Tag "AI"
Ćwierćwiecze z okładem (z kapusty)
Mam dosyć komentowania kolejnych niepoczytalności zdurniałego starca, który włada imperium, dość wspomnieć pożywny wers Ewy Lipskiej, która już 15 lat temu wyrażała w wierszu pewność, że „Historia znowu kiedyś nie wyłączy żelazka”.
Kiedy przyszłość rysuje się niewyraźna, a teraźniejszość przeraża, teoretycznie można znaleźć ukojenie w przeszłości, zwłaszcza tej prywatnej. Ale też trzeba się tego ukojenia naszukać. Mnie uporczywie śnią się moi zmarli, co mi w żadnym razie spokoju nie przynosi, raczej śródnocne przebudzenia z krzykiem, bo często śnią się wszyscy naraz i zawzięcie kłócą. A mam już wokół siebie więcej zmarłych niż żywych, to efekt tego, że byłem późnym dzieckiem, mojego peselu niestety także. Antoś będzie miał podobny problem, bośmy go powołali do życia po czterdziestce – zanim osiągnie wiek średni, będziemy już z jego mamą zalatywali chryzantemą.
Śnią mi się zmarli, choć we dnie o nich nie myślę; jakby się dopominali o pamięć, jakby mieli za złe, że im nie poświęcam uwagi, ale to może być po prostu echo życia, w którym wiecznie mieli komuś coś za złe, najczęściej mnie, dopóki byłem pod ręką. Kiedy chcę wspomnień realnych, bez fałszywej nostalgii, nie tych zatartych, zmitologizowanych, sięgam po swoje dzienniki i czytam w nich, jaką męką było życie moich rodziców, w jakim piekle rodzinnym się uchowałem. Wystarczy rzut oka na strony spisywane przeze mnie w latach młodzieńczych, kiedy jako student jeszcze gniazdowałem pod dachem rodzicielskim, abym się z tęsknoty za przeszłością wyleczył. Spisywanie raptularza ma sens po latach, kiedy można zaglądać do swoich notatników jak do albumu starych fotografii i dziwić się wszystkim łapanym podówczas, a dzisiaj już niepamiętanym chwilom lub szczegółom, które umknęły.
Mam też wspomnienia jasne, do nich sięgam chętniej: dokładnie ćwierć wieku temu po raz drugi zostałem ojcem, pierwszy raz asystowałem przy porodzie w dość dramatycznych okolicznościach. Cud narodzin i tych chwil okolicznych, późnociążowych i wczesnopołogowych, opisywany na bieżąco, dla siebie na stare lata (które wszak nadeszły), to jest skarb i początkom życia przyglądanie się baczne, choć jeszcze nieudaczne, niepewne, intuicyjne – wzruszam się tym.
Znajduję np. scenę szpitalną,
Kusząca oferta
Znalazłem w internecie, na eksponowanym miejscu, atrakcyjnie sformułowaną ofertę „innowacyjnego narzędzia do generowania prac naukowych”. Oferenci zapewniają legalność swojego narzędzia, jak również zabezpieczenia pozwalające na oddalenie zarzutu plagiatu. Od zamówieniodawcy oczekują tylko tytułu pracy. Co ciekawe, podkreślają też, że są znacznie tańsi od wynajmowanych autorów prac na stopień. Rozbudowanie oferty zdaje się poświadczać kompetencje autorów, którzy dają zresztą przykłady takich prac – z pedagogiki, socjologii,
Przez szczeliny
Zwabiony talentem popularyzatorskim autora sięgnąłem po „Quo vAIdis” Andrzeja Dragana. Ale zostałem też sprowokowany narastającym zafrapowaniem sztuczną inteligencją, a zwłaszcza tempem jej samodzielnego rozwoju, na które człowiek już nie ma wpływu. W słowie wstępnym prof. Dragan wyraża życzenie: „…oby ta książka do momentu wydania nie zdążyła się nadmiernie zdezaktualizować”. Od wydania minęło już trochę czasu, co w przypadku rozwoju AI może oznaczać szmat czasu. Kiedy książka powstawała, nie istniał jeszcze np. Moltbook – portal społecznościowy dla robotów, a ściślej „agentów AI”, gdzie boty same dyskutują między sobą, także na temat ludzi i charakterów ich relacji.
Im dłużej jestem w lekturze tej arcyświeckiej książki napisanej przez człowieka nauk ścisłych, tym bardziej, paradoksalnie, osuwam się w myślenie metafizyczne. No bo skoro taka przywra, której przykład podaje autor, w ogóle nie ma mózgu, a działa precyzyjnie, by nie rzec zmyślnie, a jej cykl życiowy, czyli pasożytowanie na ślimaku, potem na ptaku, jest diablo (bosko?) precyzyjny? Ja wiem, to wszystko tylko mechanizmy ewolucyjne, czyli, jak mawiał mój ojciec rozpięty do granic między bogobojnością i racjonalnością,
Gnicie mózgu
Mój syn Antek od kilku miesięcy jest studentem politologii. Coraz częściej rozmawia ze mną o polityce, czasami zgodnie, czasami konfrontacyjnie. Zdarza się, że mnie bardzo irytuje. Pisałem już nieraz, jak media społecznościowe zmieniają nasze myślenie, szczególnie młodych, ale rzecz jest tak ważna, że wracam do tematu. Młodzi nie mają fundamentu wiedzy. Zalewa ich ściek internetu, gęsta breja. Nie sięgają do źródeł, nie potrafią czytać długich tekstów, lubią streszczenia. Ta breja zalewa teraz setki milionów ludzi. Większość z nich nie ma wystarczającej wiedzy ani orientacji, by rozróżnić, co jest prawdą, a co kłamstwem i manipulacją. Latarnie morskie zgasły, boje usunięto, a morze informacji nie ma brzegów. I nie ma już dawnych autorytetów, nowe autorytety to dla młodych youtuberzy. Ja nie jestem dla Antka autorytetem, nie są nimi nawet wybitni komentatorzy polityczni, nie ufa im, uważa, że setki ułamkowych informacji wyławianych z internetu zbliżają go do prawdy. Nie ma jednak takiej wiedzy, by w tym chaosie dokonywać selekcji i oceny.
Pierwszy z brzegu przykład. Mówi, że Włodzimierz Czarzasty to komunista. Ale nic nie wie o komunizmie, o tym pierwotnym, o samej idei ani o jej praktycznych mutacjach. Nie ma pojęcia, czym była Polska Ludowa, która przecież miała co najmniej trzy odmienne postacie. Oczywiście Antek z czasem będzie zdobywał tę wiedzę, w końcu chodzi na wykłady, problem, że nie czyta książek. Podsuwałem mu znakomite tomy Harariego, klucze do świata. Jak zobaczył, jakie to grube, wpadł w panikę. Jak w szkole liczy na streszczenia.
Cała nasza kultura zmierza do tego, by być dla nowych generacji skrótem, nie sięgają do źródeł. Dramatu dopełnia AI. Sam zaczynam się od niej uzależniać, co chwilę z nią rozmawiam i o coś pytam. Mój przyjaciel psychiatra Sławek Murawiec dzieli się ze mną wrażeniem, że przemiany w psychice ludzi zachodzą tak szybko, że brakuje w psychiatrii języka, aby nazywać nowe zjawiska i opisywać nowe problemy psychiczne. Nie mamy słów ani aparatu pojęciowego,
Medycyna przyszłości to już rzeczywistość. Nowocześnie, ale czy dla wszystkich?
Sztuczna inteligencja, rewolucyjne leki i terapie genowe zmieniają życie milionów pacjentów
Wyobraźmy sobie kobietę z opornym na leczenie czerniakiem, której jeszcze 15 lat temu dawano kilka miesięcy życia. Dzięki terapii CAR-T dziś może ona liczyć na pięć-sześć, a może i więcej lat. To nie jest stopniowa poprawa – to zmiana paradygmatu.
Mamy też algorytmy sztucznej inteligencji, które wykrywają raka płuc na zdjęciu rentgenowskim z dokładnością przewyższającą umiejętności doświadczonych radiologów.
Do niedawna gronkowiec złocisty oporny na metycylinę, który odpowiadał na świecie za ponad 120 tys. zgonów rocznie, był niemal niezniszczalny. Dzisiaj jest szansa, że poradzi sobie z nim nowa generacja antybiotyków zaprojektowanych przez sztuczną inteligencję.
Chirurgia wspomagana przez roboty (Robotic-Assisted Surgery, RAS) to jeden z najdynamiczniej rozwijających się sektorów technologii medycznych. Fundamentalnie zmieniła ona sposób przeprowadzania skomplikowanych zabiegów.
To nie science fiction – to rzeczywistość medycyny lat 2024-2025. To głęboka ewolucja napędzana przez postęp w dziedzinie biologii molekularnej, sztuczną inteligencję oraz presję ekonomiczną wymuszającą nowe modele biznesowe w przemyśle farmaceutycznym.
Dla Polski, w której budżet NFZ zmaga się z liczonym w miliardach deficytem, zmiany te są zarówno obietnicą, jak i wyzwaniem.
Rewolucja w leczeniu otyłości i cukrzycy
Do lekarza przychodzi osoba z kilkunastoma kilogramami nadwagi, podwyższonym poziomem cukru we krwi i rosnącym ryzykiem zawału serca. Ten wypisuje jej receptę na lek, który w ciągu roku sprawi, że straci prawie 25% wagi, cukrzyca wejdzie w remisję, a ryzyko zawału spadnie o 20%. To również nie science fiction.
W 2024 r. koncern Novo Nordisk, producent leków o nazwach Ozempic i Wegovy, stosowanych przy leczeniu cukrzycy i otyłości, uzyskał ponad 30 mld dol. przychodów. Jego największy konkurent, amerykański koncern Eli Lilly, ze sprzedaży swoich dwóch flagowych specyfików: stosowanego w leczeniu cukrzycy Mounjaro i Zepboundu na otyłość, uzyskał w sumie 16,4 mld dol.
By zrozumieć, jak działają wymienione leki, należy sobie wyobrazić, że
Francja jako hub AI
Strategiczne porozumienie z krajami Zatoki Perskiej pozycjonuje Francję jako europejskie centrum sztucznej inteligencji
Korespondencja z Francji
Na początku 2025 r. Francja i Zjednoczone Emiraty Arabskie podpisały umowę ramową o budowie wielkiego projektu – kampusu z centrum danych dla AI o mocy 1 GW. Koszt inwestycji szacowany jest na 30-50 mld dol. Z kolei partnerstwo z Arabią Saudyjską obejmuje współpracę w dziedzinie zaawansowanej technologii (deep tech), AI i ekosystemów start-upowych. Saudyjczycy skupiają się na dywersyfikacji gospodarki i widzą w AI kluczowy czynnik wzrostu. Dzięki tym działaniom Francja, przechodząca bezprecedensowy w XXI w. kryzys, zyskuje dostęp do kapitału, talentów i infrastruktury międzynarodowej, wzmacniając jednocześnie swoją pozycję wobec konkurencji z USA i Chin, jeżeli chodzi o rozwój nowych technologii.
Zmiana kierunków zależności
W obliczu coraz szybciej zmieniającego się świata i przemian technologicznych państwa Zatoki Perskiej, które dotychczas bogaciły się dzięki złożom ropy naftowej, są zmuszone przenieść ciężar inwestycji na inny obszar. Staje się nim stopniowo sztuczna inteligencja. Transformacja gospodarcza skłania te kraje do nawiązywania współpracy z państwami mającymi realny potencjał dla rozwoju AI.
Choć najnowsze partnerstwo Francja zawarła ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, to Arabia Saudyjska, jako największa gospodarka regionu i lider w obszarze AI, wyznacza trend transformacji, który wpływa na całą Zatokę. Scentralizowana polityka Arabii Saudyjskiej zakłada długoterminową strategię inwestycyjną. Jak czytamy w raporcie francuskiego Ministerstwa Gospodarki, Finansów oraz Suwerenności Przemysłowej, Energetycznej i Cyfrowej, Saudyjski Urząd ds. Danych i Sztucznej Inteligencji (Saudi Data & AI Authority, SDAIA) utworzony w 2019 r. nadzoruje realizację Narodowej Strategii Danych i Sztucznej Inteligencji (National Strategy for Data & AI, NSDAI).
Dzięki tej strategii, z początkowym budżetem 20 mld dol., królestwo do 2030 r. ma się uplasować wśród 15 najważniejszych państw świata w dziedzinie AI. Wyszkolonych zostanie 20 tys. specjalistów, będzie ona też wsparciem powstania ponad 300 start-upów opartych na technologiach sztucznej inteligencji.
Warto w tym kontekście podkreślić, że Arabia Saudyjska zajmuje obecnie 14. miejsce na świecie pod względem potencjału w dziedzinie AI i jest pierwszym państwem arabskim w tym rankingu. Fundusz utworzony na ten cel wynosi 40 mld dol. Powołano także spółkę Humain, z kapitałem docelowym 100 mld dol., która ma wspierać dywersyfikację gospodarki i uniezależnienie jej od ropy naftowej.
Królestwo, jeśli chodzi o ramy regulacyjne AI,






