Tag "Przegląd"

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Ujazdowski pogrążył Dorna

Informacja, że Ludwik Dorn planuje założyć własną partię, szczególnie zainteresowała rzesze tych inteligentów, których żelazny Ludwik, kiedy jeszcze był w starym Prawie i Sprawiedliwości, określił wdzięcznym mianem „wykształciuchów”. O możliwość wstąpienia do nowego bytu zaczęli pytać dziennikarze, których Ludwik jeszcze niedawno nazywał pieszczotliwie „ścierwojadami”. Szło więc Dornowi całkiem dobrze i to pewnie sprawiło, że ogłosił, kto jeszcze może do niego dołączyć. Padło nazwisko Kazimierza Michała Ujazdowskiego. No tak. Ujazdowski. I wszystko jasne. Dlaczego? To proste,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Orderowa dyskryminacja

Nasi siatkarze za zdobycie złotego medalu mistrzostw Europy dostali wszyscy jak jeden mąż Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski, trener Castellani zaś – Krzyż Oficerski. Nie mamy nic przeciwko siatkarzom, ale sprawdziliśmy, co za takie samo osiągnięcie – i to powtórzone – dostały cztery lata temu „polskie złotka”, czyli kobieca reprezentacja w siatkówce. I co się okazuje? Trener Ryszard Niemczyk – podobnie jak Castellani – załapał się na „oficera”. Ale zawodniczki – jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Gdzie jest Ałła?

Narodowe Centrum Kultury zamówiło u niemieckiego rockmana Klausa Schulzego utwór upamiętniający… sowiecką agresję na Polskę w dniu 17 września 1939 r. Muzyk wypełnił zadanie i nawet wziął udział w specjalnym koncercie 17 września na Zamku Królewskim w Warszawie. NCK niestety nie potrafiło zachować równowagi i nie zamówiło u rosyjskich artystów pamiętających epokę ZSRR, np. Ałły Pugaczowej czy Josifa Kobzona, analogicznego utworu dla przypomnienia hitlerowskiej agresji 1 września 1939 r. W wyniku tej dysproporcji pamiętny pakt Ribbentrop-Mołotow nie uzyskał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Żołnieże z BBN

Na stronie internetowej Biura Bezpieczeństwa Narodowego czytamy króciutką relację z udziału delegacji BBN w obchodach 65. rocznicy zwycięskiej bitwy pod Falaise, w której bohatersko i skutecznie walczyła 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka. W tekście pojawia się aż pięć obcych nazw, co stanowi zbyt trudne zadanie dla speców z BBN. I tak zamiast Urville mamy Ueville, a zamiast Chambois – Chamois. Ale mniejsza z tym, język gen. de Gaulle’a i prezydenta Sarkozy’ego do łatwych nie należy. Gorzej, że możemy tam również

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Jest robota dla IPN

Gdyby głupota mogła latać, to Henryk Skwarczyński, przedstawiony w „Rzeczpospolitej” jako pisarz, byłby już na Marsie. Wraz ze swoją książeczką „Jak zabiłem Piotra Jaroszewicza”. Tak interesującym studium psychiki autora, że kosmici mieliby co badać. Skwarczyński napisał w niej mianowicie, że w 2005 r. w Arizonie spotkał człowieka, który mu się zwierzył, że to on zabił Jaroszewiczów. I że zrobił to na polecenie Wojciecha Jaruzelskiego (!). W poczytalność swojego rozmówcy mimowolnie wątpi sama „Rzeczpospolita”, która rozmówkę zatytułowała „Śledztwo, którego nigdy nie będzie”. Skąd ten pesymizm? IPN

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Komentatorzy i tak pojadą

Już w trakcie przegranego meczu ze Słowenią Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz wylewali krokodyle łzy nad grą polskiej reprezentacji i poddawali totalnej krytyce trenera Leo Beenhakkera. Każdy, kto słuchał ich słów, nie wierzył własnym uszom. Niedawni chwalcy (a raczej bałwochwalcy) Holendra teraz nabrali odwagi i dalej skakać na pochyłe drzewo. Dziś Szaranowicz powiada, że po przegranych mistrzostwach Europy powinno się pożegnać Beenhakkera. Czemu nie mówił tego głośno rok temu? Czy to nie on wraz z kolegą pompował

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Czytać Szwejka!

Źle coś gdzieś usłyszał p. Aleksander Kaczorowski, który w „Newsweeku” napisał, iż w „Szwejku” niemal w ogóle nie ma postaci kobiecych. Usłyszał – bo gdyby czytał „Szwejka”, takich herezji by nie pisał. A pani Kakonyi, niedoszła kochanka nadporucznika Lukasza, co „postawę miała piękną, oczy duże i czarne”? A Katy Wendler, żona handlarza chmielu, która wobec Szwejka miała „ze sześć życzeń”, po których spała jak zabita? A choćby i pani Muellerowa, z którą Szwejk, jak sam zeznawał, „utrzymuje stosunki”? Nie pozbawiajmy więc czeskiego bohatera damskiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Polskie Radio zapłaci za Czabańskiego

Małgorzata Słomkowska-Liberska, jedna z 200 osób zwolnionych za czasów niechlubnego prezesowania w Polskim Radiu Krzysztofa Czabańskiego, wygrała z PR proces o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Czabański i Marcin Wolski, dyrektor radiowej Jedynki, najpierw chcieli cenzurować pytania, jakie Słomkowska miała zadać prezydentowi Kaczyńskiemu, potem zaś w ogóle zakazali jej przeprowadzenia rozmowy. Kiedy Słomkowska wraz z innymi dziennikarzami zaprotestowała przeciw powierzeniu Tomaszowi Sakiewiczowi prowadzenia „Sygnałów Dnia”, odsunięto ją od wywiadów z politykami i pozbawiono stanowiska kierownika Działu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Kumoch czuwa

Jakub Kumoch, nieudaczny były korespondent PAP w Moskwie i również były kierownik działu krajowego „Dziennika”, z braku sukcesów zawodowych zajął się obserwacją. Mając sporo wolnego czasu, obserwował także obce mu ideowo środowiska. I z jakąś szczególnie masochistyczną ciekawością zgłębiał sekrety niewierzących. A najbardziej wciągnęło go obserwowanie witryny Apostazja.pl. Nie podobała mu się ona tak bardzo, że aż nie mógł wytrzymać. Zwykle człowiek w takim stanie przestaje się katować. I nie ogląda tego, co go denerwuje. Ale Kumoch Jakub to postać niezwykła.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Myszki z „Dziennika”

Ośmieszanie się do samego końca. Tak schodzi ze sceny springerowski „Dziennik”. Gazeta o niezwykle specyficznym podejściu do standardów etycznych. I jakby mało było tych wpadek, kolejne dni przynoszą nowe wydarzenia z gatunku „nie z tej ziemi”. Kosmici jacyś medialni czy co? Choćby ostatnie jasełka ze stroną internetową „Dziennika”. Jakaś niewidzialna, choć z pewnością springerowska łapka usunęła z internetowych stron Dziennika.pl zamieszczone tam 6 maja stenogramy z podsłuchanych rozmów Honoraty i Janusza Kaczmarków. Skąd to buszowanie w starych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.