Tag "plastyka"
Artyści do przemysłu
Strzemiński i artystyczna szkoła przyszłości
Biblioteka Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych to przez długi czas jedynie kilka szaf na korytarzu, które studenci i profesorowie zapełniają własnymi książkami przyniesionymi z domów. Inne pomoce naukowe też są z darów; zdobyczny szkielet ludzki przydatny na zajęciach z anatomii studenci pieszczotliwie nazywają „Stefankiem”. Kto może, dokłada cegiełkę do tej wymarzonej i długo w Łodzi wyczekiwanej akademii.
Plany utworzenia nowoczesnej artystycznej szkoły wyższej były dyskutowane w środowisku łódzkich twórców jeszcze w 20-leciu międzywojennym. Miała być nowoczesna w najlepszym znaczeniu tego słowa, wzorowana na zdobyczach niemieckiego Bauhausu i rosyjskich uczelni artystycznych, zreformowanych po rewolucji. W tych moskiewskich studiowali przecież Katarzyna Kobro i Władysław Strzemiński. Starali się przekazać swoje doświadczenia w programach nauczania dla szkół średnich i zawodowych w Koluszkach i w Łodzi, gdzie pracowali, w rozmowach z dyrektorami tych placówek oświatowych i z innymi twórcami.
Uczyli podstaw: wiedzy o kolorze, fakturach malarskiej i materiałowej, kompozycji, tworzenia monogramów; poruszali bardziej skomplikowane kwestie, jak kompozycja architektoniczna, omawiali formy przedmiotów i figury ludzkiej według zasad kubizmu analitycznego. Praca pedagogiczna była dla obojga Strzemińskich głównym źródłem utrzymania; znajdowali w niej powołanie, a nawet satysfakcję, w każdym razie mieli w dziedzinie edukacji zasługi, wystarczy przywołać pochlebne recenzje z przeglądu szkół zawodowych podczas wystawy wyrobów przemysłu artystycznego i przedmiotów codziennego użytku w Warszawie w 1931 r.
„Wszyscy znają prace Bauhausu – czytamy w piśmie „Architektura i Budownictwo”. – Mało natomiast wiadomo o trwającej od kilku lat analogicznej pracy w szkole przemysłowej w Koluszkach. Zawdzięczając kierownictwu artystycznemu wybitnego teoretyka i plastyka Władysława Strzemińskiego oraz p. K. Kobro, osiągnięto tam wyniki pod względem plastycznym wyższe niż w Bauhausie, ponieważ oparte o ścisłą naukę formy nowoczesnej, która znalazła swój wyraz w ściśle u nas opracowanym programie”. (…)
W Łodzi Katarzyna Kobro pracowała w liceum gospodarczym i szkole gospodarczej. Awangardowa artystka, twórczyni nowoczesnej koncepcji rzeźby, uczyła estetyki wnętrz dziewczęta przygotowujące się do pracy w hotelarstwie czy do prowadzenia domu. Własne mieszkanie Strzemińskich oryginalnie zakomponowała: „Płaszczyzny ścian, sufitów i podłóg zostały podzielone na kwadraty i prostokąty i pomalowane na biało, szaro, niebiesko, żółto i czarno – wydzielono w ten sposób funkcje poszczególnych części pokoi”.
Z kolei Strzemiński kierował Miejską Dokształcającą Szkołą Zawodową Grafików nr 10, w której nauczał zasad drukarstwa funkcjonalnego. Przeciętna zawodówka dzięki jego staraniom i włączeniu do kadry nauczycielskiej artystów Stefana Wegnera, Karola Hillera i Zenobiusza Poduszki ogromnie zyskała. Do szkoły tej uczęszczała młodzież pracująca – relacjonuje Anna Wegner-Sumień, córka malarza Stefana Wegnera – czeladnicy z różnych zawodów rzemieślniczych: drukarze, introligatorzy, malarze ścienni, grawerzy,
Fragmenty książki Małgorzaty Czyńskiej Pisz do mnie na Łódź! Życie kulturalne i towarzyskie w tymczasowej stolicy, Marginesy, Warszawa 2026








