Casanova z Suazi

Casanova z Suazi

Ostatni absolutny monarcha Afryki zamierza zbudować pałace dla 12 żon Mswati III, władca Suazi, zwrócił się do swych ministrów z osobliwą prośbą. Oto tradycyjne prawo zakazuje, aby królewskie żony i narzeczone mieszkały w pałacu, który monarcha odziedziczył po ojcu. Dlatego należy wreszcie uczcić króla i wznieść godne rezydencje dla jego małżonek. Kosztować ma to zaledwie 15 mln dol., mniej więcej tyle, ile Suazi, mały afrykański kraj położony między RPA a Mozambikiem, wydaje rocznie na opiekę zdrowotną. W królestwie szaleje AIDS. Co czwarty poddany ma we krwi śmiercionośnego wirusa. Co roku po rodzicach zmarłych na tę nieuleczalną chorobę pozostaje 35 tys. sierot. Epidemia zredukowała przeciętną długość życia z 46 do 39 lat. 80% społeczeństwa Suazi (liczącego 1,1 mln mieszkańców) to pracujący na cudzej ziemi wieśniacy, którzy muszą przeżyć dzień za równowartość niespełna jednego dolara. Katastrofalna susza wypala pola, bezrobocie sięga 40%, zaś pod względem gospodarczym Suazi należy do krajów „zwijających się”. 35-letni Mswati, którego poddani nazywają z najwyższym szacunkiem Ngonyama (czyli Lew), uważa się za wzór umiarkowania. Ma tylko dziesięć żon-królowych, dwie narzeczone i dwadzieścioro dziatek. Jego ojciec Sobhuza II, który unieważnił konstytucję i wprowadził rządy absolutne, z 99 małżonkami dochował się około dwóch setek potomstwa. Dworzanie z królewskiej rezydencji Lobamba głoszą, że bardzo nieliczna rodzina obecnego władcy musi przynajmniej mieszkać po królewsku. W potulnym rządzie Suazi zasiadają oddani krewni monarchy z dominującego klanu Dlamini. Także skład parlamentu został odpowiednio dobrany. Partie polityczne są wyjęte spod prawa. Nie ma jednak pewności, że starszyzna Suazi zgodzi się na kosztowne pałace. Kiedy Mswati postanowił sprawić sobie luksusowy odrzutowiec za symboliczne 45 mln dol., deputowani postawili weto. Dwór zrezygnował z zakupu, ale i tak Suazi musi zapłacić dostawcy wielomilionowe odszkodowanie za zerwanie kontraktu. Monarcha nabył za to 15 limuzyn BMW dla wdów po królu Sobhuzie, co kosztowało budżet milion dolarów. Dzieci Lwa z Suazi studiują w Wielkiej Brytanii, ale bardzo tęsknią za domem, nic dziwnego, że często wpadają z wizytą. W ubiegłym roku „przelatały” w ten sposób 150 tys. dol. Ale Mswati III jest ostatnim absolutnym monarchą Afryki i może sobie pozwolić na wiele. Jeśli zapragnął pałaców, z pewnością je dostanie. W Buhleni w północnej części kraju ukończono budowę dwupiętrowej rezydencji dla siódmej żony króla, Putsoany Hwala. Także dziewiąta małżonka, Nontsetselelo Magongo, ma dostać przytulny pałacyk – właśnie rozpoczęto prace budowlane. Ale przecież również narzeczona, 19-letnia Zena Mahlangu, nie może mieszkać w lepiance. Mswati poznał ją podczas dorocznego Święta Trzciny, kiedy 20 tys. dziewic (prawdziwych lub domniemanych) z całego kraju pląsa przed królem tylko w przepaskach na biodrach. Wkrótce po uroczystości dworzanie z Lobamby przybyli do wioski, aby zabrać dziewczynę do pałacu. Oburzona matka Zeny popełniła niewyobrażalne wprost zuchwalstwo – oskarżyła przed sądem wysłanników królewskich o porwanie córki. Władze potrafiły jednak ją przekonać, aby wycofała pozew. Po ubiegłorocznym Święcie Trzciny słudzy monarchy przyszli po następną narzeczoną, 17-letnią uczennicę Noliqwę Ntentesa. Zrezygnowany ojciec nastolatki stwierdził, że podałby kidnaperów do sądu, lecz nie ma pieniędzy na pokrycie kosztów. Szczęśliwy Ngonyama chętnie zapłacił grzywnę w wysokości jednego wołu za złamanie prawa umchwasho (czystości), które sam ustanowił we wrześniu 2001 r. Mswati zarządził, że w celu zahamowania epidemii AIDS dziewczęta i młode kobiety do 23. roku życia, kwiat narodu, powinny powstrzymać się od seksu. Na znak swojej niewinności muszą nosić we włosach wełniane wstążki jako ostrzeżenie dla mężczyzn: „Nie dotykaj mnie!”. Jak było do przewidzenia, dekret okazał się bezskuteczny – choroba szerzy się nadal. Zrozpaczeni poddani króla, których nie stać na skuteczne leki spowalniające działanie wirusa w organizmie, kupują „cudowne”, bezwartościowe zioła z Azji. Mswati III kilkakrotnie wywołał sensację swoimi wystąpieniami. W ubiegłą Wielkanoc spotkał się z 400 kapłanami fundamentalistycznych Kościołów chrześcijańskich i oświadczył: „Demokracja nie jest dla nas dobra, ponieważ Bóg dał nam inne sposoby rządzenia”. Prawa człowieka to ludzki wymysł, gdyż Pismo Święte o nich nie wspomina.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 06/2004, 2004

Kategorie: Świat