Wpisy od Anders Hansen
Efekt samotności
Dlaczego przynależność do grupy jest tak ważna
Razem jesteśmy silni
Przez większość swoich dziejów człowiek musiał żyć we wspólnotach, żeby dać sobie radę w świecie pełnym niebezpieczeństw. (…) Prawdopodobieństwo przetrwania było większe we wspólnocie, a więc przewagę zyskiwali ci, którzy mieli silniejszy instynkt do tworzenia i pielęgnowania więzi społecznych. Dzięki temu dążenie do wspólnoty było przekazywane kolejnym pokoleniom. Z punktu widzenia mózgu o to właśnie chodzi – żeby przetrwać i przekazać geny. To znaczy, że wy też macie je w swoim genomie, inaczej by was nie było. Mózg nagradza nas dobrym samopoczuciem za każdym razem, gdy doświadczamy wspólnoty z innymi ludźmi. (…)
Wspólny śmiech
Brytyjski antropolog Robin Dunbar obliczył, że stado ludzkie funkcjonuje najlepiej, jeśli składa się z ok. 150 osobników (liczba Dunbara wyznacza górną granicę liczby osób, z którymi można utrzymywać stabilne relacje społeczne). Również on, jako pierwszy, postawił tezę, że wspólny śmiech może dawać podobny efekt jak grupowe iskanie. W ramach pewnego badania zabrał do kina dwie grupy ludzi, którzy się nie znali. Jedna grupa obejrzała zabawną komedię. Grupie kontrolnej pokazano natomiast nudny film dokumentalny. Jeśli Dunbar miał rację, to u osób, które śmiały się razem, powinno uwolnić się więcej endorfin niż u osób z grupy kontrolnej. Aby ustalić, czy to prawda, po pokazie poproszono wszystkich uczestników o włożenie rąk do wiader z lodowatą wodą. Endorfiny mają działanie przeciwbólowe, więc grupa śmiejąca się powinna (jeśli teoria jest poprawna) być w stanie dłużej wytrzymać zimno. I tak też było.
A zatem wspólny śmiech daje taki sam efekt, jaki małpy uzyskują z wzajemnego iskania – z tą ważną różnicą, że śmiech może wzmocnić więzi między więcej niż dwiema osobami naraz. Jeśli się nad tym zastanowić, śmiech rzeczywiście jest aktywnością grupową. Nie śmiejemy się tak bardzo z zabawnego filmu,
Fragmenty książki Andersa Hansena i Matsa Wänblada Zrozum swój mózg. Skąd biorą się emocje i dlaczego są OK, przeł. Emilia Fabisiak, Znak, Kraków 2026
ADHD w ruchu
Ćwiczenia są naturalnym lekiem dla mózgu, i to bez skutków ubocznych
Pewnego dnia pojawił się u mnie 35-letni pacjent, który pracował jako konsultant i przez większość życia nic mu nie dolegało. Powodem wizyty było coraz silniejsze rozkojarzenie i kłopoty z koncentracją, jakie odczuwał od sześciu miesięcy, choć nie towarzyszyło im ani przygnębienie, ani smutek. Poprosiłem go o trochę szczegółów i usłyszałem, że jest szczęśliwie żonaty, ma trzyletnią córkę i utrzymuje częste kontakty z szerokim gronem znajomych. Jego rodzice są zdrowi, a on ma dobrze płatną pracę i świetnie się w niej czuje. „Żadnych większych zmartwień, ani w życiu prywatnym, ani zawodowym”, podsumował. Kiedy zapytałem o ulubione zajęcia w wolnym czasie, powiedział mi, że przez całe dorosłe życie uprawiał biegi średniodystansowe i biegał co najmniej 10 godzin tygodniowo. Jednak kilka miesięcy przed wizytą u mnie doznał kontuzji kolana. Musiał przerwać treningi i na efekty nie trzeba było długo czekać. Jeden z nich wyraźnie odznaczał się w okolicy talii.
Kiedy zapytałem o początek problemów z koncentracją, okazało się, że zbiegły się właśnie z kontuzją. Pacjent stopniowo tracił zdolność skupienia uwagi i stawał się coraz bardziej rozkojarzony. W życiu prywatnym zaczął się spóźniać z płaceniem rachunków, miał trudności z utrzymywaniem porządku w dokumentach. W pracy problemy były jeszcze większe (…). Koledzy zauważyli tę zmianę i w pewnym momencie przełożony zapytał go, czy coś mu dolega. (…)
Po przeczytaniu artykułu o ADHD otworzył oczy ze zdumienia. „To było niemal upiorne, jakbym czytał o sobie. Idealny opis moich odczuć”. Postanowił sprawdzić, czy ma ADHD, i umówił się do mnie na wizytę. Po kilku testach psychologicznych i długich rozmowach, podczas których poświęciliśmy dużo uwagi jego wcześniejszemu życiu, mogłem częściowo potwierdzić jego podejrzenia. Był wysoko na skali ADHD i miał z tego powodu wiele problemów, ale dotyczyło to wyłącznie okresu „bez treningu”.
Wyjaśniłem mu, że regularne bieganie prawdopodobnie działało jak rodzaj samoleczenia i blokowało objawy, które zaczęły się ujawniać, gdy zabrakło treningu. Ustaliliśmy, że nie ma sensu kontynuować diagnostyki. Pacjent postanowił poszukać nowej aktywności fizycznej, w której kolano nie będzie ograniczeniem, a którą będzie traktować jako lek na koncentrację. Nie przedłużając, powiem tylko, że zaczął pływać, a kiedy dwa miesiące później przyszedł na kolejną wizytę
Fragmenty książki Andersa Hansena Potęga ADHD. Odkryj swój niezwykły mózg, przeł. Emilia Fabisiak, Znak, Kraków 2024
Siedzący tryb życia zabija
Wystawiasz swoje zdrowie na szwank, jeśli trenujesz przez godzinę dziennie, po czym wracasz do domu, by zasiąść na kanapie Siedzenie przez większą część doby zwiększa ryzyko chorób krążenia, cukrzycy i przedwczesnego zgonu. I to niezależnie od stopnia aktywności fizycznej. Oznacza to, jakkolwiek dziwnie by to miało zabrzmieć, że wystawiasz swoje zdrowie na szwank, jeśli trenujesz przez godzinę dziennie, po czym wracasz do domu, by zasiąść na kanapie i już na niej do końca dnia pozostać. Nawet jeśli zagrożenia związane z siedzącym trybem życia były






