Nowe poszlaki w sprawie Nataschy Kampusch

Nowe poszlaki w sprawie Nataschy Kampusch

Tajna komisja parlamentu w Austrii bada zagadkę zbrodni

Ta zbrodnia wstrząsnęła nie tylko Austrią. 2 marca 1998 r. dewiant Wolfgang Priklopil porwał 10-letnią Nataschę Kampusch. Więził ją w piwnicy domu w Strasshof pod Wiedniem przez 3096 dni. Chciał wychować ofiarę na niewolnicę, maltretował ją, gwałcił i bił. Dopiero 23 sierpnia 2006 r. młoda kobieta uciekła. Kilka godzin później oprawca rzucił się pod pociąg.
Dochodzenie w sprawie Nataschy prowadziło pięć różnych instytucji wymiaru sprawiedliwości w trzech austriackich krajach związkowych. Wszystkie stwierdziły, że Priklopil działał sam. Śledztwo zamknięto w styczniu 2010 r., ale wciąż pojawiają się wątpliwości. Niektórzy uważają, że w zbrodni uczestniczyła sieć pedofilów, a także banda sadomasochistów, wpływowych ludzi ze świata polityki i wojska.

Śmierć pułkownika

Stojący na czele komisji specjalnej pułkownik policji Franz Kröll był przeciwny umorzeniu śledztwa, wskazując liczne sprzeczności. Ale prokuratura nie udostępniła mu ważnych zdjęć na DVD, nie pozwolono mu nawet przesłuchać Nataschy. Podobno zamierzał prowadzić dochodzenie na własną rękę. W czerwcu 2010 r. Kröll zginął – oficjalnie uznano to za samobójstwo, jego brat twierdzi jednak, że został zamordowany. W sierpniu 2010 r. były przewodniczący Sądu Najwyższego w Wiedniu, Johann Rzeszut, wystosował do parlamentu pismo, w którym wskazywał „niedające się racjonalnie wytłumaczyć osobliwości” w dochodzeniu. Zwrócił uwagę, że prokuratura nie chciała współpracować z komisją płk. Krölla i wywierała na niego naciski. Oskarżył organa sprawiedliwości o udzielanie mediom nieprawdziwych informacji. Po tym piśmie pięciu prokuratorów zostało formalnie oskarżonych o nadużycie władzy. W listopadzie 2011 r. postępowanie przeciwko nim jednak umorzono.
W ubiegłym roku opozycyjne partie złożyły w parlamencie ponad 30 pilnych interpelacji w sprawie Nataschy Kampusch do minister sprawiedliwości Beatrix Karl. W grudniu powołano tajną podkomisję parlamentarnej Komisji Spraw Wewnętrznych. Na jej czele stanął Werner Amon, deputowany z ramienia wchodzącej w skład rządu Ludowej Partii Austrii (ÖVP). Podkomisja, która po raz pierwszy otrzymała wszystkie akta, w tym dokumenty audiowizualne, ma przedstawić raport na przełomie marca i kwietnia, jednak Amon już oświadczył: „Teoria samotnego sprawcy jest trudna do utrzymania”. I dodał, że choć Natascha zapewniała, że sprawca był jeden, „jest to jej subiektywna prawda”.
Polityk ten, podobnie jak sędzia Rzeszut i niektórzy dziennikarze, zwrócił uwagę na sprzeczności i błędy instytucji śledczych. Ischtar A., świadek uprowadzenia Nataschy, przez lata twierdziła, że dziewczynkę porwało dwóch sprawców. Policja jednak nie wzięła tego pod uwagę. Bettina H., drugi świadek, nigdy nie została wnikliwie przesłuchana.
14 kwietnia 1998 r., kilka tygodni po porwaniu, do Biura Bezpieczeństwa w Wiedniu zwrócił się przewodnik psa policyjnego, doradzając sprawdzenie mężczyzny mieszkającego przy Heinestrasse 60 w Strasshofie (adres Priklopila), bo interesuje się małymi dziewczynkami. Ten sygnał zlekceważono. Potem Kampusch wystąpiła o odszkodowanie od państwa za zaniedbania ze strony policji, ale MSW odpowiedziało odmownie.

Ofiara pedofilów?

Priklopil powiedział Nataschy, że porwał ją „dla kogoś innego”. Wyglądało też na to, że nie wiedział, gdzie ukryć ofiarę, piwnicę przygotowywał w pośpiechu. Pewnego razu zawiózł dziewczynkę do lasu, ale „odbiorcy” nie przyjechali.
Jak pisze szwajcarski dziennik „20 minuten”, Kampusch mogła być wykorzystywana przez dewiantów jeszcze przed porwaniem. Na zdjęciach zrobionych w mieszkaniu jej matki pięcioletnia Natascha jest naga, ma tylko buty do jazdy konnej. W 2009 r. ojciec Nataschy stwierdził, że córka może być szantażowana. Czyżby przez mafię pedofilów?
Głównym podejrzanym o współudział w zbrodni był jedyny przyjaciel Priklopila, Ernst H. Kiedy Natascha zdołała uciec, Priklopil i Ernst H. krążyli po Wiedniu samochodem. H. został formalnie oskarżony, sąd jednak uwierzył wyjaśnieniom, że o niczym nie wiedział ani nie pomagał Priklopilowi w ucieczce, lecz jedynie wysłuchał historii jego życia właśnie w samochodzie. Wtedy pierwszy raz usłyszał o Nataschy. Według niektórych relacji policja pozwoliła, aby po ucieczce uwięzionej Ernst H. zabrał z domu Priklopila obciążające dowody.

Dziwne samobójstwo

Werner Amon oraz sędzia Rzeszut mają wątpliwości co do samobójstwa Priklopila. Znalezione przy torach zwłoki miały odciętą głowę, ale innych obrażeń nie było. Gdyby mężczyzna rzucił się pod pociąg, zostałby zmasakrowany. Maszynista widział „postać w jasnym ubraniu”. Nie wyszedł z lokomotywy, lecz wysłał konduktora, aby ten zobaczył zwłoki. Konduktor zaś nie został przesłuchany. Sekcję wykonano niedbale, nie przeprowadzono badań na zawartość alkoholu, narkotyków ani innych substancji we krwi. Pozwolono na skremowanie ciała. Decyzję tę podjęła Margit W., siostra Ernsta H., która zgodziła się pochować urnę z prochami porywacza w swoim rodzinnym grobie. A przecież podczas przesłuchania Margit W. zeznała, że prawie nie znała przyjaciela brata. Priklopil zostawił jakoby list pożegnalny, składający się z jednego słowa: „MAMA”. Znalazł go Ernst H., analizy grafologiczne wykazały, że to on mógł być autorem.
Wielu uważa, że należy wyjaśnić relacje Nataschy z porywaczem. Z akt policji wynika, że dziewczyna nie była długo przetrzymywana w piwnicy. Przeważnie mieszkała w domu i miała wiele możliwości ucieczki. Podobno pod koniec żyli niemal jak małżeństwo. Natascha uciekła po „typowej kłótni małżeńskiej”.
Istnieją poszlaki, że w niewoli Kampusch zaszła w ciążę. U porywacza znaleziono domek dla lalek i książkę o pielęgnacji niemowląt. Podobno po odzyskaniu wolności dziewczyna pytała lekarza, po jakim czasie można wykryć, że kobieta była w ciąży. W listopadzie zeszłego roku przewodniczący Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ) Heinz-Christian Strache zażądał sprawdzenia, czy więziona Kampusch mogła urodzić dziecko. W końcu lutego br. magazyn „News” poinformował, że pewien policjant, będący radnym z FPÖ, prowadził samodzielne śledztwo. Udając, że zamierza wygłosić w szkole wykład o ruchu drogowym, próbował uzyskać DNA dziewczynki, która, jak przypuszczał, jest córką Nataschy. Matka uczennicy złożyła skargę. Tą matką jest… Margit W. Według relacji „News” badania genetyczne wykazały, że to rzeczywiście Margit urodziła dziewczynkę. Dociekliwy policjant zapewne działał na zlecenie. Czyżby partyjnych szefów?
Nie wiadomo, czy dochodzenie zostanie wznowione i czy prawda wyjdzie na jaw. Austriacy nie mają już zaufania do organów sprawiedliwości. W mediach podnoszą się głosy, że w śledztwie powinien pomóc niemiecki Federalny Urząd Kryminalny (BKA) lub amerykańskie FBI.

Wydanie: 10/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy