Tag "tradycje"
Dyplomacja wigilijna
Oto Polska właśnie! Pytają nas niektórzy, jak wyglądają wigilie na placówkach. Czy pracownicy, będąc czasami kilka tysięcy kilometrów od Polski, mają wspólne wieczerze, czy każda rodzina oddzielnie, w swoim mieszkaniu? Jak to wygląda? Ha! Wygląda po polsku – czyli różnie. Wszystko zależy od ambasadora, dyplomatów, od okoliczności. Nie ma jednego przepisu. Różne są zatem wspomnienia.
Do dziś pamięta się wigilię w Moskwie, na początku lat 90. Zaczęła się dość wcześnie, wiadomo jak, a skończyła tym, że z okna ambasady wyleciało popiersie Lenina. Ech, gdyby po prostu wyleciało – problem byłby średni, ale spadło na zaparkowany pod budynkiem samochód… Tak wyglądała nieprzygotowana, realizowana pod wpływem dekomunizacja.
A np. w Pekinie było inaczej. Najpierw wspólne spotkanie wigilijne, ambasadora z zespołem. Potem wigilia – składkowa, kto się na nią zapisał, ten przyszedł, przyniósł, co miał dobrego (o tych dobrach za chwilę). A na zakończenie – pasterka. W sali w budynku obok basenu. Księża ją celebrowali – oficjalnie studenci w Pekinie, mieszkający w chińskim akademiku, a jednocześnie kapłani, o czym wszyscy, łącznie z gospodarzami, wiedzieli.
To było zresztą dosyć ciekawe,







