Korporacja kalifat

Korporacja kalifat

Daniny i darowizny

Ostatnie źródło wpływów to podatki nakładane na podbitą ludność, wymuszenia i darowizny z innych krajów arabskich. W samym tylko Mosulu daniny nałożone na mieszkańców dają Państwu Islamskiemu ok. 8 mln dol. wpływów miesięcznie. Ogółem podatki i wymuszenia przynoszą od 300 do 400 mln dol. wpływów rocznie.

Mieszkańcy Mosulu źle znoszą rygorystyczne rządy dżihadystów. Ci, którzy nie stosują się do surowych nakazów (np. w kwestii wyglądu lub zakazu palenia papierosów), są karani wysokimi mandatami i trafiają na tydzień do aresztu. Jeśli niepokorna osoba wpadnie drugi raz, czekają ją baty oraz miesięczne więzienie.

Mosulczycy muszą płacić kilkadziesiąt dolarów daniny miesięcznie, co teoretycznie ma finansować podstawowe usługi publiczne, jednak w praktyce ich jakość jest słaba. Drobni przedsiębiorcy dzielą się także codziennym utargiem, a jeśli ktoś wyjedzie z miasta na dłużej niż 15 dni, jest narażony na utratę dobytku. Najlepsze budynki przejęli funkcjonariusze i bojownicy Państwa Islamskiego – nie wyłączając domów pozostawionych przez chrześcijan oraz jazydów, którzy uciekli z miasta.

Jak na quasi-państwo przystało, na kontrolowanym przez nie terenie obowiązują różne podatki. Według Reutera, opodatkowanie obejmuje obrót dobrami konsumpcyjnymi, usługi telekomunikacyjne oraz środki wypłacane z kont bankowych. Ponadto pięcioprocentowy podatek na finansowanie usług publicznych jest nakładany na pensje. Obowiązuje też podatek drogowy i opłaty uiszczane przez kierowców ciężarówek, które przekraczają „granice” Państwa Islamskiego. Zgodnie z interpretacją szarijatu obowiązuje także dżizja, czyli podatek nałożony na niemuzułmanów zamieszkujących obszar kontrolowany przez IS.

Największe kontrowersje budzi wsparcie udzielane przez prywatnych donatorów i organizacje religijne z Półwyspu Arabskiego, mimo że nie stanowi ono więcej niż kilka procent wpływów. Chodzi nie tylko o ultrakonserwatywną wersję islamu sunnickiego, propagowaną w meczetach sponsorowanych przez wahabitów, ale również o darowizny przekazywane dżihadystom przez anonimowych darczyńców.

Według algierskiego dziennikarza Kamela Daouda, o ile „matką” Państwa Islamskiego jest amerykańska inwazja na Irak, o tyle „ojcem” jest wahabicki kompleks religijny. Władze Arabii Saudyjskiej czy Kuwejtu oficjalnie potępiają ten proceder, ale wydaje się, że nie wpływają na ograniczenie finansowego wsparcia dla kalifatu. Nie wróży to dobrze ani spójności koalicji antyterrorystycznej, ani jej skuteczności w walce z IS.

Autor jest doktorantem na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ oraz pracownikiem Centrum Badań Bliskowschodnich Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN

fot. www.elshaab.org

Strony: 1 2 3

Wydanie: 9/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy