Polityk czy dziennikarz?

Polityk czy dziennikarz?

Koleżeńska samopomoc czy kompetencje? Co zadecyduje o wyborze nowego członka KRRiTV?

Dwóch polityków SLD – senator Ryszard Sławiński i były wiceminister kultury, Rafał Skąpski, oraz bezpartyjny dziennikarz Andrzej Kwiatkowski to główni kandydaci do objęcia stanowiska w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji zwolnionego przed kilkoma tygodniami przez prof. Tomasza Gobana-Klasa. To miedzy nimi rozegra się

decydująca rozgrywka.

A kogo ostatecznie wybierze Senat?
Każdy z kandydatów ubiegających się o stanowisko w KRRiTV musiał uzyskać poparcie co najmniej siedmiu senatorów. Wstępna selekcja należała do senackiej Komisji Kultury i Środków Masowego Przekazu. Największe poparcie 12 osobowej komisji otrzymał senator Ryszard Sławiński, przewodniczący… senackiej Komisji Kultury i Środków Masowego Przekazu. Uzyskał dziewięć głosów poparcia przy trzech wstrzymujących się.
Większość członków komisji nie kryje zadowolenia z takiego obrotu sprawy. – Jest taktowny, wyważony, niekonfliktowy – zachwala go senator Litwiniec.
Dobrego samopoczucia nie psują ani jemu, ani jego kolegom wątpliwości, które rodzą się przy tej kandydaturze. Na początek nasuwa się dość oczywiste pytanie: czy komisja powinna opiniować swojego przewodniczącego? Czy nie kłóci się to z dobrymi obyczajami?
Patrząc na wszystko z boku, można mieć też wrażenie, że oto koledzy z SLD, którzy stanowią w Senacie przeważającą większość, rzucili Sławińskiemu koło ratunkowe. Tuż przed końcem kadencji Senatu chcą go wsadzić na dobrą posadę. Zdaniem Kazimierza Kutza, wybór senatora do Krajowej Rady nie jest niezgodny z regulaminem. – Ubolewam jednak, że senatorowie

zdradzają swoich wyborców.

Przecież kilku z nas poszło sobie już beztrosko do Parlamentu Europejskiego. To dowodzi daleko idącej alienacji sfery polityki od społeczeństwa.
Trudno nie zgodzić się z Kazimierzem Kutzem. W przypadku Sławińskiego problem jest poważny. Przewodniczy on newralgicznej komisji, która pracuje nad przygotowaniem nowego prawa prasowego, w kolejce czeka ustawa o radiofonii i telewizji. Odchodząc do KRRiTV, wszystko zostawia.
Senator Doktorowicz przyznaje, że sprawa wywołuje mieszane uczucia. Ją również namawiano, by ubiegała się o stanowisko w KRRiTV. – Wycofałam się, bo wyborcy z mojego okręgu (Śląsk), mogliby nie wytrzymać piątych z kolei wyborów uzupełniających – tłumaczy.
Perspektywa wyborów uzupełniających powinna przemówić senatorom do rozsądku. Zdaje sobie z tego sprawę Marek Dyduch, sekretarz generalny SLD. – Nie neguję kompetencji Sławińskiego, jednak jego wybór wiąże się z koniecznością przeprowadzenia wyborów uzupełniających, a te Sojusz zwykle przegrywa – twierdzi.
Wybory uzupełniające to także wyrzucenie w błoto kolejnych milionów na organizację wyborów. Czy w obecnej sytuacji nie warto się zastanawiać nad wydaniem każdej złotówki?
Oponenci Sławińskiego podkreślają także, iż w telewizji pracuje dwoje dzieci senatora. Katarzyna jest korespondentką TVN w Waszyngtonie, a Piotr to były kierownik „Wiadomości”, obecnie zatrudniony w Redakcji Publicystyki Programu 1 TVP. „Niby posada ojca nie ma wiele wspólnego z karierami dzieci, ale powiedzcie to tym, którzy nie mają tatusia w KRRiTV”, napisał tygodnik „NIE”.
To nie koniec. SLD ma przewagę w Senacie, więc de facto do niego należy podjęcie decyzji. Wybór Sławińskiego będzie zaś oznaczać to, od czego władze partii się odżegnują, mianowicie załatwianie posad dla swoich.
– Trzeba zmierzać do tego, by członkami KRRiTV nie byli delegaci partyjni. Bo to złe,

niesłuszne i wbrew demokracji

– twierdzi jednoznacznie Kutz.
Nie ulega wątpliwości, że dokonując ostatecznego wyboru, senatorowie powinni wziąć pod uwagę przede wszystkim merytoryczne kompetencje kandydatów.
Co przemawia za Sławińskim? Jako dziennikarz wielkiej sławy nie zdobył. Pracował w „Gazecie Poznańskiej”, w tygodniku „Przegląd Koniński” (w latach 1981-1990 jako redaktor naczelny). Był publicystą „Gazety Wiejskiej” i „Przeglądu Handlowego”.
Rafał Skąpski, drugi kandydat, to były wiceminister kultury i wiceprezes Polskiego Radia. Od kilku miesięcy bezrobotny. Pod tym więc hasłem jego sympatycy prowadzą mu kampanię – że nie ma pracy. Tymczasem w resorcie kultury do dziś częściej wspomina się rautowe zacięcie Skąpskiego niż jego pracowitość.
Pod względem kompetencji i doświadczenia Andrzej Kwiatkowski bije kontrkandydatów wyraźnie. Z telewizją jest związany od 1975 r. Jako dziennikarz prowadził m.in. cykl „Kariery bariery”, „Tylko w Jedynce”. Był współautorem i prowadzącym „Tygodnika Politycznego Jedynki”, „Z pierwszej ręki” oraz „Debat Europejskich”, a także autorem popularnego programu „Co pani na to?”.
Ma za sobą także bogate doświadczenie w pełnieniu kierowniczych funkcji w strukturach TVP. Co istotne, współpracował z kilkoma prezesami TVP: Andrzejem Drawiczem, Januszem Zaorskim, Ryszardem Miazkiem i Robertem Kwiatkowskim. Pełnił obowiązki kierownika redakcji ekonomicznej, był kierownikiem zespołu twórczego „Listów o gospodarce”. W latach 1993-1994, za prezesury Zaorskiego, był kierownikiem działu publicystyki w Dyrekcji Programu 1. W latach 1997-1998 był członkiem Zarządu ds. Programowych TVP. Ma też wady – wrogów w postaci byłych bojowych dziennikarzy prawicy, członka Rady Nadzorczej TVP, Adama Pawłowicza, oraz członka KRRiTV, Jarosława Sellina. Oraz Andrzeja Bobera, byłego dziennikarza TVP, czującego doń urazę od czasów „Listów o gospodarce”, które razem prowadzili. Za to jego zaletą jest to, że zna się na telewizji, jest spoza politycznych układów i nie brakuje mu energii, by postawić na swoim. Chociaż, w obecnych okolicznościach, wszystko to może być wadą…


Wybór członka KRRiTV to papierek lakmusowy dla senatorów lewicy. W zależności od tego, kogo wybiorą, przekonamy się namacalnie, czym dziś jest SLD. Czy to poważne ugrupowanie kierujące się względami merytorycznymi, mające jakieś cele, czy też zgromadzenie kolegów zajmujące się załatwianiem posad dla zasłużonych, steranych życiem towarzyszy. Czy to partia czy sitwa.
RW

Wydanie: 46/2004

Kategorie: Kraj
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy