Moczulskiego baju, baj

Moczulskiego baju, baj

Ilekroć pojawia się w mediach Leszek Moczulski, niegdysiejszy wódz Konfederacji Polski Niepodległej, słabnie narzekanie na dzisiejszych polityków. Kiedy człowiek wyobrazi sobie życie z Moczulskim u władzy, woli już bryndzę, którą mamy.
Megalomanów w polityce zawsze było w bród. Ale przy Moczulskim wymiękają. Najnowszy hicior jest taki, że Moczulski nie walczył w PRL z władzą, bo ta dla niego była małym pikusiem. Prawdziwym celem walki Moczulskiego był Kreml. I wojna z ZSRR. Drżał przed nim Breżniew, który osobiście pilnował, by władze zamknęły Moczulskiego. W niczym to zresztą Radzieckim nie pomogło. Moczulski pobiedił. Niestety, później przypadkowe społeczeństwo nie chciało go wybierać do Sejmu. A na dodatek wredni koledzy z opozycji zarzucili mu kapowanie do SB. Jeden sąd go uniewinnił, a drugi skazał. Proces więc trwa. Prokuratorzy z IPN mają robotę. I kasę. A Moczulski? Skromny jak zawsze.

Wydanie: 16/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy