Cień szansy dla emeryta

Cień szansy dla emeryta

Jedenaście lat temu wprowadziliśmy najbardziej restrykcyjny wobec przyszłych seniorów system w Europie

Decyzja o obniżeniu składek przekazywanych do OFE, podjęta 30 grudnia przez rząd, to najlepszy prezent dla przyszłych seniorów na koniec roku. Dzięki temu pojawia się cień nadziei, że być może uda się ocalić chociaż część świadczeń emerytalnych, drastycznie obciętych w wyniku funkcjonowania polskiej reformy emerytalnej.
Zmniejszenie składek przekazywanych do OFE jest zmianą nie od dziś postulowaną przez ekonomistów. Już wprowadziły ją inne kraje, które wdrożyły system emerytalny podobny do naszego. Premier wciąż się wahał, w końcu jednak podjął decyzję korzystną dla przyszłości milionów emerytów i chwała mu za to. Jest to jednak zarazem decyzja niewystarczająca, która nie pozwoli na odrobienie wszystkich strat w budżetach emerytalnych, powstałych w ciągu 11 lat obowiązywania naszej reformy.
– System kapitałowy w całości przenosi koszty ochrony ryzyka starości na ubezpieczonego, pozbawiając go jednocześnie wpływu na finansowanie i wysokość świadczeń, zależnych od bieżącej koniunktury na rynkach kapitałowych – podkreśla prof. Grażyna Ancyparowicz, dyrektor departamentu finansów GUS.

Emerytalne tsunami

Wciąż nie zdajemy sobie sprawy, jak niszczące skutki i dla przyszłych emerytów, i dla całej polskiej gospodarki niosą rozwiązania, które weszły w życie  1 stycznia 1999 r.
Doskonale jednak zdaje sobie z tego sprawę Komisja Europejska. Jak wynika z jej raportu pod nazwą: „Zielona Księga na rzecz prawidłowych, stabilnych i bezpiecznych systemów emerytalnych w Europie”, przyjętego w 2010 r., Polska 11 lat temu wprowadziła najbardziej niekorzystny dla emerytów system w całej Unii Europejskiej.
Raport – wynik wielotygodniowej pracy zespołu ekspertów – porównał, jak w krajach UE wyglądała stopa zastąpienia (relacja emerytury do pensji) w 2007 r., a jak będzie wyglądać w 2060 r., gdyby wciąż obowiązywały obecne systemy emerytalne.
W 2007 r., kiedy jeszcze nie wypłacano w Polsce emerytur z OFE, stopa zastąpienia wynosiła 56%. To niezły wynik, lepszy niż np. w Niemczech (dane z Niemiec uwzględniają jednak tylko ubezpieczenie państwowe, bez zakładowych i prywatnych systemów emerytalnych). Ale w 2060 r. stopa zastąpienia zmniejszy się u nas zaledwie do 31% pensji. Oznacza to spadek aż o 44%. To największy regres w całej Unii Europejskiej! Nie ma innego kraju, w którym emerytom przygotowano by tak głodowy finał życia. Nigdzie w Europie stopa zastąpienia nie zmniejszy się tak wyraźnie.
Są wprawdzie w Europie państwa, gdzie już dziś stopa zastąpienia jest praktycznie tak niska, jak w 2060 r. ma być w Polsce – to Litwa, Łotwa i Estonia – a perspektywy emerytów również są głodowe. Dlatego właśnie te państwa chcą temu zapobiec i wcześniej niż my obniżyły składkę przekazywaną funduszom emerytalnym (w przypadku Estonii do zera).

Po dobroci

Załamanie emerytur to niejedyny skutek naszej reformy. Innym, równie niekorzystnym, jest wzrost dotacji, którymi co roku trzeba zasilać Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Na początku dotacja zwiększyła się nieznacznie – z 8,8 mld zł w 1998 do 9,4 mld w 1999 r. (pierwszym roku reformy emerytalnej). Później jednak rosła lawinowo, aż do 60 mld zł w 2010 r. Przyczyna to właśnie ubytek składek, które zamiast do FUS muszą być przekazywane do otwartych funduszy emerytalnych.
– Reforma emerytalna z każdym rokiem będzie generować coraz większy deficyt FUS, a tym samym także deficyt sektora finansów publicznych – stwierdza prof. Grażyna Ancyparowicz.
Oprócz obniżenia składki emerytalnej przyszłym seniorom potrzebna jest także możliwość wyboru. Przymus należenia do OFE jest sprzeczny z prawami obywatelskimi i regułami wolnego rynku. I tej zmiany – wprowadzenia dobrowolności wstępowania do funduszy emerytalnych – trzeba koniecznie się domagać.

Wydanie: 2/2011

Kategorie: Kraj

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy