Nie musimy płacić

Nie musimy płacić

Sąd mówi jasno – opłaty za parkowanie w Warszawie są nielegalne

Gdy ujrzałem swój samochód z blokadą na kole, ogarnęła mnie czarna rozpacz. Za chwilę mam ważne spotkanie! A przecież tak dokładnie wybierałem miejsce postoju, sprawdzałem, czy na pewno nie ma znaku płatnego parkowania.
W jednej z siedzib Waparku miła pani w mundurze straży miejskiej (ciekawe, dlaczego straż miejska urzęduje w biurze prywatnej firmy, czy tak właśnie realizuje się partnerstwo publiczno-prywatne?) pobłażliwie wysłuchała mych wyjaśnień. „W centrum Warszawy strefa jest wszędzie”, oznajmiła. No tak, a ja przecież nie jestem Stalkerem i za naruszenie strefy muszę płacić. Ale właśnie wtedy zakiełkował we mnie bunt i oświadczyłem, że nie zapłacę. „Doskonale. W takim razie kierujemy sprawę do sądu”.
I skierowali.
Niedawno otrzymałem decyzję sądu rejonowego. Sprawa została umorzona, była zresztą tak oczywista, że sąd nawet nie absorbował mnie wzywaniem na rozprawę. W uzasadnieniu stwierdzono, iż nakładanie opłat na obywateli następuje na mocy ustawy. W wypadku płatnego parkowania żadnej ustawy zaś nie było. W dodatku znak oznaczający strefę płatną jest znakiem informacyjnym, a za nieprzestrzeganie informacji karać nie wolno…
Płatne parkowanie jest potrzebne, miasto może uzyskiwać z tego środki na różne ważne cele. Prywatna firma, która się tym zajmuje i czerpie z działalności poważne zyski, powinna jednak zadbać o minimum zgodności z prawem swych działań. Warszawskim kierowcom proponuję – nie płaćcie, zaufajcie sądom. Bo nie tylko sprawiedliwość, jak w „Samych swoich”, ale i sądy są po naszej stronie. Mamy możliwości, by wymusić zaprzestanie bezprawnych działań. A postanowienie sądu można włożyć sobie za szybę zamiast kwitu z parkometru.

Wydanie: 24/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy