Listy od czytelników nr 50/2018

Listy od czytelników nr 50/2018

Szykany za odwagę
Uznałem, że tekst „Szykany za odwagę” (PRZEGLĄD nr 48) dotyczy mnie osobiście. Po pierwsze – jestem absolwentem I LO w Olsztynie i jestem z tego dumny. Po drugie – poznałem opisaną w artykule dyrektor Jolantę Skrzypczyńską.

Mury szkoły, którą dziś kieruje Jolanta Skrzypczyńska, przekroczyłem w końcu maja 1945 r., gdy trzeba było sprzątać pozostałości po szpitalu wojskowym działającym w tym budynku pod koniec wojny. Otwarcie Państwowego Gimnazjum i Liceum Męskiego nastąpiło 4 czerwca 1945 r. Uczęszczało do niego 190 uczniów. Pierwszy egzamin dojrzałości, już w roku 1946, zdało 15 absolwentów. Ja ukończyłem szkołę w roku 1950 w grupie 41 absolwentów.

Wprawdzie losy zagnały mnie do Szczecina, ale przyjeżdżałem na każdy jubileusz liceum. W 2010 r., z okazji 60-lecia matury, spotkaliśmy się w gmachu szkoły, gdzie przybyłą trzynastkę czekała miła niespodzianka. Pani dyrektor Skrzypczyńska zrobiła z naszego spotkania święto całej szkoły. Mogliśmy się przedstawić młodzieży, opowiedzieć o swoich osiągnięciach zawodowych, a było ich sporo. Wszyscy maturzyści z mojego rocznika ukończyli studia, dwóch uzyskało tytuły profesorów w dziedzinie fizyki i chemii, siedmiu zostało doktorami nauk medycznych, trzech ukończyło po dwa fakultety. Jeden z naszych został ciężarowcem i zajął piąte miejsce na igrzyskach w Melbourne. Inny kolega przez wiele lat był dyrektorem olsztyńskiej Jedynki. Ja jestem inżynierem budownictwa lądowego i magistrem ekonomii. W 2015 r. na jubileusz 70-lecia szkoły przybyło z różnych stron świata ponad 400 absolwentów, w tym czterech z mojego rocznika. Mogę stwierdzić, że skoro mamy takich dyrektorów jak Jolanta Skrzypczyńska, skoro mamy taką cudowną młodzież, to z nadzieją można patrzeć w przyszłość.

Ryszard Kiełbowicz, Szczecin

Ziemia zapomniana
W Łodzi, o której pisze Marta Madejska, likwidowano nie tylko XIX-wieczne, ale także nowo wybudowane zakłady. Bistonę sprzedano za cenę złomu nowych maszyn. Konkurencja została usatysfakcjonowana

Zbigniew Pietrzak

Dobrze, że są wrażliwe dziewczyny, jak Marta Madejska, które opisują losy tysięcy pracowników zamykanych zakładów, ludzi opuszczonych przez państwo, w imię neoliberalnej ideologii rzuconych na pastwę losu. Książkę o grabieży napisała także Magdalena Okraska – jest to „Ziemia jałowa. Opowieść o Zagłębiu”.

Tadeusz Kalinowski

Wydanie: 50/2018

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy