Amazonka już bez tajemnic

Amazonka już bez tajemnic

Towarzystwo Geograficzne w Limie wydało ostateczny werdykt w sprawie źródła Amazonki. Ustalił je Jacek Pałkiewicz

Ustalenie źródłowego odcinka rzeki głównej zwykle nastręcza badaczom dużo trudności, bo rzadko spełnione są równocześnie wszystkie wymagane kryteria hydrologiczne. Nic więc dziwnego, że zagadka źródeł Amazonki, podobnie jak Nilu, od dawna była przedmiotem niekończących się spekulacji i sporów o charakterze akademickim.
Kilka tygodni temu Rada Zarządzająca Towarzystwa Geograficznego w Limie postanowiła rozstrzygnąć narosłe kontrowersje i manipulacje dotyczące miejsca narodzin największej rzeki świata oraz odciąć się od obiegowych opinii i narosłych mitów. Wykazująca zwykle powściągliwość, zasłużona dla popularyzacji i rozwoju nauk geograficznych instytucja w swoim ostatecznym werdykcie uznała wartość dowodów hydrologiczno-geomorfologicznych wyprawy naukowej Amazon Source ‘96, kierowanej przez Jacka Pałkiewicza, członka rzeczywistego Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie.
– Opierając się na mocnych, wiarygodnych podstawach – mówi Zaniel Novoa, wiceprzewodniczący tego towarzystwa – nie ma powodu, aby pozostawać przy opiniach obarczonych przestarzałymi poglądami.
W 1969 r. znany geograf prof. Carlos PeĽaherrera del Águila, nie zadając sobie trudu odwiedzenia regionu, oznajmił, że dyskusyjne miejsce znajduje się na Nevado Mismi, skąd bierze początek Carhuasanta. Dwa lata później kartografowie „National Geographic Magazine” analizując mapy, doszli do wniosku, że właśnie tam powinno znajdować się najdalej odległe od ujścia miejsce Amazonki. Redakcja wysłała Lorena McIntire’a, który swoją obecnością „przypieczętował” kameralną interpretację kartografów. Już w następnym roku amerykański magazyn odnotował ten fakt na swoich mapach. Wkrótce parafował przy biurku ten pogląd również Jacques Yves Cousteau, przyjmując go za pewnik.
Jednak miarodajni specjaliści nigdy nie zaakceptowali tej hipotezy. Brakowało im kompleksowych pomiarów, niezbędnych do określenia rzeczywistego źródła. Prestiżowe dzieło, jakim jest „Encyclopaedia Britannica”, mówiąc o źródle Amazonki, przezornie ograniczyło się do lapidarnego skrótu: „Rzeka bierze początek wysoko w Andach, w odległości 100 mil od Oceanu Spokojnego”.
Jak twierdzi prof. Jerzy Makowski z Uniwersytetu Warszawskiego, hydrologia oczekuje, aby w badaniach głównego odcinka rzeki i jej źródła uwzględniono szereg kryteriów, o których mówi każdy podręcznik hydrografii, tj. wielkość przepływu, długość, wysokość nad poziomem morza, morfologię terenu, profil podłużny i ukształtowanie koryta, przepływ specyficzny (m3/sek./km2) dorzecza oraz jego aktywność, a nawet cechy demograficzne i tradycje utrwalone w historii regionu.
Miejsce narodzin Amazonki wywoływało w ostatnich latach ożywione polemiki. Pewien czeski geograf, bez przeprowadzenia badań, uznał się za nowego odkrywcę. Ekspedycja pod auspicjami National Geographic Society w 2000 r. odnotowała, że strumień Carhuasanty jest dłuższy. Bazując wyłącznie na fragmentarycznych obserwacjach, czyli ograniczając się do klasyfikacji według długości, ogłosiła, że źródło leży na Mismi. Dla nauki ta teoria nie może przedstawiać wartości. Przy tej okazji doszło do międzynarodowego incydentu, bo wyprawa przypisała sobie patronat Towarzystwa Geograficznego w Limie, co mija się z prawdą, ponieważ ta instytucji nie posiadała tam oficjalnego przedstawiciela ani też nie zatwierdzała wyników.
– W świetle powyższych argumentów, na dzień dzisiejszy, można mówić o dominującej roli strumienia Apacheta, stanowiącego początek największej rzeki świata – mówią geografowie w Limie. Konkludując: początek Amazonce daje Apacheta wypływająca ze stoku góry Quehuisha (15°31’05” szer. pd i 71°45’55” dł. zach., wysokość 5170 m n.p.m.) leżącej na kontynentalnym dziale wód.
Dr Santiago Antunez, prezes Towarzystwa Geograficznego w Limie, podkreślił znaczący wkład naukowy ekspedycji Amazon Source ‘96” w poznanie największej rzeki świata i zapowiada, że już najwyższy czas, aby zaktualizować właściwe publikacje.
– Nasza instytucja będzie popularyzować w powszechnej świadomości ten ważny dla Amazonki fakt geograficzny – powiedział.


Z notatnika Jacka Pałkiewicza

Wysokość 5000 m n.p.m. Pozostawiamy za sobą bagnisty teren i podążamy wzdłuż Apachety, wciąż wspinając się górską ścieżką, która już w czasach Inków stanowiła jeden ze szlaków komunikacyjnych przecinających Andy. Otoczenie jest jałowe, surowe, niegościnne, pozbawione śladów jakiejkolwiek roślinności. Tylko kamieniste łożysko strumienia, zalewane podczas wysokich stanów wód, pokryte jest delikatnym dywanikiem zieleni. Daje się we znaki górska choroba soroche, porównywalna do gigantycznego kaca, i wiejący od południa lodowaty wiatr wzniecający tumany kurzu, który jeszcze bardziej utrudnia oddychanie powietrzem, w którym jest tylko 50 procent tlenu.
Apacheta staje się coraz płytsza i węższa. Jej szerokość nie przekracza tu jednego metra. W pustej, odludnej krainie dominuje szarość kamiennych gór i rumowisk skalnych. Tylko na odległych wierzchołkach górskich bieleją nieregularne małe czasze lodowcowe. Silne nasłonecznienie podczas dnia i mróz nocą, wywołujące cykliczne zamarzanie i rozmarzanie wody w szczelinach skalnych, spowodowały rozpad skał na wielkie bloki i rozdrobnione fragmenty. Cała okolica pokryta jest rumowiskami, żwirem, piaskiem i pyłem.
Kilkadziesiąt metrów przed grzbietem górskim ukazuje się zielona wysepka silnie kontrastująca z szarym jałowym otoczeniem. Z mokradła pokrytego kępkami trawy i drobnymi krzewinkami widać wyraźnie nieśmiało wypływającą na powierzchnię krystalicznie czystą, zimną wodę. Delikatny ciek gubi się wkrótce pośród kamiennego podłoża, ale kilkanaście metrów niżej powraca na powierzchnię i już regularnie, niczym wąż, snuje się w dół z coraz większą energią.

Wydanie: 24/2008

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy