El Greco i jego podpis

El Greco i jego podpis

Czy konserwatorka podrobiła sygnaturę mistrza?

Mieczysław Morka jest historykiem sztuki, byłym pracownikiem Instytutu Sztuki PAN. Doktoryzował się pracą „Polski nowożytny portret konny i jego europejska geneza”. Jest wybitnym znawcą malarstwa europejskiego, zwłaszcza włoskiego. Na początku lat 90. zakwestionował autentyczność niektórych obrazów z kolekcji Janiny i Zbigniewa Porczyńskich. Sprawie poświęcił dwie książki: „Kolekcja Porczyńskich – genialne oszustwo?” oraz „Kolekcja im. Jana Pawła II. Kompromitacja Kościoła i państwa”. Dziś, po ponad 20 latach od wykrycia afery, Galeria Porczyńskich, choć wciąż istnieje, straciła znaczenie artystyczne i jest wynajmowana na różne uroczystości i imprezy okolicznościowe połączone z bankietami.

Odkrycie jedynego w Polsce obrazu El Greca, słynnego hiszpańskiego malarza pochodzenia greckiego, było nie lada sensacją, zważywszy na okoliczności, w jakich do tego doszło. Na plebanii kościoła w Kosowie Lackim podczas inwentaryzacji Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w 1964 r. dwie historyczki sztuki, Izabella Galicka i Hanna Sygietyńska, zobaczyły wizerunek św. Franciszka. Zachwycone wykrzyknęły: – Honthorst, wspaniały Honthorst! Podczas wcześniejszej inwentaryzacji, jeszcze z lat 1952- 1954, inny specjalista uznał bowiem, że „Ekstaza św. Franciszka”, bo taką nazwę nadano wówczas obrazowi, jest dziełem holenderskiego malarza Gerrita van Honthorsta. Wykonujący dokumentację zdjęciową młody historyk sztuki i fotograf Witalis Wolny, przyglądając się podobiźnie świętego, wypowiedział słowa, które utkwiły obu paniom w pamięci: – Mógłby to namalować sam El Greco.

Doszedł do takiego wniosku, bo miał wydaną w Wiedniu książkę Kurta Pfistera „El Greco” z reprodukcją płótna znajdującego się w Dublinie, bardzo przypominającego to z plebanii. Pożyczył ją zatem koleżankom.

Podatny grunt

Domniemania, że autorem obrazu jest El Greco, na razie uznawano za mocno wątpliwe, wyrażano rozmaite zastrzeżenia co do umiejętności malarza, który mógł działać w pracowni El Greca i wykonywać liczne kopie św. Franciszka, dobrze bowiem się sprzedawały. Zwracano uwagę na nieudolnie namalowaną dłoń świętego, jego ucho, habit. Przypuszczano, że obraz mógł powstać już w XVII w., może nawet po śmierci mistrza, w pracowni jego syna Jorge Manuela. W katalogu wystawy malarstwa hiszpańskiego w Poznaniu kuratorka w 1967 r. napisała: „Niezręczność i sztywność rysunku nie pozwalają przypisać [go] ani mistrzowi, ani jego kręgowi”. Ale wizja autorstwa El Greca już mocno zakorzeniła się w głowach dwóch „odkrywczyń”, bo tak zaczęły się przedstawiać, pomijając udział Witalisa Wolnego. Powiesiły w swoim pokoju duże zdjęcie „Ekstazy św. Franciszka” i codziennie całowały założyciela zakonu w intencji uznania autorstwa El Greca.

Odczytano podpis mistrza?

Tak mniej więcej przedstawił historię odkrycia dzieła, które dziś jest ozdobą Muzeum Diecezjalnego w Sied­l­cach, dr Mieczysław Morka, historyk sztuki, również zatrudniony kiedyś w Instytucie Sztuki PAN, a teraz śledzący fałszerstwa i oszustwa w sztukach plastycznych. W szykowanej książce „Obrazy, antykwariusze, uczeni. Koniec ery ekspertów” umieścił rozdział o rzekomym El Grecu, w którym podważa niemal wszystkie obowiązujące obecnie tezy w sprawie odkrycia i ustalenia autora. Co gorsza, rzuca podejrzenie na jedną z konserwatorek, że sfałszowała podpis mistrza.
Miało do tego dojść w latach 1973-1974, kiedy znajdujący się już w Kurii Siedleckiej obraz oddano do konserwacji w Pracowni Konserwacji Zabytków w Warszawie. Pod kierunkiem prof. Bogdana Marconiego zajmowały się tym dwie konserwatorki, które dobrze znały rzekome odkrywczynie. Jedna z nich, dziś już nieżyjąca, znalazła podpis na samym brzegu płótna, które zostało wcześniej skrócone o ok. 2 cm. Wtedy ustały wszystkie spory co do autentyczności dzieła, gdyż trzyosobowa komisja ministerialna na tej podstawie w 1975 r. uznała obraz za namalowany własnoręcznie przez El Greca.

Specjaliści zajmujący się dorobkiem malarza wskazują, że z pracowni mistrza i jego następców wyszło ponad 130 podobnych płócien przedstawiających św. Franciszka. Są one powtórzeniami, a przede wszystkim kopiami niezachowanego prototypu całej serii.

Strony: 1 2

Wydanie: 43/2015

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy