech, Anglii czy we Włoszech, ma wyraźnie uwydatniony element liberalny. Z tego błędu wyciągnąłem jednak tylko wnioski intelektualne, nie sądzę natomiast, bym miał okazję wyciągnąć wnioski polityczne.

Janusz Majewski,
reżyser
Wszystkie błędy życiowe, które popełniłem i popełniam, uczą mnie jednego: aby żyć, trzeba popełniać błędy. Nie da się żyć bezbłędnie, istotą życia jest błądzenie wśród wątpliwości, narażanie się na ryzyko, próbowanie i doświadczanie nowego. Życie sterylne, przemyślane w każdym calu, unikające ryzyka, przewidujące wszelkie konsekwencje to model, który zachwyca pewnie agentów ubezpieczeniowych, ale nie życzę czegoś takiego nikomu.

Lech Wałęsa,
b. prezydent RP
Prawdopodobnie tych błędów było dosyć dużo. Czy jednak można z nich wybrać jeden i szczególnie wyróżnić? I to jeszcze znaleźć taki, który przyniósł ważną naukę? To już za daleko posunięte pytanie.

Prof. Maria Szyszkowska,
filozofia prawa, senator RP
Sytuacja jest dosyć zabawna, bowiem żyję w przekonaniu, że nie popełniłam żadnych błędów. W dzieciństwie mieszkałam z mamą i dwiema ciotkami i często słyszałam narzekania kobiet, że czegoś w życiu nie zrobiły albo coś zrobiły i w związku z tym ich życie nie jest udane. Podsłuchiwałam te rozmowy dorosłych i mając dziewięć lat, postanowiłam, że nie popełnię żadnego błędu, więc i nie będę niczego żałowała. Tak się stało, niczego nie żałuję, jeśli chodzi o przeszłość. Wiem, że jeśli postępuję w określony sposób, to znaczy, że inaczej widocznie nie mogę. Zresztą po latach zapomina się stany uczuciowe, które zadecydowały o jakiejś naszej decyzji. Sądzę więc, że krzywdzimy siebie, stwierdzając, że w przeszłości coś było błędem, bo nie był to błąd, wtedy byliśmy inni niż dziś, nie pamiętamy całego splotu uczuć towarzyszących tamtym wyborom.

Prof. Stanisław Mika,
psycholog społeczny
W roku 1950 starając się dostać na studia, popełniłem poważny błąd. Ponieważ przy bramie uniwersytetu powiedziano mi, że nie ma takiego kierunku studiów jak psychologia, zdałem na polonistykę. Potem okazało się, że jednak psychologia na uniwersytecie jest, i próbowałem zmienić wydział. Straciłem rok, musiałem znowu zdawać egzaminy wstępne, a zgodę na zmianę kierunku w tych czasach wydawał sam minister. Nauka: 1. kiedy się podejmuje poważne decyzje życiowe, trzeba mieć wiarygodne informacje, 2. gdy się popełni błąd, trzeba go naprawić, bo brnięcie dalej może się źle skończyć.

Bronisław Cieślak,
filmowy por. Borewicz, poseł SLD
Bez wpadania w masochizm cenię swoje dołki i niedobre doświadczenia, bo wszystko, co człowiek jest naprawdę wart w życiu, nie pochodzi ze zwycięstw, tylko upadków. Głupkiem płytkim i próżnym jest ten, któremu życie toczy się tylko po różach i od sukcesu do sukcesu. Z odległej perspektywy widzę, że człowieka budują także jego błędy. Przeżyłem już okres wielkiej popularności, kiedy niemal noszono mnie w lektyce i zakładano fankluby, a potem potężnie dostałem po łbie, kiedy mnie wyrzucono z telewizji. Cenię sobie jednak te doświadczenia, zwłaszcza okresy dołowania, bo nauczka była uczciwa i solidna. Zaliczam do błędów także zdarzenie sprzed trzech lat, kiedy rankiem w Wigilię 2000 r. zostałem przyłapany przez policję w samochodzie na chodniku. Nikt mi nie uwierzy, że nie byłem pijany. Dochodzenie umorzono, ale ja odcierpiałem solidnie, byłem i jestem opluwany w prasie jako ten, który wszystkich lekceważy, bo uważa, że mu wszystko wolno. Dziś przyznaję, że nie należało tak robić, zaś samo zdarzenie jest dla mnie oczyszczającą nauczką.

Stefan Friedmann,
aktor, satyryk, scenarzysta
Najlepiej się uczę na cudzych błędach. Np. patrzę na tych, którzy mają po trzy żony, i widzę, że to dobry przykład, by zostać świętym. Inne błędy swoich bliźnich powtarzam z przyjemnością, bo są bardzo pociągające.

Prof. Jacek Kurczewski,
socjolog, polityk
Jednym z błędów z przeszłości było to, że kiedy w 1976 r. byłem zagrożony utratą pracy po podpisaniu protestu konstytucyjnego, złożyłem obietnicę, że więcej protestów nie będę podpisywał. Na szczęście nie dotrzymałem tej obietnicy i w roku 1980 ją złamałem. Było to jednak złe doświadczenie i błąd, bo lepiej być konsekwentnym. Wszystkim młodszym doradzam, że warto uparcie trzymać się swego, bo wtedy lepiej się znosi przeciwności życia. Ustępstwo na dalszą metę zawsze przynosi szkody osobiste.

Szczepan Sadurski,
satyryk, szef pisma „Twój Dobry Humor”
Miałem kiedyś kolegę i sądziłem, że jest moim przyjacielem. Łączyły nas wspólne zainteresowania i długa znajomość. Któregoś dnia korzystając z moich pieniędzy i informacji uzyskanych ode mnie, kolega stworzył firmę o identycznym profilu co moja, wypuszczając na rynek niemal identyczny produkt. Gdy się okazało, że jego produkt nie był w stanie dorównać mojemu, popadł w tarapaty finansowe i wmówił sobie, że jestem temu winien. Rozpoczął działania, które miały mnie zniszczyć. Wniosek? Tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, nie można wierzyć przyjaciołom, nawet najbliższej rodzinie. Są ludzie, którzy dla pieniędzy zrobią absolutnie wszystko.

Wydanie: 35/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy