Tag "podróże"

Powrót na stronę główną
Obserwacje

Brama Sycylii

Palermo dzień i noc pulsuje życiem i muzyką

Dla większości podróżujących na południe Włoch wrotami do Sycylii stają się Messyna lub Katania. Dwa główne sycylijskie porty, którędy wiedzie o wiele krótsza i łatwiejsza droga na wyspę, szczególnie dla podróżujących samochodem. Ale dla mnie, niemającego żadnych terminów, nieśpieszącego się do żadnego hotelu, podróż na Sycylię wiedzie nie przez Messynę, ale drogą morską z Neapolu. (…)

Tą najpiękniejszą bramą do tajemniczej i nieziemsko pięknej wyspy, bramą uchylającą się leniwie, jak drzwi Sezamu przed Aladynem, by olśnić go kolejnymi odsłonami swego bogactwa, jest Palermo. Dawny fenicki port – po fenicku Panormos – dziś już prawie metropolia, bardzo przypominająca Neapol. Dzień i noc pulsuje życiem i muzyką, rozciągając się wzdłuż szafirowej zatoki Morza Tyrreńskiego, w zaklęśnięciu gór północnego wybrzeża zwanym Złotą Konchą (Conca d’Oro). Nad nią wybrzusza się podobny do Wezuwiusza ciemny garb skały Monte Pellegrino, pochylając się nad autostradą i białą nitką plaż, a wyżej, podobna jak w Neapolu, ukośnie opadająca ku morzu muszla miasta, z frontami gotyckich i barokowych kościołów, pałacami i muzeami kipiącymi od dzieł sztuki. Lecz jest tu coś, czego w Neapolu nie ma: to czerwone kopuły mauretańskich budowli i szare blanki zamków normańskich, ślady panowania Maurów i Normanów nad tą ziemią. To po nich Sycylijczycy odziedziczyli dumę, dzikość i urodę swej rasy.

Górska rozpadlina dzieli stok miasta na pół, w jej dnie sączy się rzeczka podsychająca, jak zawsze na Sycylii. Ta nosi nazwę Oreto. Ale że w tym kraju nic nie jest jednoznaczne, w jej górnym biegu, na przekór suszy, rozkwitają wspaniałe sady cytrusowe: to jest miejsce narodzin słynnych mandarynek ciaculli.

Wczesnym wieczorem, gdy w Neapolu dzielnica portowa dopiero rozpala swe światła, budząc się do prawdziwego nocnego życia, nasz prom do Palermo, podobny do sennego białego węgorza, odbije wkrótce od nabrzeża, połknąwszy przedtem nieskończoną procesję rozturlanych walizek z ich właścicielami, dziećmi, samochodami. Dziś jest wigilia długiego weekendu majowego i na promie wszystkie kajuty zajęte. Ludzie rozkładają się na kanapach i na podłodze, w korytarzach i salonach. Przez całą noc pruć będziemy fale Morza Tyrreńskiego, morza pamięci, aż nad ranem, z morskiej fali, której kłębiąca się wzdłuż burty koronka pian przywodzi na myśl „Narodziny Wenus” Botticellego, wyłoni się Sycylia. Wpierw pojawi się szary kontur w oddali, nad którym krzyczą pierwsze mewy, który coraz bardziej jaśnieje i różowieje, w miarę jak poranek rozpala niebo, gasząc najpierw gwiazdy, a na końcu lampę latarni morskiej przy wejściu do zatoki.

Trudno nie myśleć, że te same fale,

Fragment książki Grzegorza Musiała Dziewięć miast włoskich i inne opowieści, Zysk i S-ka, Poznań 2025

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Promocja

Dlaczego zestawy walizek podróżnych to opłacalny wybór dla podróżników?

Artykuł sponsorowany Zestawy walizek podróżnych zdobywają coraz większą popularność wśród osób planujących wyjazdy. Coraz więcej konsumentów decyduje się na zakup kompletu zamiast pojedynczych walizek, co przynosi wiele korzyści. Kupno zestawu to nie tylko oszczędność pieniędzy,

Świat

Zmierzch budapeszteńskich term?

Czy spór Orbána  z władzami Budapesztu doprowadzi do zapaści najpiękniejszych łaźni i kąpielisk w Europie

Nie ma drugiej europejskiej stolicy, która mogłaby się poszczycić tak niezwykłymi, zabytkowymi termami. Prawie dwumilionowy Budapeszt to praktycznie jeden wielki kurort. Jest tu ok. 400 źródeł z wodami magnezowymi (gorzkimi) oraz ok. 80 źródeł termalnych i mineralnych (głównie siarczanowych). Ich temperatura wynosi 50-70 st. C. Źródła termalne w Budzie tryskają na powierzchnię naturalnie, samoczynnie, a na Wyspie Małgorzaty i w Peszcie – są wiercone.

Słynne Gellért Spa w Budzie i Termy Széchenyiego w Peszcie od dziesięcioleci stanowią godną pozazdroszczenia wizytówkę węgierskiej stolicy. Łaźnie Gellérta mieszczące się w zabytkowym hotelu o tej samej nazwie (pierwszym luksusowym hotelu w Budapeszcie wyposażonym w najnowocześniejsze udogodnienia na początku XX w.) odwiedziło w zeszłym roku 420 tys. zagranicznych kuracjuszy. Wielu turystów z najodleglejszych zakątków świata przyjeżdża do Budapesztu tylko po to, by skorzystać z dobrodziejstwa tamtejszych term.

Zamknięte bez wizji otwarcia

Zamknięcie Łaźni Gellérta w październiku 2025 r. natychmiast wpłynęło na zmniejszenie liczby zagranicznych turystów odwiedzających Budapeszt. Władze węgierskie w oficjalnym komunikacie podały, że przyczyną zamknięcia był kiepski stan techniczny, który ponoć zagrażał bezpieczeństwu użytkowników. Z pewnością sporo w tym prawdy, ale jeszcze więcej prawdy o Gellért Spa przynoszą coraz liczniejsze artykuły ukazujące się w zagranicznych mediach. Te donoszą, że głównym powodem zamknięcia Gellért Spa w Budzie są narastające spory finansowe między rządem Viktora Orbána a budapeszteńskim ratuszem, który daleki jest od popierania autorytarnych rządów premiera Węgier i kłaniających się mu towarzyszy. W Budapeszcie słychać, i to coraz częściej, że dziś bardziej liczy się zysk z bylejakości niż symboliczna i historyczna tradycja, która narodziła się w czasach osmańskich.

Warto przypomnieć, że ostatni poważny remont Gellért Spa miał miejsce w latach 70. XX w., za towarzysza Jánosa Kádára. Oficjalne węgierskie media podają, że obecny remont term ma być zakończony w roku 2028. Jednak z powodu krachu finansowego, jaki przeżywa zarówno Budapeszt, jak i cały kraj, termin ten prawdopodobnie nie zostanie dotrzymany.

„Poza słynnymi Łaźniami Gellérta byliśmy zmuszeni zamknąć jeszcze dwa inne, mniejsze budapeszteńskie parki termalne”, żali się w wywiadzie dla „New York Timesa”, Ildikó Szűts, dyrektor wykonawcza miejskiej spółki BGYH,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Promocja

Podróż do USA – spełnienie marzeń, które warto zaplanować z profesjonalnym wsparciem

Artykuł sponsorowany Wyjazd do Stanów Zjednoczonych od lat pozostaje jednym z najczęściej realizowanych marzeń podróżniczych Polaków. USA fascynują swoją różnorodnością – od nowoczesnych metropolii, przez zapierające dech w piersiach parki narodowe, aż po bogactwo kulturowe i ogromne możliwości rozwoju

Obserwacje

Tropikalne wakacje

Słoneczne święta, skoro nie białe

Mamy za sobą długie tygodnie szarej jesiennej aury, a ponadto małe szanse na prawdziwą, śnieżną zimę. Niektórzy myślą o ucieczce nad tropikalne morza z białymi plażami, o ciepłych wakacjach w otoczeniu natury. I wcale nie muszą one być drogie, wystarczy się rozejrzeć w propozycjach czarterowych. Do najsłynniejszych kierunków tego typu należą Madagaskar, Kenia czy Zanzibar. Specjalne oferty dla rodzin, między listopadem a marcem, pozwalają spędzić urlop na Mauritiusie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Jak smakuje Apulia jesienią

Zapamiętać smak oliwek i słodyczy, kolor nieba. I szacunek dla trudów życia

Korespondencja z Włoch

Dzień wcześniej jej nie było, właśnie wyrosła przed nosem – wielka sztuczna choinka uliczna, przybrana w literę B, jak Bari. Stanęła dość wcześnie, bo 28 października. Mijając przeszkodę, ze śmiechem wymieniamy się z panami instalującymi drzewko życzeniami: „Merry Christmas!”.

Ozdoby halloweenowe w Apulii, w której pobyliśmy kilkanaście dni, właściwie nie zaistniały – Włosi szybko przeskoczyli w święta Bożego Narodzenia. Mocno za to wybrzmiewa poparcie dla Palestyny – flagi w lokalach, na balkonach, dachach, obok wszechobecnego prania, na nadmorskich deptakach, na murach i tablicach ogłoszeniowych. Hasła duże i małe, w różnych językach: „Free Gaza”, „Palestina libera”. Bez względu na morze, nad którym jesteśmy – Jońskie czy Adriatyckie – w sentymentach wygrywają Palestyna, Gaza i jej ludzie.

W Bari, mieście św. Mikołaja, i w jego bazylice, gdzie spoczywa królowa Bona, najważniejszym motywem robionych zdjęć jest posąg ukochanego przez katolików i prawosławnych świętego. Stoi na placu przy romańskiej, prawie tysiącletniej bazylice. A jest i ciemnoskóry Mikołaj, w złocistych szatach, w środku, za szybami. Zachwycają archaiczne stwory, zwierzęcy strażnicy przy bocznych wejściach, konie, woły niosące na grzbietach potężne kolumny.

Mikołajowe pamiątki w okolicznych sklepikach, relikwie dobrego Mikołaja, biskupa Miry, co pomagał biednym. Oprócz licznych prawosławnych, którzy znajdą tam teksty pisane cyrylicą, jest wielu polskich katolików, a na rikszach język polski pokonuje wszelkie inne: „Masz ochotę na pasta? Spróbuj lasagna”, „Zobacz nasze menu”. Wieloma rikszami kierują młode kobiety. Fajnie posiedzieć w podziemnym sanktuarium z fragmentami naściennych malowideł, mozaik, gdzie do Mikołaja wpadają całe rodziny, młodzi ludzie pachnący marihuaną, ci w sportowych i ci w bardzo drogich ciuchach, „Ruscy”.

Życie, śmierć, pranie

Bari pachnie rybami, kiedy się idzie wzdłuż nabrzeża mniej reprezentacyjną stroną miasta, ulicą pełną pojemników na śmieci; po prawej jakoś się trzymają stare kamienice z małymi mieszkaniami, zatęchłym zapachem i prawdziwym życiem. Butle gazowe wożone na prymitywnych wózeczkach do mieszkań skrywanych za gęstymi firankami i jasnymi zasłonkami w dzień zastępującymi drzwi.

I pranie, czasem pachnące, czasem nie, chowane na balkonach pod folią na chwile deszczu. Po suszących się zużytych dresikach widać, gdzie są dzieci. Te rżną w piłę i w Bari pomiędzy zabytkowymi murami, i w Martina Franca w jej historycznym centrum – choć mają tu stadion im. Karola Wojtyły – i w Gallipoli, nie bacząc na wiek murów.

Młode matki z dziećmi, nauczyciele wracający ze szkoły i uciszający chłopaków ze swoich vesp, kiedy ci głośno się wygłupiają. Nierzadko widać zepsute zęby, niezdrową cerę. Ktoś łapie oddech na ławce po całym dniu, psy szukają skrawka trawy. Rybak, czyszczący na podręcznym stole-wózku ryby z połowu, krzyczy rano, krzyczy wieczorem, w charakterystyczny sposób, jak kiedyś u nas słyszało się: „Kaaartofle, kartofle!!!”. I kobiety wychodzą, kupują.

Krzesła, fotele, ławki przed wejściami do mieszkań na wąskich uliczkach Bari czy Monopoli, starsi mężczyźni zastygli, inni gadatliwi, niewidzący tych gromad turystów, bo mają swoje sprawy. Może i te, kto umarł, kogo będą żegnać, bo obecność informacji o śmierci wydaje się tak oczywista jak najnowsze promocje czy pogoda.

Właściwie to mi się podoba: na skrzynkach skrywających miejskie urządzenia, na tablicach, słupach wiszą klepsydry, nasze większe, ale te są barwne, z kolorowymi zdjęciami, emocjonalnym spisem dobrych uczynków czy działań zmarłej osoby. Śmierć wydaje się być z życia,

b.dzon@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Promocja

Co zabrać na wakacje do Egiptu? Niezbędnik na przygodę i relaks

Artykuł sponsorowany Gotowi na egipską przygodę? Egipt – kraina faraonów, złotych piasków i turkusowego morza. To miejsce, gdzie starożytne piramidy spotykają się z luksusowymi kurortami Hurghady. To przygoda, która wymaga jednak specjalnego przygotowania. Pustynny klimat, intensywne słońce i plany łączące plażowanie ze zwiedzaniem Luksoru to

Promocja

Jak zaplanować wakacje za granicą z maluszkiem krok po kroku

Artykuł sponsorowany Wyjazd z dzieckiem to przyjemność, ale i wyzwanie. Należy się do niego odpowiednio przygotować, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek. Na szczęście wystarczy właściwy, przemyślany plan, aby wszystko poszło, jak należy. Aby Ci to ułatwić, przedstawiamy szereg praktycznych

Promocja

Kampery z Holandii – doskonały wybór dla każdego podróżnika

Artykuł sponsorowany Kampery z Holandii cieszą się rosnącą popularnością wśród polskich miłośników podróży. Holandia, znana z wysokiej jakości produktów, oferuje szeroką gamę kamperów, które łączą w sobie nowoczesne technologie, komfort oraz niezawodność. W tym artykule

Promocja

10 mniej oczywistych miejsc w Europie idealnych na wakacje samochodowe

Artykuł sponsorowany Podróż samochodem po Europie otwiera przed turystą zupełnie inne możliwości niż tradycyjne formy zwiedzania. Pozwala dotrzeć do miejsc pomijanych przez biura podróży i uniknąć zatłoczonych atrakcji. Poniżej znajdziesz zestawienie mniej znanych, ale wyjątkowo atrakcyjnych