By rolnik nie był szkodnikiem

Do 80 tys. zł może otrzymać rolnik za dostosowanie gospodarstwa do standardów unijnych w zakresie ochrony środowiska

Na szczególne zanieczyszczenie azotanami pochodzenia rolniczego narażone jest 2,5% obszaru Polski. Zgodnie z wymogami Unii Europejskiej, zostało wyznaczonych 21 miejsc, w których rolnicy muszą wyjątkowo uważać, aby nawozami sztucznymi nie zanieczyszczać wód.
Wysokie uprzemysłowienie i stosowanie ogromnej ilości nawozów sztucznych sprawiły, że rolnictwo stało się jednym z głównych źródeł zanieczyszczenia środowiska. W Polsce sytuacja nie jest tak dramatyczna jak w państwach UE, jednak przystępując do Wspólnoty, musieliśmy zaakceptować prawo unijne. Dotyczy to również tzw. dyrektywy azotanowej, która ma na celu ochronę wód przed zanieczyszczeniami powodowanymi przez azotany pochodzące z rolnictwa.
W ramach dyrektywy azotanowej Polska zobowiązała się do sporządzenia mapy zagrożonych terenów. Za przygotowanie wykazu odpowiedzialne były regionalne zarządy gospodarki wodnej. – Przy wyznaczaniu obszarów zagrożonych oparto się na monitoringu prowadzonym od 1991 do 2002 r. Patrząc na jakość i stopień zanieczyszczenia azotanami wód podziemnych i powierzchniowych, wyznaczono określone rzeki czy zbiorniki wód podziemnych i na to nałożono mapę dotyczącą rozwoju rolnictwa. Wybierano tereny, na których zanieczyszczenie pokrywało się z intensywną uprawą roli. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że nie jest to tak jednoznaczne, ponieważ na stopień zanieczyszczenia wpływają także inne czynniki, chociażby składowiska odpadów, które są zazwyczaj na terenach wiejskich – wyjaśnia Alina Rynkiewicz z Ministerstwa Środowiska.
Wyniki badań pokazały, że wody powierzchniowe są w nieznacznym stopniu zanieczyszczone azotanami. Zdecydowanie gorsza okazała się jakość wód podziemnych. W sumie wyznaczono 21 obszarów. Głównie są to zlewnie, czyli fragmenty dorzecza. M.in. po dwa obszary w województwie kujawsko-pomorskim (okolice rzeki Kotomierzyca, jezior: Kornatowskiego, Płużnickiego, Wieczna Północnego i Południowego), w województwie mazowieckim (okolice rzeki Zgłowiączka), wielkopolskim i lubuskim.

Mapa szkodników

Po sporządzeniu mapy terenów zagrożonych zrobiono listę potencjalnych „szkodników”, czyli rolników, którzy zostaną poddani specjalnej kontroli. W pierwszej kolejności wciągnięto na nią fermy oraz gospodarzy mających powyżej 15 ha, intensywnie uprawiających rolę i stosujących system nawadniający.
– Dla wszystkich obszarów zostały opracowane odrębne programy działań. Zapisano w nich, co konkretnie muszą zrealizować rolnicy czy instytucje zajmujące się edukacją, np. ośrodki doradztwa rolniczego – mówi Alina Rynkiewicz.
Zgodnie z dyrektywą azotanową, opracowano Kodeks Dobrej Praktyki Rolniczej, precyzyjnie wyliczający obowiązki rolnika. Określa się w nim m.in. to, ile można użyć nawozów sztucznych na dany obszar (rocznie nie więcej niż 170 kg azotu na hektar). W kodeksie wyznaczono nawet terminy stosowania nawozów sztucznych i naturalnych (np. gnojowicę i gnojówkę można będzie stosować tylko wiosną, na nieobsianą ziemię). Kontroli podlegać będzie również sposób przechowywania odpadów z gospodarstwa (gnojowicy, obornika itp.). Od 2008 r. rolnik będzie musiał trzymać je w specjalnych, szczelnych zbiornikach, oddalonych od ujęć wody pitnej i zabudowań. Odpady można będzie trzymać również na specjalnych płytach (nawet kiszonek nie wolno trzymać bezpośrednio na ziemi).
Rolnicy będą mieć trzy lata (do końca października 2008 r.) na zmodernizowanie swoich gospodarstw, tak by w jak najmniejszym stopniu szkodzić środowisku. Pociągnie to za sobą znaczne koszty, ale częściowo rolnicy mogą liczyć na dopłaty unijne. Z budżetu Wspólnoty można dostać na ten cel do 65% kosztów inwestycji, jednak resztę trzeba wyłożyć samemu. Finansowo w realizacji dyrektywy pomoże m.in. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (np. wesprze badania gleby).

Nowe obowiązki rolników

Dodatkowe obostrzenia dotyczyć będą tych rolników, których ziemia jest szczególnie narażona na zanieczyszczenia azotanami. Najpierw będą musieli oni wziąć udział w specjalistycznym szkoleniu, później opracują dokładny plan prac polowych uwzględniający rodzaj upraw oraz terminy i ilość nawożenia. Obowiązkiem będzie również „rejestrowanie działań agrotechnicznych”. Właściciele ferm z kolei będą mieli obowiązek mierzyć poziom szkodliwych substancji emitowanych do środowiska.
Program ma być realizowany przez cztery lata. Po podsumowaniu efektów będzie można wprowadzić korekty do mapy zagrożonych obszarów. Monitoring prowadzony będzie co roku. Kontrole mogą przeprowadzać inspektorzy WIOŚ, pracownicy RZGW i rolnicze stacje chemiczne.
– Program nie zasadza się na karach – zastrzega Alina Rynkiewicz. – Najpierw wobec rolnika będzie stosowana perswazja, jeśli to nie odniesie oczekiwanych skutków, przewidziane są mandaty. Reguluje to ustawa o nawozach i nawożeniu.
Ewentualny opór rolnika na nic się nie zda. I tak będzie musiał zmodernizować swoje gospodarstwo. A niedostosowanie się do wskazówek zawartych w kodeksie będzie miało nieprzyjemne konsekwencje. Rolnik nie będzie miał szans ubiegania się o unijne dotacje.

 

Wydanie: 36/2005

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy