Czy instytucja aresztu tymczasowego w obecnym kształcie służy zwalczaniu przestępczości?

Czy instytucja aresztu tymczasowego w obecnym kształcie służy zwalczaniu przestępczości?

Prof. Lech Falandysz,
b. minister w Kancelarii
Prezydenta Wałęsy
Każde pozbawienie wolności, w tym i areszt tymczasowy, zgodnie z naszymi międzynarodowymi zobowiązaniami, może być orzekane tylko przez sądy, dlatego nastąpiła taka zmiana w naszym ustawodawstwie. Sądzę, że prokuratorom było łatwiej prowadzić postępowanie, kiedy sami o areszcie decydowali. Teraz jest trudniej, ale czy to ma oznaczać przywrócenie aresztu prokuratorskiego? Konwencje międzynarodowe nie pozwolą nam wrócić do takiego rozwiązania.
Areszt tymczasowy to środek mający zapobiegać uchylaniu się od sądu. Oczywiście, można z niego uczynić narzędzie prewencji. Tak było w ustawach majowych z 1985 roku, kiedy był obowiązek tymczasowego aresztowania przy każdym praktycznie przestępstwie, ale wtedy przekształca się to w karę dodatkową. Wydaje mi się, że ta instytucja jest zaprojektowana właściwie, jednak wszystko zależy od jej stosowania. Sąd ma różne możliwości, czy z nich właściwie korzysta, trudno mi ocenić. Nie mam wielkiej praktyki w tym względzie, ale zdarzyło mi się, ostatnio, w dwóch sprawach o drobne przestępstwa: debet i próbę wyłudzenia kredytu na kwotę 4 tys. zł, że sąd zastosował areszt. Zrobił to wyłącznie dlatego, że były to osoby bezdomne, bez adresu i trudno byłoby potem od nich wyegzekwować stawianie się przed sądem. Moim zdaniem, takimi osobami winna się raczej zająć opieka społeczna niż wymiar sprawiedliwości. Jeżeli są podstawy do tego, by sądzić, że podejrzany będzie utrudniał prowadzenie postępowania, to sąd musi rozważyć zastosowanie aresztu. W tej chwili rzeczą prokuratora jest przekonać sąd, że istnieje taka możliwość. Jeśli nie potrafi tego zrobić, prawo działa na korzyść oskarżonego. Cóż, rozwiązanie obecne nie jest złe, klucz leży w praktyce jego stosowania.

Jarosław Kaczyński,
poseł niezależny

Sytuacja zmieniła się na gorsze. Areszt nie zapewnia poczucia bezpieczeństwa pokrzywdzonym i świadkom. Ten aspekt nie jest brany przez sądy pod uwagę. Inna sprawa to kwestia sposobu oceniania przez sądy zgromadzonych już dowodów. Mamy tutaj do czynienia, w wielu wypadkach, z bardzo daleko idącym rygoryzmem sądów. Przy czym posuwa się to niekiedy do absurdu. Głośna sprawa sprzed kilku tygodni. Gwałciciel zostaje rozpoznany przez dwie osoby, przy czym jednej z nich podciął gardło, bo chciał ją zamordować. Człowiek ten był już wcześniej karany za gwałt. Mimo to zostaje zwolniony, bo sąd uznaje, że są niewystarczające dowody, już nie tylko do skazania, ale nawet do orzeczenia aresztu tymczasowego. To już jest skrajna patologia. Na szczęście, zostało to skorygowane przez sąd wyższej instancji. Ta sprawa pokazuje jednak pewien sposób myślenia. Być może postawa sędziego, w tym przypadku, była zdeterminowana wyrokiem, jaki zapadł w sprawie zabójstwa i usiłowania zabójstwa w sklepie “Ultimo” na Nowym Świecie. Kiedy sąd uznał, że rozpoznanie sprawczyni przez ofiarę i jednocześnie istnienie innych przesłanek uprawdopodabniających to za mało, by wydać wyrok skazujący.
To pokazuje też pewną tendencję sędziów do tego, aby traktować stosowanie aresztu tymczasowego jako elementu wskazującego na ich niezależność i dysponowanie szczególnie rozumianą wiedzą prawniczą. Ja to nazywam żartobliwie gnozą prawniczą – gnozą jako wiedzą tajemną – która ma rozstrzygać i wyraźnie różni się od zwykłego rozsądku, który powinien towarzyszyć stosowaniu prawa.
Rozziew pomiędzy naszymi oczekiwaniami a działaniami wymiaru sprawiedliwości występuje już od kilku lat. W tym przypadku jednym ze sposobów jest rozszerzenie przesłanek tymczasowego aresztowania, miedzy innymi o tę dotyczącą bezpieczeństwa ofiar i świadków. Druga sprawa, choć wiem, że może to zostać przyjęte jako podnoszenie ręki na praworządność, to rozważnie, czy nie byłoby, lepiej aby o areszcie tymczasowym, do trzech miesięcy, decydowali prokuratorzy przy zachowaniu instytucji odwołania do sądu. W ramach norm europejskich, na które się często powołujemy, można takie rozwiązanie obronić.
Z mojego doświadczenia poselskiego wynika także, że mimo obecnych obostrzeń w stosowaniu aresztu tymczasowego i przekazaniu uprawnień o decydowaniu o tym sądom, w dalszym ciągu zdarzają się przypadki trzymania latami ludzi w aresztach, bez żadnego powodu. To rozwiązanie wcale nie zabezpiecza przed nadużyciami, bo one były i są nadal.

Jan Olszewski,
przewodniczący Ruchu
Odbudowy Polski
Areszt tymczasowy jako instytucja zawsze temu służy, pytanie tylko, czy skutecznie?
Uregulowania, przyjęte obecnie, przy odpowiedniej ich interpretacji mogłyby być wystarczające. Stwarzają, w moim przekonaniu, wystarczającą podstawę do tego, by stosować areszt tymczasowy także w celu zapobiegania popełnianiu przestępstw przez podejrzanego. Boję się jednak, że przy naszej organizacji sądów, a także przy znacznym marginesie korupcji wymiaru sprawiedliwości, o czym się ostatnio mówi, te przepisy stwarzają ogromne pole do nadużyć. W normalnych warunkach, przy przyzwoitym wymiarze sprawiedliwości, byłyby wystarczające, chociaż zrezygnowano z pojęcia, którym operował dawny kodeks, przestępstw tzw. szczególnie społecznie niebezpiecznych i obligatoryjnego stosowania aresztu w przypadku recydywy. W tym zakresie nowy kodeks stworzył może bardziej precyzyjne prawne określenie, ale wystarczające, jeżeli przyjąć, że jest realna wola ścigania w aparacie sądowo-prokuratorskim i ten aparat działa uczciwie w granicach prawa.
Jeżeli natomiast korupcja dotyka aparatu sprawiedliwości, to jest to zjawisko zabójcze.

Wydanie: 3/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy