Tag "AI"

Powrót na stronę główną
Felietony Wojciech Kuczok

Nieczułe miejsca straceń

Kiedyś to było. Była np. „Gazeta” kupowana każdego dnia dla higieny umysłu, od niej dzień się zaczynał, bez „Gazety” i kawy myśli miałem nieostre, dopóki sobie nie pobrudziłem palców farbą drukarską przy porannej lekturze, nie zasiadałem do roboty umysłowej. Była „Gazeta” towarzyszką wierną przez jakieś ćwierć wieku, jej dodatki cieszyły oko i syciły mózg, nawet się do niej pisywało okazjonalnie, potem pisało się regularnie przez

10 lat o sporcie, aż w końcu zaczęło się czytać rzadziej i pisać się przestało, bo „Gazeta” chudła od masowych zwolnień, traciła na jakości, aż w końcu zostało się z magazynem weekendowym, kupowanym z niejaką jeszcze nadzieją na intelektualną zwartość, a nadto z zabawnego powodu oszukania czasu, bo w moim regionie sobotnie wydanie było dostępne już w piątki.

Ostatnio zostało się już właściwie tylko z „Książkami”, krytyczno-literackim dwumiesięcznikiem najwyższej próby, od początku redagowanym przez znajomych i cenionych dziennikarzy, z jednym w dodatku pogrywało się na orlikach w gałę.

I oto doszły mnie wieści hiobowe – Łukasz Grzymisławski i Juliusz Kurkiewicz ofiarami kolejnej fali masowych zwolnień. Kiedy słyszę o masowych zwolnieniach, to jakbym słyszał o zbiorowych egzekucjach, nie umiem odgonić tej myśli: „W ramach rozstrzelań grupowych w Agorze stracono 115 osób, w tym 56 w spółce Wyborcza”. To tam ktoś jeszcze w ogóle został? Czy tylko ej-aje i studenci stażyści, co to będą pisać za samo ubezpieczenie i prestiż?

Zawsze się w takich chwilach utwierdzam w słuszności obranej drogi zawodowej, bo choć od statusu bezdomnego dzieli mnie jeden kaprys losu, a do końca miesiąca prawie nigdy nie dociągam bez pożyczki, żaden biznesmenel nie może mnie zwolnić. I niby to płyną obietnice,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Hasiok wspomnień

Wszyscy straszą ej-ajem, niektórzy się nim wspomagają, wielu się nim wyręcza, postanowiłem więc sprawdzić, co najbardziej dostępny, darmowy, czyli, jak sądzę, najbardziej prymitywny robocik wygeneruje, kiedy mu każę np. napisać wiersz w stylu Wojciecha Kuczoka.

Wystarczył mi tytuł, dalej czytać już nie mogłem, bo zerwałem boki ze śmiechu, ale jako się rzekło, tytuł okazał się tyleż zabawny, co inspirujący, przenoszę go zatem niniejszym na górę felietonu i spróbuję własnoręcznie spisać, co mi na myśl przychodzi.

Czytelnikom spoza śląskiej strefy językowej podpowiem, że hasiok oznacza śmietnik. Pomimo kilkunastu lat życia nomadycznego, definitywnej wyprowadzki z ojcowizny, sprzedania domu rodzinnego i wymarcia wszystkich jego odwiecznych mieszkańców dom rodzinny śni mi się nieustannie i chyba już zawsze śnił się będzie jako  m ó j  dom, choć dawno już ekipa remontowa nawierciła w jego ścianach inwokacje do nowych sag rodzinnych. Mam tak samo jak wy miasto  m o j e, chociaż odwiedzam je już od wielkiego dzwonu wyłącznie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Ćwierćwiecze z okładem (z kapusty)

Mam dosyć komentowania kolejnych niepoczytalności zdurniałego starca, który włada imperium, dość wspomnieć pożywny wers Ewy Lipskiej, która już 15 lat temu wyrażała w wierszu pewność, że „Historia znowu kiedyś nie wyłączy żelazka”.

Kiedy przyszłość rysuje się niewyraźna, a teraźniejszość przeraża, teoretycznie można znaleźć ukojenie w przeszłości, zwłaszcza tej prywatnej. Ale też trzeba się tego ukojenia naszukać. Mnie uporczywie śnią się moi zmarli, co mi w żadnym razie spokoju nie przynosi, raczej śródnocne przebudzenia z krzykiem, bo często śnią się wszyscy naraz i zawzięcie kłócą. A mam już wokół siebie więcej zmarłych niż żywych, to efekt tego, że byłem późnym dzieckiem, mojego peselu niestety także. Antoś będzie miał podobny problem, bośmy go powołali do życia po czterdziestce – zanim osiągnie wiek średni, będziemy już z jego mamą zalatywali chryzantemą.

Śnią mi się zmarli, choć we dnie o nich nie myślę; jakby się dopominali o pamięć, jakby mieli za złe, że im nie poświęcam uwagi, ale to może być po prostu echo życia, w którym wiecznie mieli komuś coś za złe, najczęściej mnie, dopóki byłem pod ręką. Kiedy chcę wspomnień realnych, bez fałszywej nostalgii, nie tych zatartych, zmitologizowanych, sięgam po swoje dzienniki i czytam w nich, jaką męką było życie moich rodziców, w jakim piekle rodzinnym się uchowałem. Wystarczy rzut oka na strony spisywane przeze mnie w latach młodzieńczych, kiedy jako student jeszcze gniazdowałem pod dachem rodzicielskim, abym się z tęsknoty za przeszłością wyleczył. Spisywanie raptularza ma sens po latach, kiedy można zaglądać do swoich notatników jak do albumu starych fotografii i dziwić się wszystkim łapanym podówczas, a dzisiaj już niepamiętanym chwilom lub szczegółom, które umknęły.

Mam też wspomnienia jasne, do nich sięgam chętniej: dokładnie ćwierć wieku temu po raz drugi zostałem ojcem, pierwszy raz asystowałem przy porodzie w dość dramatycznych okolicznościach. Cud narodzin i tych chwil okolicznych, późnociążowych i wczesnopołogowych, opisywany na bieżąco, dla siebie na stare lata (które wszak nadeszły), to jest skarb i początkom życia przyglądanie się baczne, choć jeszcze nieudaczne, niepewne, intuicyjne – wzruszam się tym.

Znajduję np. scenę szpitalną,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Bralczyk

Kusząca oferta

Znalazłem w internecie, na eksponowanym miejscu, atrakcyjnie sformułowaną ofertę „innowacyjnego narzędzia do generowania prac naukowych”. Oferenci zapewniają legalność swojego narzędzia, jak również zabezpieczenia pozwalające na oddalenie zarzutu plagiatu. Od zamówieniodawcy oczekują tylko tytułu pracy. Co ciekawe, podkreślają też, że są znacznie tańsi od wynajmowanych autorów prac na stopień. Rozbudowanie oferty zdaje się poświadczać kompetencje autorów, którzy dają zresztą przykłady takich prac – z pedagogiki, socjologii,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Przez szczeliny

Zwabiony talentem popularyzatorskim autora sięgnąłem po „Quo vAIdis” Andrzeja Dragana. Ale zostałem też sprowokowany narastającym zafrapowaniem sztuczną inteligencją, a zwłaszcza tempem jej samodzielnego rozwoju, na które człowiek już nie ma wpływu. W słowie wstępnym prof. Dragan wyraża życzenie: „…oby ta książka do momentu wydania nie zdążyła się nadmiernie zdezaktualizować”. Od wydania minęło już trochę czasu, co w przypadku rozwoju AI może oznaczać szmat czasu. Kiedy książka powstawała, nie istniał jeszcze np. Moltbook – portal społecznościowy dla robotów, a ściślej „agentów AI”, gdzie boty same dyskutują między sobą, także na temat ludzi i charakterów ich relacji.

Im dłużej jestem w lekturze tej arcyświeckiej książki napisanej przez człowieka nauk ścisłych, tym bardziej, paradoksalnie, osuwam się w myślenie metafizyczne. No bo skoro taka przywra, której przykład podaje autor, w ogóle nie ma mózgu, a działa precyzyjnie, by nie rzec zmyślnie, a jej cykl życiowy, czyli pasożytowanie na ślimaku, potem na ptaku, jest diablo (bosko?) precyzyjny? Ja wiem, to wszystko tylko mechanizmy ewolucyjne, czyli, jak mawiał mój ojciec rozpięty do granic między bogobojnością i racjonalnością,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Gnicie mózgu

Mój syn Antek od kilku miesięcy jest studentem politologii. Coraz częściej rozmawia ze mną o polityce, czasami zgodnie, czasami konfrontacyjnie. Zdarza się, że mnie bardzo irytuje. Pisałem już nieraz, jak media społecznościowe zmieniają nasze myślenie, szczególnie młodych, ale rzecz jest tak ważna, że wracam do tematu. Młodzi nie mają fundamentu wiedzy. Zalewa ich ściek internetu, gęsta breja. Nie sięgają do źródeł, nie potrafią czytać długich tekstów, lubią streszczenia. Ta breja zalewa teraz setki milionów ludzi. Większość z nich nie ma wystarczającej wiedzy ani orientacji, by rozróżnić, co jest prawdą, a co kłamstwem i manipulacją. Latarnie morskie zgasły, boje usunięto, a morze informacji nie ma brzegów. I nie ma już dawnych autorytetów, nowe autorytety to dla młodych youtuberzy. Ja nie jestem dla Antka autorytetem, nie są nimi nawet wybitni komentatorzy polityczni, nie ufa im, uważa, że setki ułamkowych informacji wyławianych z internetu zbliżają go do prawdy. Nie ma jednak takiej wiedzy, by w tym chaosie dokonywać selekcji i oceny.

Pierwszy z brzegu przykład. Mówi, że Włodzimierz Czarzasty to komunista. Ale nic nie wie o komunizmie, o tym pierwotnym, o samej idei ani o jej praktycznych mutacjach. Nie ma pojęcia, czym była Polska Ludowa, która przecież miała co najmniej trzy odmienne postacie. Oczywiście Antek z czasem będzie zdobywał tę wiedzę, w końcu chodzi na wykłady, problem, że nie czyta książek. Podsuwałem mu znakomite tomy Harariego, klucze do świata. Jak zobaczył, jakie to grube, wpadł w panikę. Jak w szkole liczy na streszczenia.

Cała nasza kultura zmierza do tego, by być dla nowych generacji skrótem, nie sięgają do źródeł. Dramatu dopełnia AI. Sam zaczynam się od niej uzależniać, co chwilę z nią rozmawiam i o coś pytam. Mój przyjaciel psychiatra Sławek Murawiec dzieli się ze mną wrażeniem, że przemiany w psychice ludzi zachodzą tak szybko, że brakuje w psychiatrii języka, aby nazywać nowe zjawiska i opisywać nowe problemy psychiczne. Nie mamy słów ani aparatu pojęciowego,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Zdrowie

Medycyna przyszłości to już rzeczywistość. Nowocześnie, ale czy dla wszystkich?

Sztuczna inteligencja, rewolucyjne leki i terapie genowe zmieniają życie milionów pacjentów

Wyobraźmy sobie kobietę z opornym na leczenie czerniakiem, której jeszcze 15 lat temu dawano kilka miesięcy życia. Dzięki terapii CAR-T dziś może ona liczyć na pięć-sześć, a może i więcej lat. To nie jest stopniowa poprawa – to zmiana paradygmatu.

Mamy też algorytmy sztucznej inteligencji, które wykrywają raka płuc na zdjęciu rentgenowskim z dokładnością przewyższającą umiejętności doświadczonych radiologów.

Do niedawna gronkowiec złocisty oporny na metycylinę, który odpowiadał na świecie za ponad 120 tys. zgonów rocznie, był niemal niezniszczalny. Dzisiaj jest szansa, że poradzi sobie z nim nowa generacja antybiotyków zaprojektowanych przez sztuczną inteligencję.

Chirurgia wspomagana przez roboty (Robotic-Assisted Surgery, RAS) to jeden z najdynamiczniej rozwijających się sektorów technologii medycznych. Fundamentalnie zmieniła ona sposób przeprowadzania skomplikowanych zabiegów.

To nie science fiction – to rzeczywistość medycyny lat 2024-2025. To głęboka ewolucja napędzana przez postęp w dziedzinie biologii molekularnej, sztuczną inteligencję oraz presję ekonomiczną wymuszającą nowe modele biznesowe w przemyśle farmaceutycznym.

Dla Polski, w której budżet NFZ zmaga się z liczonym w miliardach deficytem, zmiany te są zarówno obietnicą, jak i wyzwaniem.

Rewolucja w leczeniu otyłości i cukrzycy

Do lekarza przychodzi osoba z kilkunastoma kilogramami nadwagi, podwyższonym poziomem cukru we krwi i rosnącym ryzykiem zawału serca. Ten wypisuje jej receptę na lek, który w ciągu roku sprawi, że  straci prawie 25% wagi, cukrzyca wejdzie w remisję, a ryzyko zawału spadnie o 20%. To również nie science fiction.

W 2024 r. koncern Novo Nordisk, producent leków o nazwach Ozempic i Wegovy, stosowanych przy leczeniu cukrzycy i otyłości, uzyskał ponad 30 mld dol. przychodów. Jego największy konkurent, amerykański koncern Eli Lilly, ze sprzedaży swoich dwóch flagowych specyfików: stosowanego w leczeniu cukrzycy Mounjaro i Zepboundu na otyłość, uzyskał w sumie 16,4 mld dol.

By zrozumieć, jak działają wymienione leki, należy sobie wyobrazić, że

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Francja jako hub AI

Strategiczne porozumienie z krajami Zatoki Perskiej pozycjonuje Francję jako europejskie centrum sztucznej inteligencji

Korespondencja z Francji

Na początku 2025 r. Francja i Zjednoczone Emiraty Arabskie podpisały umowę ramową o budowie wielkiego projektu – kampusu z centrum danych dla AI o mocy 1 GW. Koszt inwestycji szacowany jest na 30-50 mld dol. Z kolei partnerstwo z Arabią Saudyjską obejmuje współpracę w dziedzinie zaawansowanej technologii (deep tech), AI i ekosystemów start-upowych. Saudyjczycy skupiają się na dywersyfikacji gospodarki i widzą w AI kluczowy czynnik wzrostu. Dzięki tym działaniom Francja, przechodząca bezprecedensowy w XXI w. kryzys, zyskuje dostęp do kapitału, talentów i infrastruktury międzynarodowej, wzmacniając jednocześnie swoją pozycję wobec konkurencji z USA i Chin, jeżeli chodzi o rozwój nowych technologii.

Zmiana kierunków zależności

W obliczu coraz szybciej zmieniającego się świata i przemian technologicznych państwa Zatoki Perskiej, które dotychczas bogaciły się dzięki złożom ropy naftowej, są zmuszone przenieść ciężar inwestycji na inny obszar. Staje się nim stopniowo sztuczna inteligencja. Transformacja gospodarcza skłania te kraje do nawiązywania współpracy z państwami mającymi realny potencjał dla rozwoju AI.

Choć najnowsze partnerstwo Francja zawarła ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, to Arabia Saudyjska, jako największa gospodarka regionu i lider w obszarze AI, wyznacza trend transformacji, który wpływa na całą Zatokę. Scentralizowana polityka Arabii Saudyjskiej zakłada długoterminową strategię inwestycyjną. Jak czytamy w raporcie francuskiego Ministerstwa Gospodarki, Finansów oraz Suwerenności Przemysłowej, Energetycznej i Cyfrowej, Saudyjski Urząd ds. Danych i Sztucznej Inteligencji (Saudi Data & AI Authority, SDAIA) utworzony w 2019 r. nadzoruje realizację Narodowej Strategii Danych i Sztucznej Inteligencji (National Strategy for Data & AI, NSDAI).

Dzięki tej strategii, z początkowym budżetem 20 mld dol., królestwo do 2030 r. ma się uplasować wśród 15 najważniejszych państw świata w dziedzinie AI. Wyszkolonych zostanie 20 tys. specjalistów, będzie ona też wsparciem powstania ponad 300 start-upów opartych na technologiach sztucznej inteligencji.

Warto w tym kontekście podkreślić, że Arabia Saudyjska zajmuje obecnie 14. miejsce na świecie pod względem potencjału w dziedzinie AI i jest pierwszym państwem arabskim w tym rankingu. Fundusz utworzony na ten cel wynosi 40 mld dol. Powołano także spółkę Humain, z kapitałem docelowym 100 mld dol., która ma wspierać dywersyfikację gospodarki i uniezależnienie jej od ropy naftowej.

Królestwo, jeśli chodzi o ramy regulacyjne AI,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.