Tag "Polska"
Naiwni i nieporadni
Mający zazwyczaj trafne prognozy geostrategiczne Lech Mażewski jest pesymistą w sprawie przyszłych, powojennych relacji Polski z Ukrainą. Na łamach „Do Rzeczy” przewiduje, że głównym partnerem Kijowa będzie wówczas Berlin. Dlaczego? Bo Polska już nic więcej Ukrainie dać nie może. A Niemcy mają silne karty. Co pokazali, rozbudowując relacje niemiecko-ukraińskie długo przed wojną. Takie są zasady Realpolitik. Dobrze rozumieją to liderzy ukraińscy. A nasi? Według Mażewskiego „nie są w stanie tego pojąć nasi prostolinijni i wręcz
Angielski na wakacjach – jak sobie radzimy?
Jeszcze 25 lat temu, czyli jedno pokolenie wstecz, Polacy wyjeżdżający za granicę czuli się bardzo niepewnie. Znajomość angielskiego nawet na prostym poziomie była u nas marginalna. Prosta komunikacja w restauracji czy sklepie była na tyle stresująca,
Bunt Polek – nie chcą mieć dzieci
Rok temu było bardzo źle. Teraz jest jeszcze gorzej. Rodzi się tak mało dzieci, że demografowie mówią: dramat Kiedy w ubiegłym roku w Polsce zanotowano zaledwie 305 tys. urodzeń, czyli najmniej od II wojny światowej, demografowie zaczęli bić na alarm. Ogółem w 2022 r. populacja zmniejszyła się o 141 tys. w stosunku do poprzedniego roku, a największy wpływ na ten ubytek miała rekordowo niska liczba urodzeń. O 27 tys. niższa niż rok wcześniej. I choć tendencję
Płacz i płać
Jak rząd łupi nas na cenach prądu i nie tylko Coraz więcej rodzin przeżywa szok, gdy patrzy na rachunki za energię elektryczną. Jeszcze niedawno płacili ok. 400-500 zł miesięcznie, a nagle pozycja „Kwota do zapłaty z uwzględnieniem rozliczenia poprzednich okresów” urosła do 1069,21 zł! Rozmowa z biurem obsługi klienta dostarczycieli energii wyjaśnia, w czym rzecz. Ponieważ w domu są elektryczny bojler, kuchenka, czajnik, lodówka, kuchenka mikrofalowa, telewizor itd., miesięczne zużycie prądu wyniosło 430 kWh.
Polityka 2023 – Twitter i festyny
Szybkie, krótkie komunikaty, na zasadzie: kto komu przyłoży To patologia czy znak czasu? Uznajmy, że znak czasu. Polityka już nie jest domeną nobliwych, ważących słowa dżentelmenów. Albo ekspertów analizujących dane. Nic z tych rzeczy. Dziś polityka to Twitter i festyny. Szybkie, krótkie komunikaty, na zasadzie: kto komu przyłoży. I zabawa, zabawa… Z przesłaniem: my to wam, Kowalski, zafundowaliśmy i nam powinniście być wdzięczni. Chaosu tu nie ma. Wiadomo, kto jest wrogiem numer 1 – Donald Tusk. Wiadomo, kto jest
Dzień żałoby narodowej
Od lat konsekwentnie piszemy o powstaniu warszawskim. Piszemy, bo uważamy, że kolejne pokolenia muszą mieć pełną wiedzę o tym, jak naprawdę było. I dlaczego doszło do tej ogromnej tragedii. Od przypominania o śmierci tysięcy mieszkańców Warszawy trzeba zaczynać obchody kolejnych rocznic. 1 sierpnia to dzień narodowej żałoby. Nazwiska ofiar – niestety, z imienia i nazwiska znamy tylko ok. 60 tys. – powinny być czytane w godzinę „W”. Ku pamięci. Ale też ku przestrodze. By kolejne pokolenia młodych nie dały się
Pamiętając o kontekstach
Od dwóch państw domagamy się uznania ludobójczego charakteru ich dawnych czynów: od Rosji za Katyń i od Ukrainy za rzeź wołyńską. Ale definicję ludobójstwa wypełnia jedynie zbrodnia ukraińska. I nigdy dość przypominania, że miała ona monstrualne rozmiary (według prof. Grzegorza Motyki pochłonęła 100 tys. ofiar polskich naprzeciw 10-15 tys. ukraińskich ofiar polskiego odwetu) oraz że była przez Ukraińców dokonywana z niesłychanym okrucieństwem (prof. Ryszard Szawłowski ukuł nawet termin genocidum atrox – ludobójstwo zwyrodniałe). Pomordowani nie mają
Drugiego „cudu nad Wisłą” nie było
Powstanie warszawskie w dziennikach MOTTO: Zofia Nałkowska: Co ich pcha, że (…) idą w śmierć. I wloką za sobą całe to milionowe miasto, które „idzie z dymem” w powietrze. 1 sierpnia to dzień, w którym co roku władze państwowe i media – żyjące na co dzień bieżącymi wydarzeniami – przypominają sobie o historii. Ale pamiętać to jedno, a myśleć i wyciągać wnioski – drugie. Polityczno-medialny obraz powstania warszawskiego każe postrzegać tamte 63 dni jako jeden z najważniejszych momentów naszych dziejów. Co roku






