Tag "dziki"
Zmyślona prawda
Znowu dziki w naszym Międzylesiu, to już codzienny problem, jest nawet aplikacja, która pozwala śledzić, jak się przemieszczają całymi hordami po okolicy. Wdzierają się na posesje, rozwalają śmieci i demolują ogródki. Potrafią bez trudu przewracać ciężkie, betonowe kosze na śmieci. Staramy się zawsze zamykać bramę. Ale skorzystały z chwili naszej nieuwagi, gdy była uchylona. Żona mnie woła do okna dramatycznym głosem. Obok drzwi wejściowych kręcą się dwie duże lochy i kilkanaście warchlaków, jeden leży w świeżo posianej młodej trawie, inne ją ryją. Pierwsza myśl, że zdechł, ale on tylko sobie drzemał. Dewastują mały kawałek ogrodu od bramy. Szybko wskakuję do samochodu, straszę, trąbię, podjeżdżam, jakbym chciał je przejechać, nie robi to na nich wrażenia. W końcu sznureczkiem ewakuują się z naszej posesji.
Chcę zamknąć bramę, gdy widzę, że w ogrodzie od strony tarasu wyłania się jak w złym śnie trzeci osobnik i spora grupka małych. Szykują się do pożarcia kwiatów. Pędzę do domu, wybiegam na taras i próbuję je płoszyć krzykiem i groźną postawą. Cebulki kwiatowe już kiedyś nam wyżarły, poniszczyły kwiaty, trawnik zryły i skopały. Zbliżam się do stadka, kieruje mną instynkt człowieka pierwotnego, którego jaskinia jest zagrożona. A przecież wiem, że lochy z młodymi bywają niebezpieczne. Ta zdaje się zastanawiać, co robić, łypie na mnie owłosionym okiem, nie jest to oko intelektualisty, ale jest w nim przebiegłość. Zastanawia się, w końcu odwraca, by godnie zmierzać ku bramie, za nią sznureczkiem małe. Jeden jednak został przy rozwalonych śmieciach i delektował się opakowaniem po lodach. To już druga taka scena z lodami w ostatnim czasie. Dziki, jak widzę, uwielbiają lody, szczególnie kanapkowe. Ciskam w małego szyszką i trafiam w tłusty zadeczek, co napawa mnie dumą myśliwego, który trafił w cel. Warchlak bierze nogi za pas. I mogę zamknąć bramę.
Członkowie jury reprezentującego Polskę na Eurowizji 2026 przyznali izraelskiej piosence i jej wykonawcy maksymalną liczbę punktów. Izrael o mało co nie wygrał konkursu, nędznego jak zwykle. Nasi jurorzy stali się celem niezliczonych brutalnych ataków. Musieli wiedzieć
Smutny dzika los
Kontrowersje wokół odstrzałów w miastach to wynik nieskutecznej walki z afrykańskim pomorem świń
Chodzenie na skróty rzadko kiedy przynosi dobre efekty. Ostatnie tygodnie pokazały to dobitnie w kontekście radzenia sobie z dzikami w przestrzeni miejskiej. Uwagę opinii publicznej przykuła szczególnie sytuacja w stolicy. W warszawskich dzielnicach dochodziło do scen, które wzbudziły ogromne emocje: lochy z warchlakami były uśmiercane na oczach mieszkańców. Sprawa wywołała protesty pod ratuszem i ponownie zaogniła debatę o tym, jak rozwiązywać problem dzikiej zwierzyny w miastach. Zdaniem wielu ekspertów i aktywistów rosnąca liczba dzików w miastach to nie przypadkowe zjawisko, lecz konsekwencja błędnych decyzji podejmowanych w ramach zwalczania afrykańskiego pomoru świń (ASF).
Ludzkie zaniedbania
Problem widoczny w 2026 r. ma korzenie jeszcze w 2014 r., kiedy na granicy z Białorusią zaczęto odnotowywać pierwsze przypadki ASF. Ich liczba wzrastała z roku na rok i pod koniec 2018 r. stała się naprawdę niepokojąca. W 2019 r. decydenci zarządzili masowy odstrzał dzików jako główną strategię walki z ASF. Dr inż. Robert Mysłajek z Uniwersytetu Warszawskiego zwracał wtedy uwagę, że za większość przypadków przenoszenia ASF na trzodę chlewną odpowiadają nie dziki, lecz ludzie. Wirus przenoszony jest m.in. na obuwiu, ubraniach czy w paszy. Kluczowa w walce z chorobą bioasekuracja w praktyce okazała się trudna do egzekwowania.
Zasady higieny – takie jak odkażanie obuwia na specjalnych matach czy unikanie bezpośredniego przechodzenia z lasu do chlewu – wymagały od rolników dodatkowych nakładów finansowych i organizacyjnych. Część środowiska hodowców sprzeciwiała się tym wymogom, twierdząc m.in., że państwo chce ich zrujnować. Niezadowolenie na wsiach rosło. Nagle ciężar walki z afrykańskim pomorem świń przeniesiono na redukcję populacji dzików. Było to przede wszystkim zagranie polityczne. Rządzące wówczas Prawo i Sprawiedliwość zyskało kilka politycznych punktów, „upraszczając” rolnikom życie, a jednocześnie pompując miliony złotych do Polskiego Związku Łowieckiego.
Masowy odstrzał trwa nieprzerwanie do dziś. I nic nie wskazuje,
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl
STOP rzezi dzików!
Protesty przeciwko polowaniom na dziki znów ogarniają całą Polskę. Tylko w ostatnich dniach pikiety odbyły się m.in. w Rybniku, Katowicach, Poznaniu, Krakowie i Wrocławiu. Łódzki protest zaplanowany jest na czwartek (13.01.), a warszawski na sobotę (15.01.). Wszystko przez nowy program Ministerstwa
Rozważania nad życiem rodzinnym
Czego powinniśmy się uczyć od zwierząt Skoro w Wigilię zwierzęta mówiły ludzkim głosem, wybrałem się na spacer i porozmawiałem z sąsiadami o życiu rodzinnym. Pierwszego w leśnych ostępach spotkałem dorodnego odyńca. – Życie rodzinne? To dobre dla młokosów, jako poważny dzik wolę chodzić własnymi ścieżkami. Fajnie pobzykać, ale czy w tym celu muszę się męczyć przez całe życie? Jak laski są chętne, to odwiedzam tę czy inną grupkę rodzinną, robię swoje i zwijam manatki Ale, wiesz pan,






