Czy Polska ma spójną politykę klimatyczną?

Czy Polska ma spójną politykę klimatyczną?

Czy Polska ma spójną politykę klimatyczną?

Prof. Adam Gierek,
europoseł Unii Pracy
Dziś nie mówimy wyłącznie o polityce energetycznej, lecz o spójnej polityce klimatyczno-energetycznej. Wytwarzanie energii elektrycznej oraz ciepła/zimna musi uwzględniać eliminację emisji gazów cieplarnianych oraz innych szkodliwych substancji. Od czasu podpisania przez Polskę w 2007 r. politycznego zobowiązania, że do 2020 r. ograniczymy emisję CO2 o 20% i podniesiemy efektywność energetyczną o 20%, a także po wdrożeniu spekulacyjnego systemu handlu emisjami (ETS), panuje chaos w sprawie przyszłości energetyki w naszym kraju. Dalsze bezkrytyczne podnoszenie politycznych „ambicji” emisyjnych przez Komisję Europejską, poprzedzające kontrolę realizacji dotychczasowych zobowiązań, wzmaga ten chaos oraz budzi niepokój i sprzeciw ludzi narażonych na gwałtowny wzrost cen energii. Sądzę, że po konferencji klimatycznej COP24 w Katowicach narodzi się wizja optymalnej, opartej na efektywności energetyki dla Polski.

Czesław Śleziak,
Polska Izba Ekologii, były minister środowiska
Odpowiadając najkrócej: nie ma. Prace nad strategicznymi dokumentami, wyznaczającymi kierunki polityki klimatycznej, w tym „Polityką energetyczną Polski do 2040 roku” czy „Krajowym planem na rzecz energii i klimatu”, dopiero się rozpoczęły. Nie wiemy nawet, ile energii i z jakich źródeł będziemy potrzebować w najbliższych dwóch-trzech dekadach. Polska elektroenergetyka od lat funkcjonuje w oderwaniu od trendów światowych i od rachunku ekonomicznego, w tym tzw. kosztów zewnętrznych. Decyduje o niej polityka „od wyborów do wyborów”. Przyjdzie nam za to niedługo zapłacić wysoką cenę… Bez strategii energetycznej i ekologicznej nie może być spójnej polityki klimatycznej.

Izabela Zygmunt,
Polska Zielona Sieć i CEE Bankwatch
Przeciwnie, polska polityka klimatyczna i energetyczna to obszar chaosu, sprzeczności i absurdów. Wiedząc, że do 2050 r. ludzkość musi osiągnąć zerowy poziom emisji gazów cieplarnianych netto, my – wbrew nauce – planujemy wówczas nadal produkować około połowy energii z węgla. To coraz mniej opłacalne, więc węgiel subsydiujemy, np. poprzez tzw. rynek mocy, mimo że jego dostępne krajowe zasoby się wyczerpują i coraz więcej tego surowca pochodzi z importu. Ceny energii rosną, a my zamierzamy zlikwidować najtańsze i bezemisyjne źródło, czyli wiatraki na lądzie. A na COP24 w Katowicach nasz rząd chce przekonywać świat do sprawiedliwej transformacji, mimo że u nas takowej nie planuje, oraz głosić, jak ważne jest pochłanianie CO2 przez lasy, podczas gdy wycinamy je w takim tempie, że w 2016 r. ich zdolność pochłaniania spadła (!) o 5 mln ton.

Jan Kochanowski,
czytelnik PRZEGLĄDU
Mamy, mamy. Firma Wieśka i firma Ryśka miały obiecane postawienie elektrowni węglowej za pieniądze spółek energetycznych, to wiatraki trzeba zezłomować – mimo że 1 MWh z wiatraków kosztuje 170 zł, a z elektrowni 300 zł. My za to zapłacimy i jeszcze będziemy żyć o 10 lat krócej.

Wydanie: 49/2018

Kategorie: Aktualne, Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy