Nianie, żłobki, asystenci

Nianie, żłobki, asystenci

Nie odbierać, lecz pomagać i zapobiegać. Rewolucja w polskim prawie rodzinnym

Ponad 2 mln dzieci w Polsce wychowuje się w rodzinach niepełnych lub poza tymi, w których się urodziły. Najczęstszą przyczyną nie są smutne, acz wytłumaczalne względy naturalne, czyli śmierć jednego lub obojga rodziców – ale rozwody, pozbawienie lub ograniczenie praw rodzicielskich, faktyczne rozstanie się rodziców formalnie wciąż pozostających w związku. Polskie rodziny rozpadają się głównie dlatego, że źle funkcjonują. A funkcjonują źle, bo ojcowie i matki nie chcą, nie umieją bądź z różnych powodów nie są w stanie spełniać obowiązków rodzinnych.
Nie wszystkim da się pomóc, można jednak stworzyć mechanizmy, które być może spowodują, iż polscy rodzice zaczną lepiej dbać o swoje dzieci. Mniej będzie wtedy przypadków ograniczania i pozbawiania władzy rodzicielskiej, mniej dzieci trafi do domów dziecka lub rodzin zastępczych. Dlatego rząd 14 września przyjął projekty dwóch ważnych ustaw, o wspieraniu rodziny i opiece zastępczej oraz o żłobkach. Przed posiedzeniem Rady Ministrów przedstawiła je minister pracy Jolanta Fedak.

Domy dziecka do likwidacji

Obie ustawy wprowadzają daleko idące zmiany w polityce rodzinnej. Jeśli zostaną jesienią uchwalone przez parlament, zaczną obowiązywać od początku 2011 r. W tych aktach prawnych chodzi o to, by gminy – bo głównie na tym szczeblu załatwiane są sprawy rodzinne – były zainteresowane pracą z naturalną rodziną i udzielaniem jej pomocy, tak aby rzadziej dochodziło do konieczności odbierania dzieci.
Zgodnie z nowymi przepisami umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej czy w domu dziecka obciąży gminę finansowo w większym stopniu niż dotychczas. Samorządom bardziej więc będzie się opłacało pomaganie rodzinom niewydolnym wychowawczo i podejmowanie działań profilaktycznych niż odbieranie im dzieci. Na gminach spocznie obowiązek opracowywania lokalnych programów wspierania rodzin z małoletnimi dziećmi. Rozwijane będą placówki dziennej opieki nad dziećmi w wieku szkolnym, organizujące im czas wolny i pomoc w nauce – a także wychowujące je, gdy rodzice zaniedbają ten obowiązek. Chodzi tu zwłaszcza o świetlice szkolne i ogniska wychowawcze (rzadkie w małych miejscowościach), gdzie zatrudnieni zostaną specjaliści umiejący współpracować z rodzicami.
Bardzo istotną nowością będzie utworzenie w gminach stanowisk pracy dla asystentów rodzinnych. Asystenci mają systematycznie pomagać zaniedbanym rodzinom w codziennych działaniach wychowawczych – czyli inaczej niż obecni pracownicy socjalni i kuratorzy, którzy skupiają się na ocenie, czy dziecko jest wychowywane w prawidłowych warunkach. Jak stwierdziła minister pracy, gdyby taki asystent współpracował z rodziną małej Róży, sąd nie miałby przesłanek, by odbierać ją rodzicom i umieszczać w rodzinie zastępczej.
Nowa ustawa wprowadzi wydłużone, co najmniej czteroletnie kontrakty z rodzinami zastępczymi i pięcioletnie z rodzinnymi domami dziecka, co wzmocni poczucie stabilności zastępczych rodziców i ich dzieci. Docelowo pozostaną tylko placówki wychowujące najwyżej czternaścioro dzieci. Duże domy dziecka zostaną zlikwidowane. By więcej dzieci mogło trafiać do rodzin, nie będzie już rejonizacji procedur adopcyjnych.

Z legalną nianią

Łatwiejsze ma być także łączenie pracy zawodowej z wychowaniem dzieci. Zwiększy się liczba miejsc w żłobkach, ponieważ w świetle nowych przepisów żłobki nie będą już zakładami opieki zdrowotnej i nie będą musiały spełniać takich wymogów technicznych i lokalowych jak szpitale (resort pracy naturalnie zastrzega, iż nie odbije się to na bezpieczeństwie dzieci). Będzie więc łatwiej jej tworzyć. Projekt ustawy zakłada także tworzenie alternatywnych wobec żłobków form opieki – tzw. klubów dziecięcych, gdzie na czas do pięciu godzin dziennie trafiać mogą dzieci co najmniej roczne (do żłobka – już 20-tygodniowe). Pracodawcy będą mogli zwiększać odpisy na zakładowy fundusz socjalny, co sprawi, że więcej żłobków i klubów dziecięcych zacznie działać przy zakładach pracy, a rodzice nie stracą czasu na dojazdy.
W pełni legalna stanie się instytucja niani. Rodzice będą mogli podpisać z nią formalną umowę, a państwo via ZUS opłaci jej ubezpieczenie i składkę emerytalną. Sprawi to, że niań przybędzie i znajdą się wśród nich także osoby młode, nie tylko emerytki pragnące dorobić.

Jak wymyślą, projekt przyślą

Minister pracy stwierdziła, że trzeba dbać także o urodzenia i wychowanie dzieci – nie tylko o to, że kiedyś przejdą na emerytury. To szczyt piramidy, ale ważna jest jej podstawa, aby miał kto biegać po budowanych teraz „orlikach”. Podkreśliła, że w sytuacji, gdy cała Europa wraz z Polską jest zadłużona, należy ciąć rozmaite fundusze rezerwowe – i tak robią inne państwa. My natomiast postępujemy odwrotnie – i zwiększamy fundusze gromadzone w OFE (płacąc w dodatku tym, którzy je gromadzą), tak na wszelki wypadek, bo przecież wiadomo, że będą wykorzystywane stopniowo i za wiele lat. Przy tak dużym zadłużeniu, jakie ma Polska, to działanie wbrew logice.
Jaki będzie ten emerytalny czubek piramidy, nie wiadomo, bo w sprawie OFE jeszcze nie szykują się żadne decyzje. Jolanta Fedak powtórzyła, że jest otwarta na współpracę i czeka na projekt ustawy, powstający z udziałem towarzystw emerytalnych.
Czyli, jak to śpiewano 29 lat temu na Festiwalu Piosenki Prawdziwej (w odniesieniu do innych gremiów): „Oni już tam nad tym myślą, jak wymyślą, projekt przyślą”…

Wydanie: 38/2010

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy