W najnowszym (14/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (14/2017) numerze Przeglądu polecamy

Najnowszy PRZEGLĄD w poniedziałek, 3 kwietnia, w kioskach. A w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Minister kolejka
– Co za diabeł podpowiedział ministrowi, żeby stworzyć taką sieć? – tak pos. Andrzej Sośnierz, bezpartyjny poseł klubu PiS, były szef Śląskiej Kasy Chorych, ocenia forsowaną przez Konstantego Radziwiłła sieć szpitali. 1 października obudzimy się w nowej szpitalnej rzeczywistości. I może zdziwimy się, że jakaś placówka w pobliżu przestanie funkcjonować. A potem, że szpital nie może nas przyjąć, bo środki na leczenie się wyczerpały. – Reformę służby zdrowia zaczyna się od najkosztowniejszego działu, czyli szpitalnictwa i opieki specjalistycznej, a nie od opieki podstawowej i profilaktyki – podkreślają eksperci. Większość ekspertów jednoznacznie ocenia, że po wprowadzeniu sieci szpitali część placówek może zniknąć i jeszcze więcej chorych do najbliższego szpitala będzie miało 50 km albo i dalej.

Środowiska kobiece obawiają się, że nowe standardy opieki okołoporodowej, których opracowanie minister zlecił zespołowi kierowanemu przez prof. Bogdana Chazana, będą się opierały bardziej na wskazaniach ideologicznych niż medycznych. W rezultacie może nastąpić pogorszenie opieki na oddziałach położniczych. Ofiarami działań ministra Radziwiłła staną się również seniorzy. Minister nie widzi zresztą powodów, by starzy ludzie mieli jakąś taryfę specjalną w leczeniu. A darmowe leki dla pacjentów powyżej 75. roku życia to jedno wielkie oszustwo wyborcze i niespełniona obietnica – uważają oburzeni seniorzy. Ich rachunki za lekarstwa zmniejszyły się raptem o kilka złotych miesięcznie, bo za darmo przysługują im najtańsze leki albo tylko jeden, za który wcześniej płacili np. 3 zł.

Konstanty Radziwiłł wielokrotnie wypowiadał się o konieczności zwiększenia nakładów na służbę zdrowia. Teraz też zapowiada ich podniesienie z 4,5% do 6%, tyle że… do roku 2025. A dlaczego nie do 2060? Na ten rok nie był w stanie wywalczyć w budżecie większych środków na ochronę zdrowia, co świadczy o jego słabej pozycji w rządzie. Mimo to opowiada, że dzięki niemu i jego ustawom znikną kolejki, a pacjentów czeka rajskie życie. W rzeczywistości jego rozwiązania sprawią, że będzie trudniej się leczyć. Z chwytliwymi hasłami na ustach szykuje chorym los gorszy, niż mieli wcześniej.

KRAJ
Dyplomaci i dyletanci
– Patrząc na działania PiS, Zachód zastanawia się, o jakie interesy nam chodzi. Polska nikomu nie wytłumaczyła, dlaczego wychodzi z Eurokorpusu. Tylko złożono oświadczenie, że wycofujemy oficerów i rezygnujemy z bycia państwem ramowym. Wywołało to okropne wrażenie. Że jesteśmy nieprofesjonalni, że nie można z nami załatwiać żadnych spraw. Rezultat będzie taki, że będą nas obchodzić, nie będą się nas radzić. Będą traktować jak dziwaka, nieprzewidywalnego, nieprofesjonalnego i niepotrzebnego – ostrzega ambasador Jerzy Maria Nowak. – Wycofanie się Polski z Eurokorpusu to kolejny sygnał skierowany do państw Unii, że wycofujemy się z wszystkich działań o charakterze przyszłościowym, rezygnujemy ze współdziałania, i to w momencie Brexitu. A osłabienie Polski w NATO postępuje już od dosyć długiego czasu. Nie mamy tutaj takich funkcji, jakie potrafiły uzyskać Chorwacja czy inne, mniejsze od nas kraje. Polska woli odgrywać rolę godnościowego krzykacza. Pokrzyczeć i nic nie załatwić. Największym niebezpieczeństwem dla Polski jest peryferyjność. Zepchnięcie nas na bok. To, że o nas się zapomni.

Historia chłopów wyklętych
– Gdybyśmy mieli rzetelną opowieść o życiu chłopów w okresie pańszczyzny, czy ktoś odważyłby się zapłacić 100 mln Czartoryskim za zbiory? – pyta dr Michał Rauszer, antropolog. – Stwierdzenie, że Czartoryscy powinni w takim razie zapłacić odszkodowania za pańszczyznę, zostało skwitowane jako nieznajomość kontekstu historycznego. Ale jakiego kontekstu? Darmowej pracy na ich roli? Czynszów im płaconych? Od końca XVI w. każdy szlachcic mógł dowolnie ustalać czas pracy chłopów na jego rzecz – w jednej własności były to np. dwa dni w tygodniu, a w drugiej – osiem. Oprócz tego na chłopach ciążył obowiązek darmowej pracy w okresie intensywnych robót polowych, np. żniw, istniał także obowiązek propinacyjny, czyli wypicia określonej ilości wódki z pańskiej gorzelni. Chłopi buntowali się, ale bardzo rzadko strajk kończył się sukcesem, najczęściej brutalnie je pacyfikowano albo przeradzały się w zbrojne wystąpienia przeciwko panu.

ZAGRANICA
Kandydat zdolniacha
Emmanuel Macron, kandydat na prezydenta Francji, konsekwentnie podąża własną ścieżką, umiejętnie lawirując między naciskami z różnych stron. W odpowiednim momencie opuścił lewicowy tonący okręt i w kwietniu 2016 r. postawił na emancypację polityczną, zakładając własny ruch En marche! Postanowił sam wystartować i w ciągu zaledwie roku skupił wokół siebie ekipę nowych twarzy intelektualnej centrolewicy. Ogromny nacisk kładzie na kontakty z ludźmi. Kiedy w marcu przedstawiał swój program, wspomniał, że jest on dziełem zwykłych Francuzów, powstałym po wyczerpujących konsultacjach ze społeczeństwem. Po roku przynależność do organizacji Macrona deklaruje 200 tys. Francuzów i z dnia na dzień ta liczba rośnie. Wśród jego zwolenników panuje przekonanie, że wreszcie znalazł się ktoś, kto przestał recenzować rzeczywistość z loży szyderców.

Być kobietą w Turcji
Licealistka z miasta Aydin w południowo-zachodniej w ciągu ostatnich trzech lat została zgwałcona przez ponad 200 osób, wśród sprawców są i licealiści, i dorośli. Sprawa wyszła na jaw, kiedy okazało, że 17-latka jest w ciąży. Stambuł. Dzielnica Ataşehir. Starszy brat w środku nocy zdenerwowany wchodzi do rodzinnego domu, budzi ze snu 24-letnią siostrę Ceylan Timuroğlu, pyta: „Co ty wyprawiasz?”, po czym strzela w jej głowę. Powód – poszła ze znajomym do kina. Kilka miesięcy wcześniej. Ankara. 38-letnia kobieta, matka dwójki dzieci, wieczorem wraca do domu. Zostaje zgwałcona przez kierowcę autobusu miejskiego, do którego wsiadła. Stambuł. Autobus miejski. Pielęgniarka Ayşegül Terzi, wraca z nocnego dyżuru. Zostaje kopnięta w twarz, bo ma na sobie szorty. „Ci, którzy noszą szorty, muszą zginąć” – krzyczy sprawca. Sąd go wypuszcza. W mieście Manisa ciężarną Ebru Tireli w miejskim parku bije nieznany mężczyzna, bo uprawiała tam sport. Napastnik wyjaśnia jej: nie będziesz już tu więcej spacerowała, nie będziesz uprawiała sportu. To tylko niektóre akty przemocy wobec kobiet, jakie w ostatnich miesiącach opisały tureckie media.

W kraju, który formalnie stara się o członkostwo w UE i który niezmiennie chwali się, że jest jedynym państwem muzułmańskim i zarazem laickim, w związku z tym respektującym równe prawa mężczyzn i kobiet, rocznie giną setki kobiet i dziewcząt, a dziesiątki tysięcy padają ofiarą przemocy seksualnej, fizycznej czy ekonomicznej.

Argentyńczycy mówią: sprawdzam
Po 15 miesiącach rządów prezydenta Macriego, przyszedł czas na manifestacje niezadowolonych. W marcu przed siedzibą rządu protestowało ok. 400 tys. osób, wśród nich nauczyciele szkół publicznych, strajkujący od trzech tygodni i domagający się podwyżki wynagrodzeń. 6 kwietnia peronistowskie związki zawodowe zamierzają sparaliżować Argentynę. Przywódcy Powszechnej Konfederacji Pracy zapowiadają 24-godzinny strajk generalny, pierwszy za prezydentury Mauricia Macriego. Przyczyn złej sytuacji gospodarczej Argentyńczycy upatrują w znieczulicy władz, trudnościach w wychodzeniu z populistycznej polityki rządu Cristiny de Kirchner, spadku cen surowców, korporacyjnych reakcjach gremiów oświatowych, wykazywanym przez prezydenta braku umiejętności rządzenia krajem, a nawet konfliktowości jako cesze narodowej.

OPINIE
O demokracji ułomnej
Obóz rzeczywistych i potencjalnych zwolenników rządzącej partii jest liczebnie silniejszy niż obóz zwolenników prawdziwej demokracji Chociaż rząd narzuca społeczeństwu swoje rozwiązania bez próby porozumienia, metodą „na rympał”, to wiele osób nie ma nic przeciwko temu, co czyni władza, a nawet im się to podoba – ostrzega prof. Zdzisław Sadowski. – Sondaż CBOS z połowy lutego 2017 r. przedstawia ciekawy podział społeczeństwa na trzy grupy. Pierwsza uznaje sytuację polityczną za dobrą. Ta liczy 19% respondentów. Druga uważa tę sytuację za złą. Tak sądzi 43% osób. Trzecia to ci, którzy wybrali odpowiedź, że sytuacja jest „ani dobra, ani zła”. To 32% obojętnych. Otwartych zwolenników działań rządzącej partii jest stosunkowo mało, ale jest to grupa zwarta wokół programu budowania systemu autorytarnego. Zasilają ją ci, którzy bezpośrednio korzystają z licznych nowo obsadzanych dobrych stanowisk, z podwyżek wynagrodzeń czy z nieprzestrzegania wymagań kwalifikacyjnych. Dzięki takim działaniom, na które jest jeszcze sporo miejsca, liczebność tej grupy może rosnąć. A „obojętni”? Nie są to zwolennicy demokracji, gdyż ci nie mieliby powodu nie przyznawać się do tego, że obecną sytuację polityczną uważają za złą. Są to więc po części ludzie, którzy naprawdę nie mają zdania, a także ci, których cieszą takie posunięcia rządu, jak program 500+ czy obniżenie wieku emerytalnego, ale drażni arogancja władzy, więc nie czują się zdolni do ogólnej oceny sytuacji. Podejrzewam, że korzyści materialne mogą przeważyć, więc prawdopodobnie są w tej grupie liczni kandydaci do otwartego popierania działań i programu PiS.

KULTURA
Kandydaci na ekrany
Rok 1956. Piwnica w pałacu Pod Baranami. Dwie zagruzowane klitki. Trzeba to jakoś przystosować, żeby urządzić klub. Nie ma sprawy – gruz wywozi taczkami młodziutki skrzypek Krzysio Penderecki, węgiel wynosi Tadek Kantor, a pierwszą estradkę zbija ze skrzynek po piwie Wiesiek Dymny – mogłaby to być scena filmu o Piotrze Skrzyneckim i Piwnicy Pod Baranami. Liczba widzów takich filmów jak „Bogowie” czy „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” dowodzi wielkiego zainteresowania biografiami wybitnych współczesnych Polaków. W historii XX w. mamy jeszcze spory zapas postaci, które aż się proszą na ekran. Są barwne, interesujące, jednak nie zawsze atrakcyjnie przedstawiane. A ich życiorysy mają filmowy potencjał. Choćby Franciszek Żwirko, pilot i Stanisław Wigura, konstruktor, zwycięzcy europejskiego Challenge’u, bohaterowie marzeń, którzy zginęli w drodze do Pragi, ponieważ nie wykonali przeglądu swojej awionetki. Albo Janusz Kusociński, który wybrał życie w biegu czy Leonid Teliga, który samotnie opłynął świat.

Kolejność dziobania
– Genialny człowiek używa ok. 12% pewnych obszarów mózgu, średnio używa się 8%. Badanie EEG, zrobione u szczura czy papugi, wykazuje 100% aktywności tych samych obszarów, co oznacza, że zwierzęta, w przeciwieństwie do nas, są w pełnym kontakcie z rzeczywistością. Weźmy taką jesienną chmarę szpaków – parę tysięcy ptaków zamienia się w jeden organizm, który w karkołomnych ewolucjach przetacza się nad polami z prędkością bolidu. One wiedzą, co robić, i to nie jest kwestia instynktu – twierdzi Joanna Kossak, wnuczka Jerzego Kossaka, prawnuczka Wojciecha. Czego człowiek może się nauczyć od zwierząt? Weźmy szeroko już opisaną kolejność dziobania. Kto ma w stadzie najgorzej? Przedostatni. Ostatni wie, że jest na samym dole hierarchii – pogodził się z tym faktem – ale przedostatni ma jeszcze coś do stracenia, może spaść o szczebel niżej. To są najbardziej zestresowane, cierpiące osobniki. Przełóżmy to na grupy ludzi: klasę szkolną, korporację. Te same zachowania

Qulturalia

HISTORIA
Saddam na celowniku
To nie Osama bin Laden był głównym problemem, z którym musiała się zmierzyć administracja Busha juniora. Osobą komplikującą plany Stanów Zjednoczonych wobec Bliskiego Wschodu był iracki dyktator Saddam Husajn. Zakończona zwycięstwem wojna w Zatoce Perskiej nie doprowadziła do jego usunięcia. Atmosfera po atakach z 11 września stwarzała doskonałe warunki do walki z nieobliczalnymi wrogami demokracji i tyranami, którzy mogli mieć związek z terroryzmem. Zagrożenie, jakie według Białego Domu stwarzał iracki dyktator, pozwalało na wykorzystanie zabójstwa politycznego jako metody obrony koniecznej. Jednak prezydent Bush i jego doradcy doszli do wniosku, że Stany Zjednoczone zyskają więcej na interwencji zbrojnej w Iraku niż na samym zabójstwie Husajna. Dziś wiemy, że usunięcie Husajna było wielką przysługą dla islamskiego radykalizmu. Zrujnowany Irak stał się przystanią dla bojowników tzw. Państwa Islamskiego, będącego jednym z największych zagrożeń współczesnego świata.

Wojna o porty
W latach 80. XX w. NRD zaczęła samowolnie rozszerzać swoje wody terytorialne w sąsiedztwie Polski z dotychczasowych trzech do 12 mil morskich. Tym samym przejmowała władanie nad infrastrukturą wodną zespołu portów Szczecin-Świnoujście. Zakłóciło także ruch tranzytowy wschód-zachód na Bałtyku, dotychczas obsługiwany przez Polaków. w ciągu czterech lat doszło na Bałtyku do ok. 180 incydentów wywołanych przez NRD. Protesty władz polskich były bezskuteczne. Brak reakcji na polskie protesty sprawił, że wiosną 1988 r. do NRD wybrał się Wojciech Jaruzelski, by interweniować bezpośrednio u Ericha Honeckera, I sekretarza SED. W rezultacie tej interwencji 22 maja 1989 r. podpisano w Berlinie odpowiadającą w pełni polskim oczekiwaniom umowę o rozgraniczeniu obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej. Gdyby władze PRL pod przewodnictwem Wojciecha Jaruzelskiego nie doprowadziły do zażegnania sporu, wątpliwe, by udało się to władzom III Rzeczypospolitej. Partnerem wówczas byłyby Niemcy zjednoczone pod przywództwem kanclerza Helmuta Kohla, który nie kwapił się do uznania jako ostatecznej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej.

EKOLOGIA
Wody jest za mało i będzie mniej
Tylko w Etiopii w 2017 r. ponad 9 mln ludzi będzie bez dostępu do bezpiecznej, pitnej wody – przewiduje UNICEF. Oprócz Etiopii szczególnie zagrożone są Somalia, Sudan Południowy i Nigeria. Najbardziej cierpią najmłodsi. Biegunki – zwykle spowodowane piciem brudnej wody i brakiem odpowiednich warunków sanitarnych – zabijają na świecie 800 dzieci dziennie. Szacuje się, że 156 mln dzieci, które nie skończyły jeszcze pięciu lat, jest dotkniętych problemami rozwojowymi oraz chorobami związanymi z brakiem swobodnego dostępu do czystej wody. Raport UNICEF ostrzega, że w 2050 r. na jednego mieszkańca Ziemi przypadnie o połowę mniej wody pitnej niż teraz. Dziś codzienne pragnienie doskwiera setkom milionów osób. Kiedy będzie nas dwa razy więcej, stanie się udziałem miliardów. Będzie rosła liczba tzw. uchodźców klimatycznych, szukających jedzenia i wody.

OBSERWACJE
Taktyczny majstersztyk na pięknej górze
– Ludzie mówią, że my, wspinacze, nie szanujemy życia i podchodzimy do niego lekkomyślnie mówi himalaista Adam Bielecki, członek ekipy, która w 2012 r. jako pierwsza zdobyła zimą ośmiotysięcznik Gaszerbrum. – Sądzę, że jest odwrotnie. Jeśli porządnie nie zmarzniesz, nie docenisz kocyka i ciepłej herbaty. Jeśli nie będziesz szedł całego dnia, nie dowiesz się, jak dobrze jest w końcu ściągnąć buty i skarpetki. Prawdziwym sensem życia nie są ośmiotysięczniki, tylko to, co czeka na mnie, kiedy z nich wracam. Jedną z najpiękniejszych rzeczy we wspinaniu jest ten czas, kiedy liczy się tylko metr kwadratowy terenu przed tobą. Kiedy pokonujesz trudne miejsce, to znikają dom, rodzina, bliscy, przyjaciele i problemy dolin. Nie ma tego, co na co dzień zaprząta twoje myśli.

Fragmenty książki Adama Bieleckiego i Dominika Szczepańskiego „Spod zamarzniętych powiek”.

REPORTAŻ
Niewolnicy głodu
– Od grudnia zaczynamy głodówkę – mówią Majowie z Hondurasu. – Mamy przed sobą pięć miesięcy, na które nie wystarcza nam kukurydzy. Dzieci muszą pomagać w domu, więc się nie uczą. Z wielodzietnej rodziny do szkoły zazwyczaj posyła się jedną lub dwie latorośle, zazwyczaj chłopców. Reszta ma pracować. Pójście do szkoły równoznaczne jest z nagrodą. Dzieci dostają dwa posiłki dziennie – śniadanie i obiad. Ponoć dzięki szkole jedzą więcej od swoich rodziców. W 1997 r. Majowie wyszli protestować na ulicę. Rząd zorientował się, że nie może już dłużej zwlekać z reformami. W 1997 r. rząd obiecał Indianom Maya 14 mln 700 tys. ha. Miał wykupić je z rąk prywatnych i przekazać rdzennej ludności. Do tej pory wywiązał się z 40% tych obietnic. Ale ta ziemia nie jest w stanie wyżywić Majów.

Fragmenty książki Weroniki Mliczewskiej „Na początku jest koniec. Na szlakach duchowości Majów”.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Kłamstwa Tuska
Bronisław Łagowski: Sprawa Krońskiego
Tomasz Jastrun: Wszystko jak najgorzej
Edward Mikołajczyk: Paramparcza może potrwać

Wydanie: 14/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy