Przegląd na lato – Dzień ojca

Wbrew obiegowym opiniom ojciec, tak jak matka, jest tylko jeden i należy mu się pamięć i szacunek. Z okazji Dnia Ojca wszystkim Tatusiom – nawet tym, którzy nie wiedzą, że nimi są – życzymy dobrych dzieci i spełnienia marzeń. 


Jak wytrzymać ze strasznym ojcem

Tyran i despota
Do absztyfikantów córki zwraca się w stylu: “Ja w pana wieku miałem lepszy samochód”, a do dzieci: “Takie rzeczy będziesz robić po moim trupie, tylko poczekaj, aż ostygnę”. Najskuteczniejsza strategia zachowania godności to schodzenie z drogi, przebieranie się na klatce schodowej i przyjmowanie tam narzeczonych.

Kutwa
Typ bardzo uciążliwy. Ulubione stwierdzenia: “Kazio w tych butach chodził trzy sezony!” i “Fryzjer? Mamusia cię ostrzyże na pazia”. Typ kutwy patologicznego suszy torebki herbaty na kaloryferze, a po imieninach zasadza się na koperty od cioć i wyłudza od dziecka pieniądze. Aby uniknąć stresów, najlepiej szybko zakręcić się wokół zamożnej pani w słusznym wieku lub bogatego dżentelmena.

Zazdrosny
Niesłusznie mylony z kutwą. Zabiera dziecku zabawki i podkrada pampersy. Małym dzieciom z lubością podstawia nogę. Chwila nieuwagi i w kaszce wyląduje tabletka na przeczyszczenie.

Równiacha
Razem z dzieckiem, w tajemnicy przed mamą, będzie palił pety w piwnicy i ochlapywał staruszki na przystankach. Groźna odmiana zwiedza dyskoteki, marzy o sportowej bryce i poklepuje po pupie koleżanki syna. By uniknąć kłopotów, nie należy wpuszczać koleżanek dalej niż na wycieraczkę.

Pantoflarz
Ulubione sposoby działania: spychotechnika i metoda „na strusia”. Na każde pytanie odpowiada: „Zapytaj się mamy”. Dla świętego spokoju zrobi ściągi, pójdzie na maturę i obronę dyplomu, a odpowiednio zastraszony wydeklamuje nawet za dziecko wierszyk w przedszkolu.

Nieuważny
Idealny dla dzieci trudnych. Synowie upici jak bela i córki w dziewiątym miesiącu mogą być spokojni – niczego nie zauważy. Uwaga na niemowlęta: wysłany na spacer na pewno zgubi dziecko wraz z wózeczkiem albo wróci z małym Murzynkiem.


Tata z kijem i z marchewką

Od chwili, gdy głupawa teoria o szkodliwości przymusu fizycznego w procesie wychowawczym zaczęła zyskiwać prawo obywatelstwa, umiejętność skłaniania dzieci do tego, by robiły to, co chcemy, stała się sztuką cenniejszą niż talenty dyplomatyczne konieczne przy zawieraniu traktatów międzynarodowych.
Przez cały ubiegły rok sprawdzał mi się system, wedle którego starszy syn (15 lat) otrzymywał za piątkę 5 zł, zaś młodszy (11 lat) tylko 3 zł. Na wiosnę jednak młodszy się zbuntował i zażądał także 5 zł. Porę wybrał idealnie – koniec maja i trzy poprawki w perspektywie – więc oczywiście postawił na swoim. Następnego dnia starszy zażądał 7 zł, grożąc poprawką z historii i z fizyki. Młodszy uprzedził, że jeśli ten postulat zostanie spełniony, on także podniesie wymagania do 7 zł, a poprawki mu niestraszne, bo obóz harcerski ma w lipcu, więc najwyżej nie pojedzie z nami w sierpniu nad morze.
Eskalacja żądań przekroczyła granice rozsądku finansowego, więc przeszedłem do kontrataku, wstrzymując wszelkie wypłaty, wprowadzając zakaz wychodzenia na rolki i rower oraz zabraniając wyprawy na koncert punkowej kapeli Werwolf 77 do Legionowa. W odpowiedzi buntownicy zaczęli wracać ze szkół dwie godziny później, a wizja poprawek stała się coraz realniejsza.
Tu wtrąciła się żona, żądając, bym wykazał nieco finezji. Zasiedliśmy więc we trzech do stołu rokowań. Po wielu godzinach wypracowaliśmy kompromis: wypłaty wracają do poziomu 3 i 5 zł, ale młodszy zostaje zwolniony z upokarzającego obowiązku telefonowania do co najmniej dwóch kolegów i pytania “Co było zadane?” oraz może wynosić śmieci co trzeci dzień. Starszy natomiast zyskuje prawo do zaplatania warkoczyków z kolorowymi gumkami i zwolnienie z noszenia wody ze studni oligoceńskiej. Teraz ja dźwigam wodę, chodzę częściej ze śmieciami i tylko czekam na dogodny moment, by się zbuntować…

 

Wydanie: 25/2001

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy