Tag "podatek katastralny"
Kto się boi potwora katastru?
Podyskutujmy poważnie o polskim regresywnym systemie podatkowym
W artykule „Jak to się stało?” (nr 50/2025) red. Marek Czarkowski nakreślił obraz nierówności po polsku. Wskazał kluczowe przyczyny tego, jak jest. Mówi zarazem, co z tym zrobić – m.in. rozpocząć poważną debatę nad reformą systemu podatkowego.
Taki sam wniosek formułują autorzy pierwszych badań nad rozkładem dochodów i majątków w Polsce w duchu metodologii szkoły Thomasa Piketty’ego. A więc nie na podstawie ankiet, jak to robią GUS czy inne think tanki, ale opierając się na danych z urzędów skarbowych. To zatem pierwszy w Polsce wyrazisty obraz nierówności dochodowych i majątkowych. Ale żeby go skorygować, trzeba skonstruować dobrą politykę podatkową. Do tego jest konieczna „otwarta, przejrzysta i świadoma debata publiczna, oparta na jakościowych danych” (P. Bukowski, J. Sawulski, M. Brzeziński, „Nierówności po polsku. Dlaczego trzeba się nimi zająć, jeśli chcemy dobrej przyszłości nad Wisłą”, 2024).
Obecnie debatę paraliżują propagandowe triki nadwiślańskich liberałów. W przestrzeni publicznej wybrzmiewają tylko argumenty przeciwników reformy podatków. I brzmią groźnie: kiedy podatki wzrosną, najlepiej zarabiający ograniczą inwestycje, tym samym osłabnie wzrost gospodarczy. Co więcej, to byłaby kara za zaradność i demotywacja dla przedsiębiorczych. W ostateczności firmy uciekną przed wyższymi podatkami do innych państw. Ale nawet ci, którzy najbardziej by skorzystali na reformie, mają mózgi zamulone antypodatkową fobią. Recepcja świata społecznego kształtuje się teraz w kalejdoskopie memów i podkastów, i to tak, by odbiorca nie mógł adekwatnie rozpoznać swojego miejsca w społecznym podziale pracy i własności. W ten sposób rodzi się „zdziecinniały obywatel”: bez tożsamości, nabuzowany przez różne media emocjami. Każdy, kto kwestionuje obiegowe mądrości, zasługuje na odium (rosyjska onuca, komunista, populista), np. dla uśmiechniętego komentariatu skrajnym lewactwem jest postulat, by państwo stało się arbitrem między kapitałem, pracą i przyrodą.
Dlatego kultowego bohatera filmu „Miś”, Wacława Jarząbka, jego dzieci i wnuków nie oburzy ucieczka korporacji od podatków, nie potępią oni lokowania kapitału w mieszkania. Nie przeszkadza im to, że rośnie w Polsce liczba miliarderów ani że amerykańscy bogacze biją kolejne rekordy pomnażania majątku, podczas gdy miliony zmagają się z inflacją, z kryzysem mieszkaniowym, z coraz trudniejszym dostępem do usług publicznych. Z wyrozumiałością przyjmą też psucie warunków pracy, uwiąd uzwiązkowienia.
Ich antypodatkowy ból można zrozumieć, ale







