Krótka historia rozwoju stosunków polsko-rosyjskich

Dzień pierwszy. Warszawa.
Polscy chuligani napadają na dzieci rosyjskich dyplomatów.
Dzień drugi. Moskwa.
Wystąpienie telewizyjne prezydenta Putina.
Napadu dokonały siły nieprzyjazne Rosji i Polska powinna za ten wrogi akt natychmiast przeprosić.
Dzień trzeci. Warszawa.
Ubolewa, ale nie przeprasza.
Dzień czwarty. Moskwa.
Pobity zostaje kierowca ambasady Polski. Pobicie się nie liczy, ponieważ się okazuje, że swój skopał swojego.
Dzień piąty. Moskwa.
Nieznani chuligani tuż przed ambasadą znajdują prawdziwego pracownika Polaka, który tuż po spotkaniu trafia do szpitala.
Media informują, że pracownik ambasady był pijany, a nieznany chuligan zahaczył go niechcący nogą o twarz. Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, dlaczego zahaczył 20 razy.
Ministerstwo Rosji przeprasza.
Dzień szósty. Warszawa.
Nikt nie bije Rosjan w odwecie. Moskwa się dziwi.
Dzień siódmy. Moskwa.
Jeszcze bardziej nieznani chuligani biją kolejnego pracownika polskiej ambasady.
Dzień ósmy. Moskwa.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych informuje, że w Moskwie nie ma tylu chuliganów.
Dzień dziewiąty. Moskwa.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wysyła do Warszawy depeszę z pytaniem: „Dlaczego nie bijecie naszych?”.
Dzień dziesiąty. Warszawa.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski wysyła odpowiedź: „A po co?”.
Dzień jedenasty. Moskwa.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji odpowiada: „Bo nieważne, jak się zaczyna, tylko jak się kończy”.
Dzień dwunasty. Warszawa.
Odpowiedzią jest zdziwiony nawet Leszek Miller.
Dzień trzynasty.
Moskwa wysyła samolotem dwóch agentów KGB mówiących po polsku, żeby na wszelki wypadek skopali pracowników swojej ambasady.
Dzień czternasty. Moskwa.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wysyła do Niemiec depeszę z pytaniem: „Czy może macie w rządzie jakiegoś ministra, który nazywa się Ribbentrop? Chcemy z nim pogadać”.

Wydanie: 33/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy