Archiwum
Koniec roku i co dalej?
Kończy się rok 2009. Wszędzie w mediach pełno podsumowań. Najważniejsze wydarzenia mijającego roku, największe sukcesy, lista tych, którzy odeszli. Nie mniej prognoz, jaki też będzie nadchodzący rok 2010. Taki czas. Czas podsumowań i prognoz. Trudno od tego uciec. Wygląda na to, że w polskiej polityce niestety rok 2009 był kolejnym rokiem straconym. Mimo względnie łagodnego przejścia przez światowy kryzys. Trudno jednak powiedzieć, czy większa to zasługa rządu, czy polskich przedsiębiorców i setek tysięcy
Kogo i jak wolno szantażować
Zastanawianie się nad szkodliwością prasy brukowej, po dzisiejszemu: tabloidów, nie prowadzi do żadnych praktycznych wniosków. W liberalnej demokracji zabrania się zabraniać, rząd nie może zakazać drukowania „Faktu” czy „Super Ekspressu” ani emitowania programów telewizyjnych panów Sekielskiego i Morozowskiego. Cenzura miała sens w społeczeństwach zróżnicowanych pod względem kultury; tam wszyscy rozumieli, że bardziej kulturalni mają prawo ustanawiać standardy, którym mniej kulturalni powinni albo muszą się podporządkować. W demokracji poziom jest mniej więcej wyrównany, nie wiadomo, komu można
Passent z dystansem pod napięciem
„W ciągu ostatnich lat nastąpił tak bujny rozwój mediów elektronicznych i tabloidalnych, że felieton w dawnym stylu, który przypomina tango, walca albo fokstrota – już mało kto tańczy. Dzisiaj w mediach modny jest raczej taniec z szablami”, pisze Daniel
Książki Historyczne
Australijczyk patrzy na Prusy O roli Prus w unicestwieniu Rzeczypospolitej nikogo nie trzeba przekonywać, toteż niezwykle ciekawe jest skonfrontowanie naszej wiedzy o tym państwie z tym, jak na nie patrzy australijski historyk. Pozbawiony emocjonalnego stosunku do Prus, niekorzystający
Teatr jak życie, życie jak scena
Dwa i pół roku temu jako pracownik akademicki dostał polecenie wypełnienia oświadczenia lustracyjnego. Napisał, oddał, ale bieg zdarzeń sprawił, że rektor zwrócił mu nieotwieraną kopertę. Wówczas doszedł jednak do wniosku, że skoro ojczyzna potrzebuje jego wyznań,
Jestem z tej Polski, która ginie
Rozmowa z prof. Karolem Modzelewskim, wiceprezesem PAN, historykiem W 1989 roku nie było żadnej rewolucji. Rewolucja była w latach 1980-1981. Jak ludzie krzyczą „złodzieje, złodzieje!”, to nie jest żadna rewolucja – Panie profesorze, cofnijmy się o 20 lat. Jest grudzień 1989 r., styczeń 1990, ich prezydent, nasz premier bądź odwrotnie, Polska wchodzi w nową erę. A pan? Jak projektował pan rozwój sytuacji w Polsce? – W ogóle nie projektowałem. Myśli pan, że ktoś projektował? –
Pstrąg po patagońsku
Wyruszyłem w podróż moich marzeń, zanim zaczęła się wyprzedaż tej krainy na krańcu ziemi superbogatym cudzoziemcom – Benettonowi, Tompkinsowi, Sorosowi… Na deseczce wystruganej z patagońskiej jaskraworóżowej odmiany buku, zwanego przez Chilijczyków pumilio, wypalono informację: „Warszawa 14.047 kilometrów”. I obok: „Santiago de Chile – 3.100 kilometrów”. Drogowskaz z wieloma takimi wąskimi tabliczkami wskazującymi kierunek i odległość do kilkunastu stolic na całym świecie został całkiem niedawno ustawiony na małym pagórku przy drodze prowadzącej na północ z Punta Arenas.
Łamanie kołem i opłatkiem
Święta, czas opłatka, 12 dań i pasterki. Kto chce, ten obchodzi, kto nie chce, obchodzi z daleka, wyjeżdża pod palmy albo barykaduje się w domu, udając, że go nie ma. Nie ma przymusu, nie ma też zakazu. Pasterka o 22 z Watykanu, a u górali o 24. Benedykt XVI dba o swoje zdrowie. Jan Paweł II ciężko chory nie przykroił obyczaju do swoich potrzeb. Jedni pójdą na pasterkę o 22, drugich to nie wciąga. „Wolnoć Tomku w swoim domku”, mówi przysłowie. Nawet agent Tomek łamał się opłatkiem
Łowcy lasek niewyjętych
Nie ma jednego sposobu na wszystkie. Ale warto wiedzieć, że na każdą jest sposób Ten tekst miał być o podrywaczach. Kim są? Dlaczego bawi ich uwodzenie? Czy są kolekcjonerami-zaliczaczami? A może poszukiwaczami tej jedynej – idealnej? Jak widzą kobiety? Jakie stosują metody, by je zdobyć? I co to w ogóle w ich rozumieniu znaczy: zdobyć kobietę? Ale w trakcie reporterskich poszukiwań okazało się, że ta druga, „brzydsza” strona ma z nami wielki problem. Naprawdę wielki! Nawet zaprawiony w łowach mężczyzna podchodzi do kobiety jak pies
Żyję dzięki dawcom
Ludzkiej krwi i szpiku nie da się niczym zastąpić Cztery lata temu urodziłam dziecko. Przez całą ciążę czułam się dobrze – opowiada Małgorzata, czekająca na swoją kolej przed autobusem do poboru krwi w centrum Warszawy. – Synek rozwijał się zgodnie z wszelkimi normami. Zaczęłam rodzić dwa dni po terminie, który wyznaczył mi lekarz. Adaś urodził się bardzo duży, poród był ciężki, potrzebowałam płytek krwi. Żyję dzięki czyjejś pomocy. Teraz chciałabym się







