Czy na grobach niewinnych ofiar można budować mit tzw. żołnierzy wyklętych?

Czy na grobach niewinnych ofiar można budować mit tzw. żołnierzy wyklętych?

PROF. ANDRZEJ ROMANOWSKI,
nauki historyczne, UJ
Nie można na grobach niewinnych ofiar budować mitu „żołnierzy wyklętych”, ale trzeba pamiętać, że niewinne ofiary były po obu stronach. Natomiast pewien jestem trzech spraw. Po pierwsze – „żołnierze wyklęci” niejedno mieli imię. Między ideowością a bandytyzmem rozciąga się szeroka przestrzeń postaw i działań niemożliwych do jednolitego zdefiniowania. Czym innym są np. działania czterech zarządów WiN, czym innym biografia choćby gen. Emila Fieldorfa. Po drugie – „żołnierze wyklęci” działali na własny rachunek: nie ma żadnego dokumentu władz RP na uchodźstwie ani jakiegokolwiek centralnego organu konspiracji w kraju, który nakazywałby walkę beznadziejną, nakręcającą spiralę terroru. Po trzecie – istniało szerokie spektrum postaw, które – nie akceptując narzuconej rzeczywistości – nie akceptowały zarazem walki zbrojnej ani nawet pokojowej konspiracji. W tym spektrum mieści się polityka Kościoła rzymskokatolickiego. Przecież już w marcu 1945 r. abp Sapieha dogadał się z komunistami i zaczął wydawać legalny „Tygodnik Powszechny”. Nie mówię już o późniejszych działaniach hierarchów Kościoła, którzy – w trosce o tzw. substancję – potępiali podziemie. Nigdy nie rzucę kamieniem w „żołnierzy wyklętych” i nawet nie przekonują mnie ich ofiary – tragiczny owoc każdej wojny bratobójczej. Oburza mnie natomiast absolutyzowanie jednej tylko postawy wobec komunizmu. Postawy w tamtych czasach mniejszościowej, a potem zmarłej śmiercią bezpotomną, bo opozycja antykomunistyczna rodziła się nie tyle z „wyklętych”, co raczej ze ZNAK-owych katolików i dysydentów PZPR.

PROF. MICHAŁ KLIMECKI,
najnowsza historia wojskowa, UMK
Historycy i publicyści nie powinni budować mitów i legend. Takie ujęcia przeszłości działają toksycznie na świadomość historyczną narodu. Przenoszą dawne spory w czas teraźniejszy. Zadaniem badaczy i piszących jest możliwie głębokie, wszechstronne i przede wszystkim obiektywne pokazanie wydarzeń i ich uczestników. Tylko w rzetelnym odtworzeniu przeszłości, z jej wszystkimi, w tym najboleśniejszymi aspektami, dostrzegam wyrazy szacunku dla uczestników minionego narodowego dramatu oraz współczesnego czytelnika.

PROF. DANIEL BOĆKOWSKI,
historia najnowsza Polski, Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN
Nie ma nic gorszego niż ponowne budowanie mitów. Mamy przybliżać prawdę historyczną, ta zaś nigdy nie jest łatwa w odbiorze, gdyż pokazuje to, co w nas dobre, i to, co w nas podłe. Każda wojna niszczy ludzką wrażliwość, wojna totalna niszczy ją totalnie. Nie wyobrażam sobie, byśmy pod pretekstem budowy nowego mitu odrzucili pamięć o niewinnych ofiarach tamtych lat – zarówno ofiarach systemu komunistycznego, jak i ofiarach tych, którzy ten system zwalczali. Przypadki zwykłego bandytyzmu były nieodłącznym elementem tej krwawej, beznadziejnej walki. Jeśli zaprzeczymy tym faktom, nie będziemy lepsi od tych, którzy na zapomnienie skazali tysiące młodych ludzi straconych w katowniach UB.

PROF. ANTONI DUDEK,
polska myśl polityczna, IPN
Mit żołnierzy wyklętych jest już faktem realnym. Najwyraźniej zatem można go było zbudować. Jak wszystkie mity podlega też dekonstrukcji, a jednym z jej narzędzi będzie przypominanie, że sumienie niektórych żołnierzy wyklętych obciążają niewinne ofiary. Nie sądzę jednak, by pamięć o nich pozwalała zapomnieć, w jakich okolicznościach powstała i działała partyzantka niepodległościowa w powojennej Polsce.

HENRYK STRZELECKI,
prezes Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych
Nie mam jednoznacznego stanowiska względem żołnierzy wyklętych. Uważam, że tym, którzy walczyli w czasie wojny w AK, BCh lub NSZ, a po wojnie zostali w lasach, należy się szacunek. Oni za komuny byli mordowani, nie wiemy nawet, gdzie ich ciała pogrzebano. Jednak o tych grupach NSZ, które jak Brygady Świętokrzyskie, weszły we współpracę z Niemcami, mam jak najgorsze zdanie. Ich ofiary były całkiem niewinne, a bać się ich trzeba było bardziej niż Niemców.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 11/2013

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy