Tag "zdjęcia"

Powrót na stronę główną
Świat

Zabójcze selfie

Spadają z klifów, wpadają pod pociągi, giną od rogów byka. Wszystko w imię najlepszego zdjęcia

Temat śmiercionośnych selfie wraca do mediów jak bumerang. W najgłupszych okolicznościach giną kolejni śmiałkowie i turyści chcący zrobić sobie niepowtarzalną fotkę, którą mogliby się pochwalić światu w mediach społecznościowych. „Journal of Travel Medicine” wyliczył, że w latach 2009-2022 doszło do 379 zgonów związanych z robieniem sobie zdjęć na potrzeby social mediów. Nie są to jednak kompletne dane. Wielu przypadków tego typu śmierci po prostu się nie odnotowuje.

Żyłka fotografa

Naukowcy z All India Institute of Medical Sciences prześledzili doniesienia o śmierci osób robiących sobie zdjęcia przednim aparatem w smartfonach. Problem zaistniał już ponad dekadę temu. Z analizy dotychczas odnotowanych przypadków wynika, że najczęstszą przyczyną śmierci przy robieniu selfie jest utonięcie. Drugie miejsce zajmują wypadki z udziałem pojazdów i środków transportu, jak w przypadku osób robiących sobie fotki na tle przejeżdżającego pociągu. Trzecie miejsce w zestawieniu to upadek z dużych wysokości, a dalej dzikie zwierzęta, użycie broni oraz porażenie prądem. Szef zespołu badawczego Agam Bansal w rozmowie z dziennikiem „Washington Post” stwierdził, że „zgony spowodowane robieniem selfie stały się poważnym problemem z zakresu zdrowia publicznego”. Badacz podkreślił, że samo robienie selfie nie jest groźne. Zagrożeniem są dopiero ryzykowne zachowania przy pozowaniu.

Uwiecznianie „doskonałego” życia i wrzucanie go na bieżąco do sieci stało się ważniejsze niż doświadczanie danej chwili tu i teraz własnymi zmysłami. Część ludzi całe swoje życie ogląda na ekranie smartfona, bo w kółko je nagrywa.

Ostatnio świat obiegła informacja o tragedii w szwajcarskiej miejscowości Crans-Montana. W sylwestrową noc w wyniku pożaru życie straciło 40 osób, a 120 zostało rannych. „Lokal okazał się śmiertelną pułapką, w której młodzi ludzie spłonęli żywcem lub udusili się dymem. Ucieczka była utrudniona z powodu wąskich schodów i przejścia”, pisały szwajcarskie media.

Przypadek jest skrajny. Nie przestrzegano elementarnych zasad bezpieczeństwa, podejrzane są kwestie związane z nadzorem budowlanym i kontrolą przeciwpożarową podczas oddawania klubu do użytku. Na światło dzienne wychodzą teraz liczne nieprawidłowości, wskazywane przez lokalną społeczność. Jak wynika z ustaleń śledczych, bezpośrednią przyczyną pożaru były iskry z zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana, które podnoszono zbyt blisko sufitu. Media podały, że był on wykończony pianką izolacyjną, najprawdopodobniej w celu wygłuszenia sali. Podejrzliwość wzbudza francuskie małżeństwo Morettich, właściciele lokalu. Jacques Moretti miał w latach 2005 i 2008 odbywać karę więzienia. Źródła bliskie sprawie twierdzą również, że mężczyzna był zamieszany w kilka innych spraw karnych związanych z oszustwami finansowymi.

Znamienne jest jednak i to, o czym pisze na łamach „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota – że część osób świętujących Nowy Rok w klubie skupiała się na filmowaniu pożaru, zamiast uciekać, kiedy sufit zaczął płonąć: „W pierwszej chwili wszyscy chwycili za telefony komórkowe: ot, dzieje się coś nadzwyczajnego, więc trzeba to sfilmować i wrzucić na Instagrama. Nikogo nie zastanowiła skala ryzyka, jaka idzie za takim zachowaniem. Zabrakło przytomności, że pożar dzieje się w świecie realnym, a nie wirtualnym, i płomienie już za chwilę zaczną naprawdę parzyć i zabijać. W przypadku wielu bardzo młodych ludzi w barze Le Constellation brak umiejętności odróżnienia internetowego wirala od realnego zagrożenia życia skończył się śmiercią”.

