Taniej już było?

Taniej już było?

Na podwyżkach cen najbardziej stracą niezamożni

Media co jakiś czas alarmują: idzie drożyzna, seria drastycznych podwyżek, płacimy coraz więcej za wszystko, inflacja pochłonie lepsze płace.
Niedawno dziennik „Polska” zadął na pierwszej stronie: „Dziś uderzy w nas seria podwyżek”. Kiedy jednak czytało się tekst, wynikało z niego, że jeszcze nie dziś, ale może jutro, może za dwa tygodnie, a może dopiero od 1 lipca te lub inne ceny zostaną podniesione. Mimo wszystko lista planowanych podwyżek była zaiste imponująca: ceny prądu – wzrost o kilkanaście procent, ceny gazu – wzrost o ponad 14%, ceny żywności – wzrost o prawie 10%, ceny usług – wzrost o 10%.

Ogłaszam alarm cenowy…

Ile jednak prawdy jest w tych alarmach cenowych?
Marcin Peterlik z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową przyznaje, że zapowiadane w wielu miejscach podwyżki znajdują odzwierciedlenie w ogólnym poziomie cen, ale z kolei polityka pieniężna państwa wyraźnie zmierza w kierunku ograniczenia inflacji. Również silna złotówka sprawia, że niektóre towary importowane są coraz tańsze. Prawdą jest – twierdzi ekspert – że presja inflacyjna jest u nas silniejsza niż przed kilkoma laty, jednak byłby daleki od wszelkich scenariuszy grozy i wpadania w panikę. Prognozy, że inflacja w 2008 r. sięgnie w Polsce 8%, są grubo przesadzone.
Jeszcze ostrzej komentuje medialną histerię cenową dyrektor Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur, dr hab. Ryszard Michalski. – Gdy widzę, jak w prawicowych mediach straszą, że grozi nam kataklizm inflacyjny, chce mi się śmiać – mówi.
– Gospodarka jest po to, by budować dobrobyt ludzi. Jeśli teraz opowiadamy głupoty, że płace rosną za szybko, to trzeba pamiętać, że mamy do nadrobienia wielki dystans choćby do Grecji czy Portugalii, a nawet Czech i Węgier, gdzie żyją lepiej od nas. W mediach króluje jednak hipokryzja i głupota z arogancją. Szkodnictwo gospodarcze przejawia się w gadaniu o groźbie inflacyjnej w Polsce, choć wszędzie ceny rosną bardziej niż u nas – właśnie w takich krajach jak Czechy, Litwa, Łotwa, Estonia. Apelowałbym o więcej dystansu i pomyślunku.
To prawda, że zmiana ustawy o podatku akcyzowym może sprawić, iż dystrybutorzy energii elektrycznej podniosą opłaty, a elektrownie, z których podatek ten zostanie zdjęty, wcale cen nie obniżą. Efektem uwolnienia cen energii będzie zapowiedziana od 25 kwietnia podwyżka cen gazu, i to zarówno dla gospodarstw domowych, jak i na przykład w komunikacji zbiorowej. Wiadomo z kolei, że ceny energii i materiałów pędnych odbijają się na kosztach produkcji i usług, więc w sumie podrożeć może wszystko, od żywności po fryzjera i komunikację miejską, jednak podwyżki w gospodarce rynkowej nie mogą być drastyczne, zawsze są raczej próbą osiągnięcia równowagi, aby nie utracić konsumentów, którzy mogą się po prostu przenieść gdzieś indziej.
Smutne jest jednak to, że na działanie wszelkich podwyżek najbardziej narażone są osoby niezamożne, emeryci, renciści, niepełnosprawni, bezrobotni, rodziny wielodzietne. Ci ludzie nierzadko są skazani na najbliższe, a więc droższe sklepy i przypisani z urzędu do dotychczasowych dystrybutorów energii. Nie dysponują własnymi samochodami, aby robić zakupy w tańszych supermarketach za miastem, nie mają wiedzy ani determinacji, aby wybierać tańszych dostawców energii czy usług telekomunikacyjnych. A ponieważ płacą więcej, niż ich stać, często się zadłużają, co jeszcze bardziej utrudnia wszelkie zmiany sprzedawców i dystrybutorów. Skoro w osiedlowym sklepie kupiło się 10 dg sera „na zeszyt”, to fakt, że w hipermarkecie za tę samą kwotę można kupić prawie dwa razy tyle, nie ma już żadnego znaczenia. To samo dotyczy zaległości w płaceniu czynszu, rachunków za prąd, gaz czy ciepłą wodę. Lokator nie będzie szukał tańszego dystrybutora, skoro i tak jest dłużny tym, do których został przypisany.
Wprawdzie Urząd Regulacji Energetyki nie ma mocy prawnej, aby wymóc na dystrybutorach prądu i gazu stosowanie tańszych taryf, ale próbuje oddziaływać na świadomość zwykłych odbiorców. Na stronie internetowej URE oczy przykuwa banner: „6 kroków, jak zmienić sprzedawcę energii elektrycznej”. Kto chce poznać szczegóły, może zadzwonić na, niestety płatną, infolinię
022 661-62-32, albo zapoznać się z darmowym Poradnikiem Otwarcia Rynku. Tutaj znajdzie owe 6 kroków do uwolnienia się od monopolisty, który straszy nas coraz wyższymi rachunkami, tutaj uzyska też odpowiedzi na inne nurtujące go pytania. Okazuje się, że nie zawsze podpisanie umowy z innym dystrybutorem będzie korzystne, bo URE wcale nie gwarantuje, że nowy sprzedawca będzie tańszy. „Z decyzją o zmianie sprzedawcy wiąże się nie tylko perspektywa oszczędności, ale i zwiększone ryzyko”, czytamy w poradniku. Mimo to pozostawanie pod wpływem jednego tylko dystrybutora energii skazuje nas na zarządzone przez niego podwyżki, od których nie ma odwołania.

Zmień sprzedawcę!

Jacek Zimmer-Czekaj, doradca prezesa URE, twierdzi, że urząd popiera wszelkie zmiany dokonywane na rynku przez odbiorców energii, jest bowiem za konkurencją między dystrybutorami, ale do nich nie zachęca, jeśli klienci są zadowoleni z dotychczasowych warunków. Przyznaje też, że zmiana dotychczasowego dystrybutora energii na innego może już niedługo być jedyną formą obrony przed wysokimi cenami. A monopolistycznemu dystrybutorowi wystarczy niekiedy sama świadomość, że klienci mogą od niego uciec, jeśli będzie w sposób niepohamowany podwyższał ceny.
URE mimo własnej niemocy przejawia szereg dobrych intencji. Powołał np. Rzecznika Odbiorców Paliw i Energii, który przekonuje, że słabsze ekonomicznie polskie gospodarstwa domowe należy objąć państwową ochroną, podobnie jak to jest w innych krajach Unii Europejskiej. Na ile są to tylko pobożne życzenia, dowiemy się niebawem.

___________________________

6 kroków, jak zmienić sprzedawcę energii elektrycznej (propozycja URE)

  1. Odbiorca zawiera umowę sprzedaży z nowym sprzedawcą
    2. Odbiorca wypowiada umowę sprzedaży dotychczasowemu sprzedawcy
    3. Odbiorca zawiera umowę o świadczeniu usługi dystrybucji
    4. Odbiorca informuje operatora systemu dystrybucyjnego o zawarciu nowej umowy sprzedaży
    5. Dostosowanie układów pomiarowo-rozliczeniowych, czyli liczników
    6. Odczyt licznika i rozliczenie końcowe ze starym sprzedawcą

 

Wydanie: 16/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy