Archiwum

Powrót na stronę główną
Promocja

Jak zadbać o lepszą koncentrację? 5 porad

Artykuł sponsorowany Nie potrafisz się skupić? Masz wrażenie, że każda wiadomość, dźwięk powiadomienia czy przechodzący obok współpracownik potrafią rozproszyć Cię na dobre? Spokojnie – nie jesteś sam. Żyjemy w świecie pełnym bodźców, informacji i ciągłego pośpiechu, dlatego

Promocja

ZoriusPro – Twój partner w cyfrowej transformacji z oprogramowaniem Symfonia

Artykuł sponsorowany Cyfrowa transformacja to dziś nie tylko trend, ale konieczność dla firm, które chcą się rozwijać, zwiększać efektywność i utrzymać konkurencyjność. W dobie automatyzacji procesów i dynamicznie zmieniających się rynków, wybór odpowiedniego partnera technologicznego ma kluczowe znaczenie.

Promocja

Jak drewniane panele akustyczne zmieniają przestrzeń – estetyka i komfort akustyczny w jednym

Artykuł sponsorowany W dobie rosnącej świadomości dotyczącej jakości przestrzeni, w której żyjemy i pracujemy, coraz więcej osób poszukuje rozwiązań, które łączą w sobie funkcjonalność i estetykę. Jednym z takich produktów, który zdobywa coraz większą popularność zarówno w nowoczesnych domach,

Promocja

Na łonie natury. Jak przygotować się do biwakowania?

Artykuł sponsorowany Podróże w stylu slow travel zyskują coraz większą popularność. Zamiast zatłoczonych kurortów i zorganizowanych wycieczek wiele osób wybiera odpoczynek na łonie natury – na kempingach, pod namiotem czy w kamperze. Decydując się na taką podróż, warto

Aktualne Od czytelników

List do redakcji

W nawiązaniu do przegranych przez polską demokrację wyborów z 01.06.2025 r. w świetle dyskusji na temat przyczyn klęski.

Fakt przegrania wyborów przez kandydata tzw. „Koalicji 15.10.2023” i (całej demokratycznie myślącej Polski), a w szczególności dyskusja wewnątrz tzw. koalicji, na temat przyczyn i na temat „co dalej”, skłoniło mnie do przekazania już dawno trapiących mnie – moich subiektywnych uwag (mam nadzieję, że nie tylko moich)

 

Uważam, że:

  1. Uważam, że
  • Pan Rafał Trzaskowski był optymalnym, a na pewno jedynym liczącym się kandydatem mogącym wygrać z „pisowsko-obywatelskim” kandydatem p. Nawrockim – nadzieją PIS na powrót do władzy i uniknięcie odpowiedzialności, głównie za „zdemolowanie Polski, skłócenie społeczeństwa i jawne przekręty finansowe na niespotykaną skalę. Poza nim w ramach tzw. koalicji 15.10 występował moim zdaniem jedynie „plankton!” niemający żadnego pozytywnego znaczenia!
  • Rząd koalicji 15.10 nie spełnił niestety po 1,5 roku działania wielu wyborczych obietnic (mniej lub bardziej realnych) – tzw. „100 konkretów”, na które głosowali wyborcy. Należy podkreślić, że główną „lokomotywą” tych wygranych wyborów był jeden i tylko jeden człowiek, który porwał całą (lub prawie całą) demokratycznie myślącą część społeczeństwa. To oczywiście Donald Tusk, a nie żaden p. Hołownia, p. Zandberg, p. Kosiniak Kamysz itd. Należy przyznać, że w p. Czarzastym Donald Tusk miał od początku kampanii lojalnego partnera, czego nie można jednoznacznie powiedzieć o pozostałych.
  • Przyczyny tego „niespełnienia obietnic” były różne, w tym oczywiście trudności obiektywne w „sprzątaniu po 10 latach sobiepaństwa PIS, ale niestety także od początku tzn. prawie od 16.10.2023 r. rażące niesnaski w koalicji, która „zapomniała”, że naczelnym jej zadaniem jest odebranie władzy faszyzującej, o wyraźnie nazistowskim zabarwieniu partii p. Kaczyńskiego, a także zatrzymaniu jej powrotu do władzy. „Zapomnieli” i w imię własnych małych interesów zaczęli nasilające się swary i wojenki, co uniemożliwiło sprawne rządzenie i niestety zniechęciło część Wyborców.
  • Olbrzymim minusem tej władzy był też brak inteligentnego i szerokiego kontaktu ze społeczeństwem, brak rzetelnej informacji co rząd robi i co planuje, jakie napotyka trudności i ograniczenia, a nawet jakie popełnia błędy. Zamiast tego mieliśmy solowe występy różnych osób z koalicji (ministrów, działaczy itp.) często sprzeczne, często bezsensowne. Głównie w mediach społecznościowych – „każdy sobie rzepkę skrobie”. To mądre stare przysłowie świetnie oddaje chaos i bezsens tych działań.

Uwaga:

Brak jednoznacznej, inteligentnej i błyskotliwie podanej informacji osłabia kontakt rządu ze społeczeństwem. Niestety również częste, mało przemyślane i nierozważne utarczki tweetowe premiera, tylko zniechęcają część odbiorców i obniżają jego popularność.

To również odbiło się na wyborach, szczególnie zniechęcając ludzi bardzo młodych.

TO SIĘ MUSI ZMIENIĆ!

Koniecznie należy powołać Biuro Informacyjne Rządu złożone z najlepszych ludzi (a nie tylko kolegów), może również dziennikarzy, którzy powinni przypomnieć sobie m.in. p. Jerzego Urbana, na którego cotygodniowe konferencje prasowe przychodził kwiat międzynarodowego i polskiego dziennikarstwa.

 

To ludzie Biura Informacyjnego Rządu powinni na bieżąco informować o działaniach rządu (a nie premier, ministrowie itd.-każdy sobie wedle własnego widzi mi się), a także prostować zarzuty i kłamstwa PIS-u

 

Przykłady:

Zarzut PIS – „Tusk ściskał się z Putinem” – „jest ruskim agentem”

Odp. Biura – a Kaczyński po katastrofie smoleńskiej ogłosił tzw. „list do przyjaciół-moskali – dobrych komunistów”, a pani Fotyga ściskała się z Ławrowem

Czy to oznacza, że są agentami Putina?

 

Filmy z tych zdarzeń warto przypominać PiS-owi przy każdym kolejnym tego typu oszczerstwie w telewizjach i koniecznie w Internecie.

Uwaga:

Biuro powinno nawiązać ścisły kontakt ze znaczącymi youtuberami itp., jeśli chcemy dotrzeć do młodzieży!!!

 

Zarzut PIS – „Tusk jest agentem Niemiec”

Odp. Biura-proszę o dowody-jeśli nie to pozew do sądu

 

Biuro na konferencjach musi odpowiadać natychmiast na pytania z Sali lub przygotować i przekazać odpowiedź później.

Konferencje takie powinny być transmitowane na żywo we wszystkich środkach masowego przekazu a także koniecznie w mediach społecznościowych.

Należy również zapraszać na konferencje telewizje PiS-owskie, czołowych działaczy Konfederacji oraz rzeczników PIS, a w razie potrzeby karać np. sądownie w przypadku przeinaczania treści przekazywanych przez Biuro.

Biuro powinno śledzić i reagować na wszystkie sprawdzone, a głównie nieprawdziwe kłamstwa i zarzuty.

 

Oczywiście-aby takie Biuro mogło działać skutecznie trzeba więcej rozmawiać w koalicji a nie między sobą na forach internetowych – tego chyba nie ma z winy Premiera a także pozostałych koalicjantów (bo nie mogą się ze sobą dogadać).

Biuro powinno od czasu do czasu dopraszać na konferencję np. ministrów itp., ale tylko w ważnych sprawach, nie za często, a od „wielkiego dzwona” premiera.

Udział premiera w konferencjach Biura powinien być „wielkim świętem – wydarzeniem” a nie „codzienną sieczką” zgodnie z powiedzeniem, że „strach otworzyć lodówkę, żeby nie pokazał się Tusk”

Niestety również środki masowego przekazu i dziennikarze nieskutecznie propagowali działania rządu i komentowali kłamstwa PiS-u. Dziennikarz na pewni nie musi być całkowicie obojętnym i ukrywać skrzętnie swoje własne przekonania. Musi natomiast być obiektywny. Dziennikarze również powinni stosować zasadę Kobuszewskiego „chamstwu należy przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom” (pisownia oryginalna)

  • Niestety kampania Trzaskowskiego była nieporadna bez błyskotliwych i inteligentnych ripost na działania PiS-u – np. nikt nie zauważył i nie wykorzystał ogłoszonego 08.05.2025 r. stanowiska Rady Konferencji Episkopatu Polski do spraw migrantów i uchodźców. Stanowisko to było całkowicie sprzeczne z narracją PiS-u oraz Konfederacji i Brauna w tej sprawie, którzy mienią się chrześcijanami. Wiadomość o tym przeczytałem w czasopiśmie „przegląd” o zabarwieniu lewicowym, a nie znalazłem go w innych środkach przekazu-szkoda.
  1. Uważam również, że:
  • To nie powyższe zjawiska były przyczyną przegranej w wyborach – oczywiście nie pomogły
  • Pan Trzaskowski mimo powyższych zjawisk przy pełnej mobilizacji Wyborców PIS, Konfederacji i Brauna w II turze wyborów, uzyskał tylko ok. 350 tys. głosów mniej niż p. Nawrocki. Do zwycięstwa wystarczyłoby ok. 2% głosów więcej!!!

Do zwycięstwa zabrakło głosów, które „ukradli” Trzaskowskiemu „przyjaciele” z koalicji.

Stare przysłowie” panie Boże strzeż mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z wrogami poradzę sobie sam” pokazuje rzeczywistą przyczynę przegranej polskiej demokracji.

  • „Pierwszy przyjaciel” p. Hołownia karmiąc własne rozbujane ponad miarę ego toczył w I turze batalie z Trzaskowskim dyskredytując go jako „sługę Tuska” a przedstawiając siebie jako jedynego niezależnego od nikogo (czytaj Tuska) kandydata.

Szczytem było rozbicie debaty w Końskich i zbiorowy atak na Trzaskowskiego.

Temu też i tylko temu służyła cała teoria Hołowni i Kosiniaka na temat tzw. III drogi. PRZECIEŻ DLA DOBRA POLSKI ISTNIEJĄ TYLKO DWIE DROGI

  • DROGA PIS-w kierunku państwa o zabarwieniu faszystowskim, państwa PIS i tzw. ludu PiS, a nie państwa całego narodu Polskiego, państwa „suwerennego” tzn. w języku PiS bez kontroli władzy, w tym ze strony Sejmu, Sądów i RPO, ale także z PiS -owskimi bojówkami zamiast policji. Najbardziej znienawidzona przez PIS jest kontrola ze strony UE, dlatego trzeba się Unii pozbyć. Najlepiej, aby władza PIS o światopoglądzie z XVIII i XIX wieku była dozgonna do końca świata i o jeden dzień dłużej.

 

Uwaga

Hołownia już drugi raz udaremnił zwycięstwo Trzaskowskiemu zabierając głosy w I turze poprzednich wyborów prezydenckich, których nie oddał w II turze, bo nie poparł jednoznacznie Trzaskowskiego w II turze.

Efektem tych działań Hołowni, była II kadencja Andrzeja Dudy niszcząca Polskę

  • DRUGĄ DROGĄ I JEDYNĄ jest trudna wyboista droga praworządnej demokracji wraz z całą Europą, która gwarantuje nam wszystkim miejsce w świecie. Wymaga ona jedności wszystkich członków UE, czasem trudnych kompromisów, a nie fałszywie pojętej PiS-owskiej tzw. suwerenności.

 

TZW. TRZECIA DROGA TO wymysł niezaspokojonych ambicji pojedynczych osób j/w

  • Następny w kolejce „przyjaciel” to p. Zandberg, który już drugi raz wspomaga PIS w dojściu do władzy (Pierwszy raz w trakcie wyborów parlamentarnych w 2015 r. zapewnił PiS-owi większość w Sejmie dzieląc lewicę- dzieląc ją na 2 części, które nie weszły do parlamentu, a ich głosy skonsumował PIS uzyskując większość w Sejmie.

Pan Zandberg kocha tylko siebie, lubuje się tylko w swoich krytykach, a nie jest zdolny do żadnych kompromisów, aby osiągnąć wyznaczone cele. Dodatkowo jest leniem, który jeszcze nigdy nic pożytecznego nie zrobił a tylko psuł to co robili inni. Zamiast krytykować mógłby się po prostu wziąć do roboty, ale to nie jest jego pasją

  • I kolejna „przyjaciółka” pani Magdalena Biejat, bezmyślnie i z uśmiechem krytykująca Trzaskowskiego i rząd swojej koalicji w kampanii wyborczej – nawet wzywająca do pomocy pana Dudę-co w kampanii wyborczej jest tyle śmieszne co i straszne.

Szczytem była idiotyczna scena w Końskich z tęczową flagą Nawrockiego.

Wniosek:

Wyborcy, którzy głosowali w roku 2023 i odebrali władzę PIS zostali „skołowani” przez członków koalicji (Zandberg też był w tej koalicji), stracili w dużej mierze zaufanie do głównego kandydata i zostali w domu lub o zgrozo zagłosowali na „świeżą” Konfederację, Brauna lub na Nawrockiego w II turze, dając zwycięstwo PiS-owi

Uwaga:

Nie jest to tylko moje zdanie

  • Te fakty należy upublicznić, gdyż jeśli tak dalej będzie to rząd upadnie a my wszyscy wylądujemy na koniec (bez UE i NATO) w objęciach Rosji-straszna to wizja
  • Dzisiaj już widać nowy pomysły Hołowni a przecież miarą jego „wielkości” jest żenujący wynik I tury wyborów- marne 4 %!!! – to obrazuje poparcie wyborców dla PSL i Polski 2050.

Panie Hołownia- czas na reset! A także panie Kosiniak -te wasze wspólne 4 % to klęska „nie idźcie tą drogą” jak mawiał klasyk

  • Niestety dzisiaj widać, że „ogon” zaczyna machać psem, a nie pies ogonem-Hołownia znowu zaczyna naprawiać koalicję.

Na koniec przekorna, ale optymistyczna myśl- może to jednak dobrze, że wygrał Nawrocki, bo gdyby wygrał Trzaskowski to naszej pożal się Boże Koalicji na pewno by się przewróciło całkowicie w głowie, a w tej sytuacji muszą zewrzeć szeregi, jeśli nie chcą zginąć wraz z nami wszystkimi – trochę to przypomina przebudzenie Europy przez Donalda Trumpa.

  • PiS-u nie poprawimy, dopóki dowodzi nim Kaczyński, a my możemy a nawet musimy się poprawić (patrz uwagi i błędy powyżej).

Uwaga:

Przede wszystkim gospodarka i np. nie można potarzać po PiS-ie kumoterstwa w zarządach spółek Skarbu Państwa (to niestety znów się dzieje).

 

Z poważaniem
Wojciech Piecha

Historia

Tu jest Polska

Polski Szczecin nie wziął się znikąd. Mógł być wciąż niemiecki

Polski Szczecin nie wziął się znikąd; można rzec, że przypadł Polsce z nadania historii. Ale ją ktoś kształtował. Szczecin mógł być wciąż niemiecki. Już samo ustalenie granicy polsko-niemieckiej na Odrze i Nysie było zuchwalstwem historii. Jeszcze rok wcześniej, w maju 1944 r., nikt ważny o tym nie myślał. Granica miała być oparta na Odrze. I tyle. Potem te wizje nabierały kształtów. Dodano więc, że na Odrze i Nysie Łużyckiej (a nie Nysie Kłodzkiej).

No i Szczecin. To było kolejne zuchwalstwo, bo miasto leżało przecież po zachodniej stronie rzeki.

Jak to się stało?

Za wszystkim stoją ludzie. W II RP był to powiązany z obozem narodowym Polski Związek Zachodni – tam trwały prace i analizy (bezsensowne, wydawałoby się) tłumaczące konieczność wytyczenia granicy na Odrze i Nysie, by zapewnić Polsce bezpieczeństwo i samodzielność gospodarczą. W tej grupie był również Piotr Zaremba, urodzony w Heidelbergu syn Niemki i urzędnika carskiego. W czasie I wojny światowej jego ojciec przeszedł z armii carskiej do oddziałów gen. Hallera. A on? Od urodzenia mówiący po polsku, niemiecku i rosyjsku, wyrósł na polskiego patriotę, zafascynowanego tzw. myślą zachodnią.

Wojnę przeżył w Poznaniu. I już w marcu 1945 r. pojechał do Warszawy, gdzie zgłosił się do Biura Ziem Zachodnich przy Rządzie Tymczasowym z wykładem na temat powojennego zagospodarowania Szczecina. Parę dni później został mianowany delegatem Rządu Tymczasowego na rejon Pomorza Zachodniego, a w kwietniu wyznaczono go na przyszłego prezydenta Szczecina.

Bo miał na tę funkcję, jak to się mówi, papiery. I ją chciał.

Drugim aktorem gry o Szczecin i Ziemie Zachodnie byli polscy komuniści. Choć bardziej pasowałoby powiedzieć: ich część, reprezentowana przez Władysława Gomułkę. Przedwojenna KPP w sporze polsko-niemieckim o Śląsk stała po stronie niemieckiej. O ekspansji Polski na zachód nawet tam nie myślano. Ale dla PPR Ziemie Zachodnie to był cel polityczny, nie tylko możliwość zdobycia w polskim społeczeństwie mandatu na rekompensatę za Lwów i Wilno, ale i szansa – chwycił się jej najmocniej Gomułka – na rozładowanie przeludnienia polskiej wsi, na nową Polskę.

Oto sojusz dwóch nurtów – komunistów, jego ludowej części, i narodowców, marzących o piastowskich granicach na zachodzie. Działacze Polskiego Związku Zachodniego dysponowali opracowaniami, materiałami uzasadniającymi potrzebę granicy na Odrze i Nysie. Komuniści – mieli siłę. Mogli liczyć na poparcie Stalina.

To trzeci aktor. Najważniejszy. Stalin zadecydował o kształcie polskiej granicy zachodniej. Ale musimy też pamiętać, że jego koncepcje dotyczące tej granicy wielokrotnie się zmieniały. Wpływały na to różne czynniki – dokumenty, które docierały na jego biurko, kalkulacje polityczne, memoranda, dyskusje. Także z polskimi komunistami, którzy regularnie, co najmniej raz w miesiącu, byli przyjmowani na Kremlu.

Jeszcze w styczniu 1944 r. Polska w planach Moskwy widniała w kształcie poszerzonego

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Sondażowe szklane kule

Która pracownia pomyliła się najmniej?

Wyborcy są przyzwyczajeni do zalewu sondaży w trakcie każdych wyborów. Przewidywania zazwyczaj są dość bliskie ostatecznym wynikom. Jednak podczas wyborów prezydenckich 2025 margines pomyłek był bardziej widoczny niż zwykle. Najlepiej z wypytywaniem wyborców poradziła sobie Ogólnopolska Grupa Badawcza. Łączny błąd wyniósł tam nieco ponad 5%. Co ciekawe, OGB jako jedyna przewidziała, że w pierwszej turze Grzegorz Braun zajmie w wyścigu prezydenckim czwarte miejsce. Wywołało to zdziwienie wielu osób. Marcin Duma, prezes pracowni IBRiS, po pierwszej turze stwierdził, że instytuty badawcze systemowo nie doszacowały całej prawej strony sceny politycznej.

Dr Jacek Kucharczyk, socjolog i prezes zarządu Instytutu Spraw Publicznych, podkreślał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że sondaże preferencji wyborczych zawsze są nieprecyzyjne. Zdaniem naukowca firmy badawcze robią błąd, podając wyniki do dwóch miejsc po przecinku. Taka praktyka może być bowiem interpretowana jako badanie bardziej precyzyjne, niż jest w rzeczywistości. W drugiej turze różnica poparcia między kandydatami była mniejsza niż błąd pomiarowy sondażu, który wynosi 2%. Tuż po zakończeniu ciszy wyborczej z sondażu exit poll wynikało, że Rafał Trzaskowski prowadził „na żyletki”. W badaniu late poll o godz. 23 sytuacja zmieniła się na korzyść Karola Nawrockiego. Nie oznacza to jednak, że respondenci przy wyjściu z lokali wyborczych mówili ankieterom nieprawdę.

Z danych zebranych przez portal Sprawdzamy Sondaże po pierwszej turze wynika, że najlepiej z przewidywaniami poradziła sobie właśnie OGB z łącznym błędem 5,4 pkt proc. Na drugim miejscu były ewybory.eu (9,54 pkt proc.). Pierwszą trójkę zamyka CBOS z wynikiem 10,86 pkt proc. Ipsos, którego badania zamówiły na wieczór wyborczy trzy kanały telewizyjne: TVN, TVP i Polsat, znajduje się dopiero na szóstym miejscu z błędem na poziomie 15,3 pkt proc. Co ciekawe, TV Republika w wieczór wyborczy 1 czerwca zamówiła swoje badania w zajmującej pierwszą lokatę OGB. Czyżby bańka demokratyczno-liberalna wolała od dokładności te sondaże, które są bliżej oczekiwań jej wyborców?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Dreptusie

Mają w MSZ powiedzenie stare jak samo MSZ: co jest najważniejsze, żeby dostać dobre stanowisko? Pochodzenie. Bo za wszystkim trzeba pochodzić.

I to jest święta prawda, kolejne lata ją potwierdzają. Weźmy przykład zupełnie spoza głównego ministerialnego nurtu – ambasadę w Algierii. Od 2016 r. do marca 2023 r. ambasadorem był tam Witold Spirydowicz. Siedem lat! Czy dlatego, że był świetnym ambasadorem?

Cóż, Spirydowicz jest jednym z grupy urzędników pracujących w MSZ, dla której najważniejsza rzecz w CV wydarzyła się w roku 1981. Otóż był on działaczem NZS, jako student prawa zakładał NZS na Uniwersytecie Warszawskim. To mu dało i znajomości, i kolegów, i stempel właściwego pochodzenia (politycznego). Reszta to już było kapitalizowanie tamtej przygody.

Spirydowiczem w jego karierze w MSZ rzucało. Ktoś ciągle troszczył się, by miał posadę. W centrali był w różnych departamentach – w konsularnym, w prawno-traktatowym, w biurze kontroli i audytu, polityki europejskiej. Gdy odchodził, natychmiast o nim zapominano. Co do placówek, to pracował w ambasadzie w Wiedniu, był konsulem generalnym w Montrealu, ambasadorem w Maroku, aż wreszcie, w roku 2016, Witold Waszczykowski wysłał go do Algierii.

Tam Spirydowicz znalazł swoje miejsce. W ciszy i spokoju. Tak, że zupełnie zapomniano przy alei Szucha, że jest taki kraj. Aż w końcu ktoś załapał, że wypada zrobić rotację, więc po siedmiu latach Spirydowicz do kraju wrócił.

A gdy wrócił, ambasadą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Czy postkomunista jest gorszy od postsutenera?

Jadąc samochodem, wysłuchałem w Tok FM fragmentu rozmowy z jakimś profesorem. Nie słyszałem jej początku ani końca, w efekcie nie wiem, kim był ów profesor. Przekonywał, że zarzuty stawiane prezydentowi elektowi są niepoważne. Przede wszystkim nie wiadomo, czy są prawdziwe, bo na razie opierają się na plotkach, a nawet gdyby były prawdziwe, to co z tego?

No, część na pewno była prawdziwa, wszak sam prezydent elekt do niektórych, takich jak udział w ustawkach, przyznawał się, tylko je racjonalizował i bagatelizował. O ich prawdziwości przekonani byli nawet prezydent Duda i sam Jarosław Kaczyński. Ten pierwszy w kibolskich ustawkach nie widział nic złego, ten drugi dla lepszego ich zrelatywizowania zadeklarował rzekome osobiste w takich bijatykach uczestnictwo. Wizja Jarosława Kaczyńskiego w roli agresywnego kibola z maczetą czy bejsbolem w dłoni jest równie zabawna, jak nieprawdopodobna. Nic więc dziwnego, że od razu zaowocowała w internecie ogromną liczbą memów. Ale nie o Kaczyńskiego w roli kibola tu chodzi. Rozprawiający w Tok FM intelektualista wywodził, że nawet gdyby te zarzuty kierowane pod adresem dzisiejszego prezydenta elekta były prawdzie, to i tak są bez znaczenia. Obojętne bowiem, kim Nawrocki był i co robił w przeszłości, nie może to być brane pod uwagę w ocenie jego osoby obecnie. Ludzie w młodości popełniają wiele błędów, a dziś kandydat na prezydenta, później już prezydent elekt, nie lata na ustawki, nie macha maczetą ani bejsbolem, nie doprowadza też prostytutek do pokoi gości hotelowych. Tak perorował na falach radia zaproszony intelektualista.

Nawet do pewnego stopnia byłbym w stanie z tym się zgodzić. Człowiek w młodości robi różne głupstwa, później czasem z nich wyrasta. Do wyborów staje już jako wyrośnięty. Tyle że ten stający do wyborów reprezentuje ugrupowanie polityczne, które z założenia grzechów młodości nie wybacza. Co więcej, chce za nie ścigać do końca świata. Z upodobaniem ściga więc i piętnuje postkomunistów, odmawiając im moralnego prawa do udziału w życiu publicznym, a już szczególnie w życiu politycznym. Sam prezydent elekt stał do niedawna na czele instytucji tropiącej postkomunistów, byłych funkcjonariuszy służb PRL i ich współpracowników, prowadząc w ich sprawach kuriozalne już w tej chwili śledztwa i postępowania lustracyjne, nie bacząc na to, że dziś są często zupełnie innymi ludźmi, nieraz z dorobkiem zasług dla suwerennej od ponad 35 lat Polski.

Nawet zasługi Lecha Wałęsy, doceniane przez cały świat, są dla prawicowych doktrynerów nieważne, bo ich zdaniem w latach 70. był „Bolkiem”. Wszystko, co później zrobił, jest im obojętne. Bez znaczenia okazuje się to, że stał na czele

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Zetki biją rekord długów

Przybywa młodych dorosłych, którzy nie radzą sobie z finansami

Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że przez ostatni rok zadłużenie konsumentów w wieku 18-20 lat wzrosło prawie czterokrotnie. Specjaliści wskazują, że młodzi dorośli wpadają w długi przez brak doświadczenia i odpowiedniej wiedzy o codziennych finansach. Zaczyna się niewinnie, od drobnych wydatków czy jazdy na gapę, ale spirala zadłużenia szybko się nakręca. Na niekorzyść działają przede wszystkim łatwo dostępne chwilówki, które dziś można sobie załatwić w 15 minut z poziomu aplikacji w smartfonie.

Jak zadłużają się zetki?

Statystyki KRD pokazują, że rok do roku liczba dłużników w wieku 18-20 lat wzrosła z 8,8 tys. do 19,1 tys. W tym samym czasie średnie zadłużenie tej grupy wiekowej podwoiło się do ponad 2 tys. zł.

– Zauważamy wyraźny wzrost liczby młodych osób zgłaszających się po pomoc w ostatnich kilku latach. Szacunkowo stanowią one ok. 15% wszystkich przypadków – mówi Marcin Kłoczewski z firmy Specjaliści Kredytowi, która pomaga w wychodzeniu z długów.

Wiek, chociaż mówimy o zaledwie trzech rocznikach, odgrywa kluczową rolę, jeśli chodzi o wysokość zadłużenia. Największy problem mają najstarsi w tej grupie, czyli 20-latkowie. 10,7 tys. osób musi spłacić łącznie 27,9 mln zł. Dużo mniej są winni 19-latkowie – mówimy o 6,1 tys. osób, których zadłużenie wynosi 9,2 mln zł. W Krajowym Rejestrze Długów mamy też wpisanych 18-latków: 2,3 tys. ma łącznie zadłużenie o wartości 1,7 mln zł. Wraz z wiekiem rośnie także średnia wartość długu – dla 18-latków wynosi ona 744 zł, dla 19-latków 1,5 tys. zł, a dla 20-latków 2,6 tys. zł. Istotna jest również płeć. Zadłużenie częściej dotyczy młodych mężczyzn niż kobiet – 11,1 tys. w porównaniu z 8 tys. dłużniczek. Panowie mają do zwrotu 23,3 mln zł, a panie 15,5 mln zł.

Na taką sytuację młodych i ich finansów wpływa kilka czynników. Autorzy raportu KRD zwracają uwagę szczególnie na niski poziom edukacji finansowej. Duże znaczenie ma poza tym wpływ reklam oraz działalność influencerów promujących w mediach społecznościowych nie tylko kosztowne produkty, ale też pewien styl życia, który można roboczo nazwać życiem na bogato.

„Duża część influencerów zbudowała popularność na manipulacji i fałszu. Ich sukces opiera się na wielu technikach przekonywania obserwujących, żeby poczuli potrzebę kupienia czegoś, czego tak naprawdę nie potrzebują”, przestrzega na łamach internetowego magazynu Spider’s Web+ Olga Legosz, specjalistka od HR i rynku pracy.

Młodzi tymczasem lubią imponować rówieśnikom. Pierwszy z brzegu przykład – jednym z popularnych w ostatnich latach trendów jest kolekcjonowanie drogich butów sportowych, często modeli limitowanych. Kolekcjonerów nazywa się sneakerheadami. Buty z takich limitowanych serii dziś mogą kosztować kilka tysięcy złotych, a nawet dolarów. To nie tylko duży, ale wręcz absurdalny wydatek, kiedy takiego obuwia w ogóle się nie zakłada. – Jest nawet takie powiedzenie: „Jedne na półkę, jedne do chodzenia” – opowiadał w radiowej Czwórce Dawid Wawrzyszyn, twórca filmu „Too Many Kicks” o kolekcjonerach obuwia. Dodajmy do tego mnóstwo chłamu zachwalanego przez influencerów i już wiemy, gdzie znika spora część pieniędzy.

Oczywiście gdziekolwiek spojrzeć w internecie, zawsze się trafi jakiś kosztowny trend, który skusi modnisiów i szpanerki. Pomijając jednak rozbuchaną kulturę konsumpcjonizmu, długi młodych biorą się najczęściej z prozy życia. Pierwsze miejsce wśród powodów zadłużenia zajmują bowiem nieuregulowane rachunki za telefon (8,8 mln zł). Można się śmiać, że oprócz drogich trampek musi być jeszcze iPhone, ale chyba jest w tym ziarnko prawdy. Według danych Instytutu Badań Rynkowych najwięcej użytkowników drogich smartfonów od Apple’a jest w grupie wiekowej 18-35 lat – 40%. Mało który influencer korzysta z czegoś innego niż sprzęt z nadgryzionym jabłkiem. Dość powszechne wszak jest przekonanie, że iPhone to produkt luksusowy. A pokolenie zetek lubi się flexować, czyli popisywać się wystawnym stylem życia i drogimi przedmiotami.

Te przechwałki życiem na bogato wyglądają dość absurdalnie, gdy je zestawić z kolejnym

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.