Brzmi brutalnie? Powstrzymajmy na chwilę ewentualne oburzenie,

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura Wywiady

Anatomia obsesji

W dziedzinie wysokogórskich zdjęć wspinaczkowych w kinie fabularnym podnieśliśmy poprzeczkę tak wysoko, że trudno będzie temu dorównać. Chyba że sami spróbujemy Marcin Polar – reżyser filmów dokumentalnych, operator filmowy, autor zdjęć filmowych w warunkach ekstremalnych, m.in. ujęć górskich w filmie „Biała odwaga” Marcina Koszałki. W recenzjach „Białej odwagi”, także tych krytycznych, pojawia się jeden wspólny ton: Tatry nigdy nie wyglądały tak pięknie. Gratulacje, to twoja zasługa. Zastanawiam się, jak cię najlepiej przedstawić.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Promocja

Telefon do zdjęć – Xiaomi 13T PRO czy iPhone 15 PRO?

Coraz częściej smartfony zastępują tradycyjne aparaty fotograficzne, dlatego w trakcie wymiany urządzenia użytkownicy często zwracają uwagę na zamontowane obiektywy. Dobrej jakości zdjęcia można wykonać zarówno sprzętem ze średniej półki, jak i tym za kilka tysięcy

Aktualne Promocja

Mobilne drukarki do zdjęć. Poznaj ich wady i zalety

Drukarki przenośne termosublimacyjne czy do fotografii natychmiastowej pozwalają na drukowanie zdjęć w dowolnym miejscu. To świetna sprawa dla wszystkich uwielbiających zapisywać najpiękniejsze wspomnienia na odbitkach. Czym jednak – oprócz mobilnych gabarytów – charakteryzuje się taka drukarka

Aktualne Promocja

Co podarować na rocznicę ślubu?

Rocznica ślubu wymaga odpowiedniej oprawy. To rzeczywiście bardzo ważny dzień, który należy uczcić. Wypada też podarować prezent. Dziś podpowiemy Wam, jakie prezenty dobrze się sprawdzą. Już teraz zdradzimy Wam, że są to albumy ślubne. Dlaczego

Aktualne Promocja

Postanowienie na 2021 rok – uporządkować i wywołać zdjęcia rodzinne!

Nieustanny pęd, zabieganie w codziennych sprawach, zawirowania 2020 roku i mnóstwo okazji do pstryknięcia rodzinnej fotografii? Tak, ja też kumuluję zdjęcia rodzinne na cyfrowych nośnikach. Odkąd urodził się mój syn, minęło już ładnych kilka lat, a zdjęcia

Kultura

Dom to bardzo intymna rzecz

Ceglany dom, socrealistyczny dworzec i nowoczesny wieżowiec mogą funkcjonować obok siebie. Poszanowanie krajobrazu kulturowego jest nam ciągle obce Dorota Brauntsch – autorka książki „Domy bezdomne” Jaki jest twój wymarzony dom? – Mógłby to być stary, wiejski, ceglany dom, taki jak te opisywane w książce. Z dwuspadowym dachem, kaflowym piecem, z sadem za oknem. Może i taki dom miałby pewne ograniczenia, w końcu nie byłby projektowany pode mnie, ale byłabym w stanie je zaakceptować. Ostatnio

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Polska łydka na wakacjach

Na pierwszym planie ogromne ręce Barbary – łapska, chciałoby się rzec. Blade, gigantyczne, jak wielkie martwe ryby wyrzucone na brzeg. Dopiero za łapskami widzimy Barbarę: szeroką jak filar, z dziwnie rozciągniętą na boki twarzą. Jej klockowaty korpus zajmuje cały pierwszy plan. Po chwili dostrzegamy za nią niewielkiego człowieczka, który wychyla się nieśmiało zza jej ramienia. Człowiek wielkości gawrona, o niepewnym uśmiechu cudzoziemca. Oboje, Barbara i jej mąż, mają dziwne futrzane

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.