Tag "Joanna Siedlecka"

Powrót na stronę główną
Aktualne Przebłyski

Siedlecka w „rzyci”

Ciekawe, jakie to demony prowadziły Joannę Siedlecką („Do Rzeczy”), gdy zajęła się Władysławem Machejkiem. W latach 1952-1990 redaktorem naczelnym „Życia Literackiego”. Z typową dla siebie logiką Siedlecka najpierw napisała, że ten tygodnik był „Literacką rzycią”. A parę wierszy dalej, że pod koniec lat 70. opublikowała na jego łamach swój reportaż „Więzienne dzieci”, którego nie puściła cenzura w „Kulturze”. Była więc Siedlecka w samym środku „rzyci”. Nie tylko ona, bo przypomniała też całą plejadę sław, które tam publikowały.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Siedlecka jak zwykle o donosach

Urobi się kobieta po łokcie, a odzew tylko u nas. A i to dlatego, że w sezonie ogórkowym nawet Joanna Siedlecka łapie się na notkę. Choć u niej nic się nie zmienia. Jest jak zawsze monotematyczna. Zafiksowana na donosach. Kto na kogo doniósł 3 grudnia 1952 r.? („Do Rzeczy”). Siedleckiej kompletnie nie pasuje patron literackiej nagrody młodych, którą finansuje Fundacja Szymborskiej. Ten patron to Adam Włodek, były mąż poetki. W oczach Siedleckiej postać nie dość, że straszna, to jeszcze taki gość,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Siedlecka na tropie… mieszkań

Czego to pisarz nie napisze o pisarzach, by dorobić do emerytury. Joanna Siedlecka w „Do Rzeczy” uparcie rozlicza się z literatami, którzy jej podpadli. Lista podpadniętych jest długa jak wąż boa. I aż dziw, jak się uchowała tak subtelna dama w tym patologicznym światku. Lekko nie miała. Przez 66 lat dusiła w sobie pretensje do Tadeusza Konwickiego, że w 1955 r. dostał mieszkanie na tyłach Nowego Światu. Nie tylko zresztą on. Siedlecka dogrzebała się do innych ówczesnych szczęściarzy. Oberwało się Kazimierzowi Koźniewskiemu, Grzegorzowi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Szkalowanie literatów

Na dokopywaniu literatom można się pośliznąć jak na skórce od banana. Przekonała się o tym Joanna Siedlecka, fanka dojnej zmiany. Ogłosiła w „Do Rzeczy”, że pisanie o bandytach, którzy mordowali po wojnie dzieci i kobiety, czy o szmalcownikach, którzy polowali na Żydów, jest czarną kartą polskiej literatury. Siedlecka zarzuciła Janowi Brzechwie, że „pomawiał wyklętych o rabunek, pijaństwo, a nawet pedofilię”. Bidula, chyba tylko ona nigdy nie słyszała o gwałtach „wyklętych” na nieletnich. A Tadeuszowi Konwickiemu ma za złe, że pokazał gwałcicieli 15-latki, morderców Białorusinów i Żydów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

A Siedlecka ciągle lustruje

To, co pisze Joanna Siedlecka, może brzydzić, ale przecież ludzie nie takie rzeczy robią, by zaistnieć. Siedlecka ma specyficzne hobby. Lubi grzebać w papierach bezpieki i lustrować literatów. Szczególnie tych, którym zazdrości talentu. Taki kompleksik. A już szczególną gulą reaguje na Włodzimierza Odojewskiego. Naujadała na niego w „Do Rzeczy”. Odojewski bywał na naszych łamach. Był czytany. I tłumaczony na ponad 20 języków. A Siedlecka nie. Choć nie można jej odmówić pracowitości. Ani gorliwości, z jaką się zabiera do kolejnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.