Anegdoty spod Okrągłego Stołu

Anegdoty spod Okrągłego Stołu

W czasie obrad Okrągłego Stołu nie wszystko było śmiertelnie poważne. Jak wygrzebał dziennik „Polska”, było i tak:
• Stanisław Ciosek: Adam Michnik od początku wyzywał mnie od czerwonych pająków. Mówiłem: panie Adamie, niech pan da spokój, może i ja jestem czerwony, ale dlaczego pająk. A on na to, że my wszyscy, czyli PZPR, jesteśmy takim starym, suchym pająkiem, który już nie może złapać muchy i niedługo padnie.
• Władysław Frasyniuk: Kwaśniewski różnił się od starszyzny władzy. Pamiętam, w czasie rozmów przechylił się przez kogoś, kto siedział między nami, wyciągnął rękę i powiedział: „Władek, zapomnij o nich, za kilka lat to my będziemy rządzić. Poznajmy się, Olek jestem”.
• Leszek Miller: Któregoś razu przed wejściem na antenę Michnik podszedł do Cioska i powiedział, że powinien mieć dłuższe wejście, bo się jąka i wypowiedź zajmuje mu więcej czasu niż Cioskowi. „Panie Adamie, niech się pan nie martwi, my to jąkanie panu powycinamy i dopiero puścimy pańską wypowiedź”, zażartował Ciosek. A Michnik na to: „Ale ludzie nie poznają, że to ja mówię”.
• Janusz Onyszkiewicz: To była mordercza praca. Rano brałem teczkę i wychodziłem z domu, późnym wieczorem wracałem wykończony. Pewnego dnia mój najstarszy syn Staś, a miał wówczas cztery lata, powiedział do mnie z troską w głosie: Nie martw się, tatusiu, jak będę już duży, to razem z tobą będę chodził na obrady tego stołu.

Wydanie: 6/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy