Żywność tuczy pośrednika

Żywność tuczy pośrednika

Choć ceny żywności rosną w Polsce szybciej niż wielu innych artykułów, nie działa żaden mechanizm skłaniający przetwórców i handlowców do ograniczania cen Gdy w ubiegłym roku rząd zapowiedział zdecydowane działania, mające doprowadzić do przejrzystego kształtowania cen w sektorze żywnościowym, wielu konsumentów chciało odetchnąć z ulgą. Spodziewano się, że za sprawą przemyślanych decyzji, podejmowanych na wysokich szczeblach, ceny artykułów spożywczych w sklepach wreszcie nie będą brane z sufitu. Polska zaś przestanie być niechlubnym wyjątkiem na unijnej mapie. – W Unii Europejskiej w kryzysowym roku 2009 nastąpił spadek cen żywności na półkach sklepowych, wynoszący od 2% do 6%. Polska natomiast jest ewenementem – ceny żywności u nas nie spadały, lecz rosły, a jednocześnie notowaliśmy ciągły spadek cen płodów rolnych – mówił minister rolnictwa Marek Sawicki. Minister wskazał też, że w latach 2002-2009 producenci żywności podnieśli ceny o 16%, ale wzrost cen detalicznych artykułów spożywczych wyniósł aż 25%. W tym roku w Polsce ceny żywności nadal jednak rosły, a ceny skupu płodów rolnych, z wyjątkiem mleka, spadały. Można więc powiedzieć, że nic się nie zmieniło od jesieni ubiegłego roku. VAT wita was W czerwcu za swe produkty rolnicy otrzymywali mniej pieniędzy niż 12 miesięcy wcześniej. Przykładowo czerwcowa cena pszenicy (w tym przypadku cena spadła w najmniejszym stopniu) stanowiła 98,5% ceny sprzed roku, żywca wołowego – 89%, trzody chlewnej – 86%. Tylko mleko zdrożało, do 118%. Cena pszenicy w ostatnich tygodniach idzie w górę, jej zapasy na świecie są jednak dość znaczne, więc może to być tylko krótkotrwały, spekulacyjny ruch. Co nie znaczy oczywiście, że nie podrożeje chleb i inne artykuły z pszenicznym wkładem. Żywność w Polsce drożeje natomiast w szybszym tempie niż inne artykuły. Czerwcowe ceny żywności stanowiły 102,6% cen sprzed roku. Te nożyce (różnica między wskaźnikami cen płodów rolnych i artykułów żywnościowych) rozwierają się coraz szerzej. Artykuły spożywcze zaczęły drożeć zwłaszcza w pierwszej połowie tego roku. W czerwcu ceny żywności osiągnęły 103,4% cen z grudnia 2009 r. Tymczasem wskaźnik cen wszystkich artykułów konsumpcyjnych urósł w czerwcu do 102,2% w porównaniu z grudniem. Ceny żywności poszły więc do góry znacznie powyżej średniej. „Największy wpływ na wskaźnik cen towarów miały w tym okresie podwyżki cen żywności, a także cen towarów i usług związanych z mieszkaniem oraz rekreacją i kulturą”, stwierdza ostatni komunikat GUS. W pierwszym półroczu tylko transport i paliwa zdrożały bardziej (do 104,9%) niż żywność. Łączność, odzież i obuwie nawet staniały. Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie efekt wzrostu VAT na żywność nieprzetworzoną (z 3% do 5%) i spadku (z 7% do 5%) na żywność przetworzoną. Ministerstwo Finansów ocenia, że przeciętnie żywność nie podrożeje. Są jednak i oceny mówiące, że część artykułów spożywczych zdrożeje stosownie do wzrostu VAT, natomiast tam, gdzie VAT spada, ceny detaliczne się nie zmienią. Jajko idzie w górę Dlaczego żywność wciąż drożeje mimo spadku cen płodów rolnych? Mówiąc najogólniej, dlatego, że ci, którzy mogli podnieść ceny artykułów spożywczych, podnieśli je. Skoro zaś w skupie produkty rolne tanieją, a żywność na półkach sklepowych drożeje, znaczy to, że wyższe ceny „urodziły się” poza rolnictwem, na dalszych etapach łańcucha żywnościowego. Różnice między cenami u producentów a cenami detalicznymi są niekiedy zdumiewająco wysokie. Dobrym i prostym przykładem jest tu jajko, które nie wymaga żadnych czynności przetwórczych, więc jego cenowe perypetie dość łatwo zbadać. Gdy kartonik z jajami trafia na półkę sklepową, jest średnio o 25% droższy niż w chwili opuszczania fermy drobiu. Fermowa cena jaja składa się prawie w połowie z kurzej paszy, reszta to robocizna, prąd, paliwo, transport, opakowania, zysk producenta (zmienny, ale zwykle nie wyższy niż 10%). Handlowiec dodaje do tego koszty utrzymania sklepu, reklamę oraz własny zysk, wynoszący średnio 13%. Potwierdza się więc, że sprzedawcy żywności zarabiają więcej niż producenci. Co nie jest niczym dziwnym, niepokojąca – zwłaszcza dla producentów – może być natomiast skala zjawiska. Producenci kontra hipermarkety Mówimy pośrednik, a w domyśle hipermarket. Producenci żywności krytycznie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2010, 33/2010

Kategorie: Kraj