Jak ocenić rok Donalda Tuska w Brukseli?

Jak ocenić rok Donalda Tuska w Brukseli?

Michał Syska,
dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a
Niewątpliwie dyskusyjna jest kwestia, na ile odnalazł się w nowej roli, która wymaga głównie umiejętności dyplomatycznych i organizatorskich. To, co czasem dochodziło do nas zza kulis brukselskiej polityki, wskazywałoby, że kilka razy górę wziął jego polityczny temperament. W przypadku kryzysu greckiego wypowiedzi Donalda Tuska lokowały go jako stronę w sporze, która bliska jest stanowisku Niemiec. Było to zresztą spójne z jego poglądami politycznymi. Jednak prawdziwy egzamin dopiero przed nim. Wiele zależy od tego, czy w sprawie uchodźców uda mu się tak zorganizować prace Rady Europejskiej, żeby osiągnąć kompromis na zasadzie solidarności.

Ryszard Bańkowicz,
przewodniczący Polskiego Klubu Publicystów Międzynarodowych
Stanowisko prezydenta UE powołano po to, żeby był „jeden numer telefonu do Unii”. Chodziło o to, żeby jeden człowiek ucieleśniał całą Wspólnotę. Nie kierował nią, ale wypracowywał kompromisy. Można więc powiedzieć, że ta rola nie została nakreślona dla kogoś o temperamencie Donalda Tuska. Mimo to uważam, że pełniąc tę funkcję, Tusk radzi sobie coraz lepiej. Potrafił elastycznie dostosować się do nowej roli, a następnie pokazać, że ma własne zdanie. Warto zwrócić uwagę na jego stanowisko w sprawie uchodźców. Wie, że kompromis jest w zasadzie nieosiągalny, dlatego mówi o konieczności ochrony granic zewnętrznych UE jako warunku jej przetrwania. W Brukseli wiedzą – chociaż to niepopularny postulat – że może mieć rację. To dodaje mu autorytetu. Z pewnością jest bardziej wyrazistym szefem Unii od swojego poprzednika.

Andrzej Jonas,
redaktor naczelny „The Warsaw Voice”
Ja oceniam ten rok jako rozwojowy. Donald Tusk spełnił oczekiwania, które pokładano w nim w momencie wyboru na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Miał działać na rzecz spoistości Unii i robił to skutecznie. Wystarczy wymienić chociażby jego postawę w sprawie kryzysów: greckiego i uchodźców oraz ostatnie wsparcie dla wersji tureckiej. Wyraźnie widać, że Donald Tusk z biegiem czasu uczył się Unii i nawiązywał coraz rozleglejsze kontakty wśród przywódców europejskich, co zdecydowanie należy odbierać pozytywnie. Nie działał w sposób efekciarski, bo czasy, w których przyszło mu sprawować urząd, są bardzo trudne.

Dr Anna Wierzchowska,
politolog, UW
Mam wrażenie, że Donald Tusk jako przewodniczący RE na kryzysy reaguje zbyt późno. Pewne rzeczy zarówno on, jak i jego doradcy powinni byli przewidzieć wcześniej. Momentami brakuje mu także umiejętności dyplomatycznych. Konstruowane przez niego kompromisy powinny być lepiej dopracowane. Tuskowi byłoby łatwiej, gdyby przed objęciem tej funkcji pełnił stanowisko w organizacjach międzynarodowych. Dostrzegałby wówczas problemy z szerszego punktu widzenia. Należy także pamiętać, że jego urzędowanie przypadło na wyjątkowo trudny czas dla całej Europy.

Not. WR

Wydanie: 50/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy