Archiwum
Listy od czytelników nr 2/2025
Prawo karne w państwie prawa Nawiązując do felietonu prof. Jana Widackiego, a szczególnie do kontekstu dotyczącego definicji państwa prawa, a więc państwa, w którym szanowany jest art. 10 Konstytucji RP stanowiący o trójpodziale i równowadze władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, przestajemy rozumieć realizację w praktyce tego artykułu. Jak to bowiem możliwe – a jest możliwe – że parlamentarzyści, tj. posłowie i senatorowie stanowiący władzę ustawodawczą, ochoczo maszerują do rządu stanowiącego władzę wykonawczą i tam się sadowią? Gdzie tu zasada równowagi i funkcja wzajemnej
Szpital jak marzenie
Oddziały szpitalne dla pedofilów są dziurawe jak sito. W jednym z podlaskich szpitali szczególnie
Na początku sierpnia 2024 r. na plebanii w Przytoku w Lubuskiem policja zatrzymała 49-letniego Piotra H., który próbował zgwałcić małoletniego. Ów zatrzymany to brat miejscowego księdza, który w odruchu współczucia przygarnął do siebie wyrzutka rodziny. Piotr H. kilka miesięcy wcześniej opuścił szpital psychiatryczny w Choroszczy w województwie podlaskim.
Był niebezpieczny
Sąd, który darował mu wolność, oparł się na opinii lekarskiej, że terapia zakończyła się pomyślnie. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika jednak, że lekarze opiniujący wniosek o to, by Piotr H. mógł szpital opuścić, zignorowali głosy innych specjalistów, że 49-latek nadal jest niebezpieczny. I sąd pozytywną opinię o pacjencie, którą wniosek zawierał, uznał za wiarygodną.
– Na opinii w sprawie wyjścia pedofila na wolność podpisują się ordynator, psycholog i konsultant – lekarz seksuolog. Ale to sąd ostatecznie decyduje, czy taki pacjent może wyjść na wolność – opowiada pracownik szpitala psychiatrycznego w Choroszczy i dodaje: – Do nas przyjeżdża dr Sławomir Jakima, znany seksuolog. W tym konkretnym przypadku zawiodła psycholożka. Koleżanka przestała komunikować się z resztą zespołu, a potem przekonała ordynatora i dr. Jakimę o postępach Piotra H. w leczeniu. No i poszło. Ledwie tamten pacjent wyszedł na wolność i stało się to, co się stało, do szpitala trafił nowy pedofil, ksiądz zresztą, a psycholożka momentalnie wsiąkła w pracę z nim i przekonywała zespół o „jego intensywnym przygotowaniu do życia na wolności”. To córka Nadziei Sołowiej, przełożonej pielęgniarek w szpitalu i od roku konsultant krajowej w dziedzinie pielęgniarstwa psychiatrycznego. Jedna z córek Nadziei Sołowiej, ledwie po studiach, została kierowniczką oddziału. Druga, ta właśnie psycholożka, na pół etatu wieczorami, bo w dzień ma pracę w innym szpitalu, sam na sam pracuje z pedofilami.
Bardzo dokładnie oceniamy ryzyka
Ta druga córka
W krainie kadzidła
W starożytności było ono towarem cenniejszym od złota. Dziś to skarb Omanu
Korespondencja z Omanu
Khor Rori to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Omanie, położone 40 km od Salali, stolicy muhafazy (prowincji) Zufar. W 2000 r., wraz z czterema innymi miejscami, zostało wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO jako część szlaku kadzidlanego, odpowiadającego historycznej Krainie Kadzidła. Tu znajdują się ruiny ufortyfikowanego miasta Sumhuram, które zostało założone w III w. p.n.e., a słynęło z produkcji i eksportu jednego z najcenniejszych towarów starożytności – olibanum, czyli żywicy kadzidłowej pozyskiwanej z drzew Boswellia sacra. Był to także ważny węzeł handlowy, skąd produkowane w Zufarze kadzidło wysyłano drogą morską do Indii i na Daleki Wschód. Tu zaczynał się też antyczny szlak kadzidlany wiodący przez Półwysep Arabski. Karawany ruszały z Khor Rori do Shisr, a następnie wędrowały przez pustynię Ar-Rub al-Chali, zatrzymując się jedynie w oazach. Szlak wiódł w kierunku Petry (dzisiejsza Jordania), następnie towar trafiał do Gazy, skąd był eksportowany do Egiptu, Grecji i Rzymu.
Ze starożytnej fortecy zbudowanej na wzniesieniu pozostały tylko kamienne fundamenty. Obchodzimy ruiny miasta i naszym oczom ukazuje się niesamowity widok: zatoka wcinająca się w ląd. Od morza oddzielona jest piaszczystą łachą, zalewaną podczas przypływu. W ten sposób tworzy się estuarium, w którym woda słona miesza się ze słodką, spływającą z gór.
Zachód słońca oglądamy z nadmorskiego klifu znajdującego się na wschód od miasta Taqah i stanowiącego część płaskowyżu rozciągającego się nad Morzem Arabskim. Brzeg jest wysoki, urwisty, z licznymi jaskiniami. Przed nami rozpościera się w dole Taqah z długą, białą, pustą plażą. Dawna wioska rybacka rozrasta się w mgnieniu oka. W oddali, po prawej stronie widać jeden z trzech królewskich pałaców znajdujących się w Zufarze, rodzinnej ziemi zmarłego w 2020 r. sułtana Kabusa ibn Sa’ida. Wokół pałacu wyrastają wystawne domy poddanych.
Na płaskowyżu stoi kilkanaście samochodów terenowych. Omańskie rodziny przyjechały tu na piknik. Przy autach rozstawiono turystyczne stoliki i fotele lub rozłożono na ziemi dywany. Mężczyźni w białych strojach, kobiety w czarnych, dzieci ubrane na kolorowo; popijają herbatę lub kawę, zagryzają daktylami i chrupiącym omańskim chlebem na miodzie. Mężczyźni powoli przygotowują się do wieczornej modlitwy, układając dywaniki modlitewne tak, by były zwrócone w kierunku Mekki. Z oddali dobiega głos muezzina.
Wdaję się w rozmowę z jedną z omańskich kobiet. Jest ubrana na czarno, ale w przeciwieństwie do większość Omanek nie ma zakrytej twarzy. Mówi, że pracuje w recepcji międzynarodowego hotelu i lubi rozmawiać z obcokrajowcami. Z dumą pokazuje mi willę usytuowaną w okolicy pałacu Jego Wysokości. Mówi, że Omańczycy otrzymują za darmo ziemię od rządu, by wybudować na niej swój dom. – Dlaczego omańskie kobiety noszą abaję (czarny strój), hidżab (chustę) i nikab (welon) zakrywający twarz? – pytam. Tłumaczy, że to tradycja i że wcześniej noszono kolorowe stroje. Moda na czerń przyszła z Arabii Saudyjskiej. To bardzo elegancki kolor. Pasuje do białych tunik mężczyzn.
Salala
Drugie co do wielkości miasto Omanu jest zamieszkane przez ćwierć miliona ludzi. Przy szerokich, dwupasmowych ulicach stoją nowoczesne, wysokie budynki w stylu arabskim: apartamentowce, biurowce, banki. Uderza brak trawników, chodników, a przede wszystkim pasów dla pieszych. Samochody jeżdżą z dużą szybkością, a ludzie – głównie robotnicy zagraniczni – przebiegają przez dwupasmówki, narażając życie.
Oman to trzeci co do wielkości kraj na Półwyspie Arabskim i jeden z najmniej zaludnionych na świecie. Ma 4,5 mln mieszkańców, z czego 60% to Omańczycy, a pozostałe 40% obcokrajowcy – głównie pracownicy z Indii
Katolicy bez przykazań?
Wchodzimy w epokę, która może sekularyzację wyhamować, a nawet odwrócić
Prof. Sławomir Mandes – pracuje na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, zajmuje się socjologią religii
Czy proces i tempo laicyzacji polskiego społeczeństwa są dla socjologów zaskoczeniem?
– Nie, przebiegają zgodnie z przewidywaniami. Wraz z prof. Mirosławą Marody pisaliśmy o sekularyzacji Polaków już grubo ponad 20 lat temu. Ale nie tylko my. Poziom religijności, który obserwowaliśmy w latach 80., był nie do utrzymania w demokratycznym, kapitalistycznym, nastawionym na konsumpcję społeczeństwie. I tak się stało. W latach 80. poziom religijności i zaufania do Kościoła sięgał 90%. A uczestnictwo w mszy było na poziomie ok. 70%, licząc tych, którzy chodzili na nią raz czy dwa razy w miesiącu. Oczywiście wiązało się to z osobą Jana Pawła II, ale już w pierwszej połowie lat 90. uczestnictwo w obrzędach religijnych wyraźnie zmalało.
Co było tego powodem, przecież papież jeszcze żył?
– Owszem, żył, ale dla pewnej części społeczeństwa trudne do zaakceptowania było wtedy bardzo duże zaangażowanie Kościoła katolickiego w życie polityczne. Kościół liczył na to, że pozycję zdobytą w latach 80. uda mu się przełożyć na realną władzę polityczną. Warto przypomnieć, że wtedy powstał projekt partii ściśle związanej z Kościołem, czyli Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Prymas Józef Glemp miał pomysł na powołanie ogólnopolskiego dziennika i to nie wypaliło. Podobnie jak stworzenie telewizji katolickiej.
Do tego doszła sprawa zakazu aborcji, kwestia wprowadzenia religii do szkół itd. To spowodowało dosyć znaczące tąpnięcie w zaufaniu do Kościoła jako instytucji, a punktem kulminacyjnym było jawne poparcie Lecha Wałęsy w wyborach w 1995 r. przeciw Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Potem nastąpiła stabilizacja poziomu religijności. Cichy kompromis między rządzącym ówcześnie SLD a Kościołem, który wycofał się ze swoich daleko idących ambicji politycznych i jednocześnie pogodził z prezydenturą Aleksandra Kwaśniewskiego.
Tę stabilizację mamy przez dekadę, aż do śmierci Jana Pawła II.
– Jan Paweł II umiera w 2005 r. Znika osoba, która odgrywała niezwykle dużą rolę w życiu Polaków jako autorytet oraz ważny punkt odniesienia. Ale i człowiek, przez pryzmat którego widziano Kościół. Polacy patrzyli na Jana Pawła II, a nie na biskupów i na to, co się dzieje w samym Kościele w Polsce. Drugim bardzo istotnym czynnikiem było wejście Polski do Unii Europejskiej, malejące bezrobocie i przyśpieszenie wzrostu gospodarczego. Słabną wtedy konflikty społeczne, duża część Polaków wyjeżdża pracować za granicą. Emocje więc opadają. Razem stwarza to warunki do tego, by proces sekularyzacji znów nabierał tempa.
W ostatnich 10-15 latach sekularyzacja nasila się czy raczej utrzymuje na stałym poziomie?
– Zależy, do czego to tempo porównywać. Krajem, do którego często porównuje się Polskę, jest Irlandia, bo w Polsce w latach 90. poziom religijności mierzony udziałem w mszy był mniej więcej taki sam jak w Irlandii, która, przedtem biedna i peryferyjna, stała się krajem o wysokim stopniu zamożności. My jeszcze takim krajem nie jesteśmy, ale również notujemy szybki rozwój gospodarczy.
Czynnikiem przyśpieszającym sekularyzację w Irlandii są też skandale dotyczące wykorzystania seksualnego. Zostały tam ujawnione znacznie wcześniej, na początku lat 90., i działo się to na większą skalę niż w Polsce. Te dwa czynniki – zamożność i skandale w Kościele – spowodowały, że możemy mówić o Irlandii jako kraju całkowicie zsekularyzowanym w ciągu 10-15 lat. Polska na jej tle sekularyzuje się bardzo powoli. Nie obserwujemy gwałtownego odchodzenia od religii ludzi reprezentujących różne grupy wiekowe, poziom zamożności i wykształcenia, jak to miało miejsce w Irlandii. My możemy mówić o zmianie pokoleniowej, sekularyzacji młodych, którzy deklarują się jako ateiści albo niezainteresowani religią. Tych ludzi jest według sondaży od 8% do 10%, może 12%.
W ostatnim spisie powszechnym ludzi deklarujących się jako katolicy było niewiele ponad 70%, a nieodnoszących się do religii 20%.
– To zależy, jak mierzyć. 71,3% uzyskujemy, jeśli liczymy, biorąc pod uwagę
Węże do wody – na jaki rodzaj węża warto się zdecydować?
Artykuł sponsorowany Węże do wody to element wielu różnych instalacji – zarówno w domach, jak i zakładach przemysłowych. Ich zastosowanie jest niezwykle szerokie. Dobór odpowiedniego węża do wody może się jednak okazać sporym wyzwaniem. Różnią
Najlepsze praktyki tworzenia kopii zapasowych w firmie – bezpieczeństwo danych na pierwszym miejscu
Artykuł sponsorowany Chłodny, zimowy poranek, kiedy w biurze zdarzyło się coś, czego żaden przedsiębiorca nie chce doświadczyć. Komputer księgowej odmówił posłuszeństwa – a wraz z nim przepadły faktury, raporty i dane klientów. Gdy ekipa IT zaczęła
Kiedy nad Dunajem pojawią się kolejni pisowcy?
Romanowski nie uciekł do Budapesztu w ciemno
Marcin Romanowski nie uciekł na Węgry dlatego, że taki wyjazd nagle przyszedł mu do głowy. Taka ucieczka musiała być wcześniej przygotowana. Zarówno pod względem logistycznym, jak i politycznym. Musiał niepostrzeżenie wyjechać z Polski, i tak to zrobił, m.in. wyłączając na kilka dni telefon. Musiał mieć wynajęte mieszkanie. Załatwili mu je tajemniczy – jak to określił – „węgierscy znajomi”. Musieli więc uczestniczyć w spisku. I zostać wcześniej uprzedzeni o przyjeździe Romanowskiego. Ba! Romanowski musiał swoją ucieczkę omówić z węgierskimi władzami.
Znamienne są słowa węgierskiego premiera, które padły na zamkniętym spotkaniu kilka dni przed tym, nim pobyt Romanowskiego w Budapeszcie został ujawniony. Nie były przeznaczone dla mediów. Że Węgry dały azyl i raczej nie będzie to azyl ostatni. – Nie ukrywam, że myślę, iż nie będzie to ostatnia taka decyzja – zapowiedział Viktor Orbán. Czyli nad Dunajem zjawią się kolejni pisowcy.
Widzimy więc, że akcja Romanowskiego to nie jest sytuacja nagła, napad paniki – że uciekł i poprosił o pomoc. Przeciwnie, to ruch wcześniej uzgodniony i przemyślany. Pozostaje pytanie, na jakim szczeblu uzgodniony. Bo trudno sobie wyobrazić, by polski wiceminister, i to jeszcze były, miał bezpośredni dostęp do premiera Węgier. Kto więc pośredniczył w tych rozmowach? Czy odbywało się to na poziomie Kaczyński-Orbán? Tego na razie nie wiemy. Za to wiemy, że zanim Romanowski przyjechał do Budapesztu, musiał mieć obiecany azyl. I to, że Orbán nie ulegnie naciskom w jego sprawie, czy to pochodzącym z Warszawy, czy z Brukseli. Bo inaczej pojechałby gdzie indziej.
Oczywiste też jest, że Orbán sprawę przemyślał i uznał, że takie działanie mu się opłaca. Przyjmując w Budapeszcie Romanowskiego, a może i innych, zagra na nosie Tuskowi, którego nie cierpi, i pewnie zapunktuje w grupie zachodnich prawicowców. W PiS, w partii Marine Le Pen, w AfD, u Donalda Trumpa. Oto on, dziś główny filar sił trumpowskich w Europie! Nie pierwszy raz!
Podobny gest miał miejsce w roku 2018. Wtedy Węgry udzieliły azylu byłemu premierowi Macedonii Północnej, liderowi prawicy, Nikoli Gruewskiemu.
Gruewski był premierem w latach 2006-2016. Po procesie został skazany na dwa lata więzienia „za wywieranie nacisków na urzędników w sprawie zakupu ze środków publicznych od faworyzowanej przez niego firmy luksusowego, kuloodpornego mercedesa S600 wartego ok. 600 tys. euro”. To nie koniec, bo toczyło się wobec niego także kilka innych dochodzeń – w sprawie korupcji, nadużycia władzy, oszustw wyborczych i nielegalnego podsłuchiwania opozycji.
Po przybyciu na Węgry Gruewski wypowiadał się w tonie podobnym do Romanowskiego. Że macedoński rząd „poprzez antydemokratyczne posunięcia i bez żadnych dowodów prawnych chce go pozbawić wolności, nadużywając systemu prokuratury i sądów”. A postępowanie wobec niego wszczęto na podstawie zmyślonych zarzutów. Mówił też, że jest ofiarą prześladowań politycznych, a także dyskryminacji ze strony wymiaru sprawiedliwości. Bo w jego kraju nie ma już sprawiedliwego i niezależnego sądownictwa.
Oto więc gra Orbána – mieszanie w bałkańskim kotle. Nie tylko zresztą w bałkańskim
Książka, której na polskim rynku jeszcze nie było!
Wywiady z wybitnymi i bardzo popularnymi przedstawicielami muzycznego świata, nie tylko z Polski. Są tu także rozmowy o muzyce z nie mniej znanymi i docenianymi przedstawicielami innych branż, w tym sportowej, satyrycznej i dziennikarskiej. Do książki dołączone są także kody QR przekierowujące do 40 wywiadów „mówionych”,
Zapalenie zatok – przyczyny, objawy i leczenie
Artykuł sponsorowany Uciążliwy katar, uczucie zatkanego nosa, spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła i ten dokuczliwy ból głowy, który nasila się przy pochylaniu. Wspomniane objawy nie są Ci obce? Nie lekceważ ich, gdyż możesz mieć zapalenie zatok. Nawet
Nie tylko smutek. Jak wygląda depresja u dzieci, kobiet i mężczyzn?
Depresja niejedno ma imię – to złożone zaburzenie zdrowia psychicznego występujące niezależnie od płci czy wieku. Obraz depresji może jednak różnić się w zależności od grupy demograficznej. Czy depresja manifestuje się inaczej u dzieci, kobiet i mężczyzn? Jeśli tak,







