Wpisy od Bronisław Łagowski
Ocalenie
Partia rządząca, popierana w tym bez zastrzeżeń przez opozycję, postanowiła usunąć wszystkie pomniki postawione na cześć armii radzieckiej. Prezes IPN, pytany o możliwą reakcję Rosjan, odpowiedział, że zaprotestują oni słownie, jak robili to już nieraz w podobnych przypadkach, a fakt tak czy owak zostanie dokonany i oni z tym się pogodzą, bo nie mają innego wyjścia. Prezes prawdopodobnie ma rację. Ważne jednakże jest nie to, co zrobią lub czego nie zrobią Rosjanie, lecz co o tej walce z pomnikami pomyślą mieszkańcy Polski. Pomyślą oni
Z fałszu wynika wszystko
Będę tu pisał o rzeczach nieprawdopodobnych, a na dowód, że są prawdziwe, podeprę się cytatami. Dekomunizacja ulic, placów, skwerków itp. jest nieprawdopodobna w swoim komizmie i tragizmie, ale to, że ona się toczy, nie wymaga dowodów. Władza ustawodawcza zadbała, żeby mieszkańcy dużo na tym nie stracili, ale trwałości nowych nazw Sejm już nie może zagwarantować. Przyjdzie prędzej lub później nowa władza, będzie miała swoich bohaterów i po swojemu przechrzci ulice. Komiczne to jest, bo wywołuje śmiech, a tragiczne dlatego, że należy do fundamentalnego
Europejczycy obcy u siebie
Politycy europejscy, z wyjątkiem premiera Węgier, demonstrują bezradność wobec fali migracyjnej. Nie są bierni, przeciwnie, popisują się aktywnością, która jednak nie obiecuje opanowania sytuacji. Przeciwnie, świadczy o głębokiej dezorientacji i jakby uporze, żeby nie widzieć rzeczywistości taką, jaka ona jest. Nie mają oni prawa być zaskoczonymi tym, co się dzieje. Uprzedzano ich, że do tego dojdzie. W Polsce czynił to prof. Grzegorz Kołodko w swojej znakomitej książce „Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości”. Pisze on tam m.in.: „Gdy
Metamorfozy
Wojciech Karpiński miał osobiste powody, żeby napisać książkę o Henryku Krzeczkowskim, swoim przyjacielu („Henryk”, Zeszyty Literackie). Istniały też racje obiektywne, żeby taka książka powstała. Książka zaciekawia bohaterem, a także ze względu na autora. Karpiński jest pisarzem niezależnym w swoich poglądach i swoim smaku literackim, w dzisiejszej Polsce nie widzę wielu, którzy byliby jak on zdolni do czynienia równie trafnych i głębokich rozpoznań w dziedzinie kultury. Jednego tylko nie pochwalam u tego wielbiciela Miłosza: odwraca się od fałszu i brzydoty, nie toczy
Spojrzenie na Wschód
Ludzie w Polsce do tego stopnia są przyzwyczajeni do przedstawiania Rosji jako kraju wrogiego, agresywnego i zbójeckiego, że aby przyciągnąć ich uwagę do tematu, trzeba z wielkim nagłośnieniem powiedzieć, że Polska jest od 1939 r. ofiarą rosyjskiego terroryzmu państwowego, że katastrofa smoleńska była aktem tego terroryzmu, podobnie jak wojna z Gruzją i konflikt na Ukrainie, i trzeba jeszcze dodać, że fale emigrantów destabilizujące kontynent europejski są także spowodowane rosyjskim terroryzmem państwowym. To właśnie wygłosił najważniejszy minister polskiego rządu, będący
Za, przeciw i wstrzymujący się
W końcowym okresie Polski Ludowej, gdy już wyraźnie zanosiło się na zmianę ustroju, wygłosiłem w jednym z instytutów PAN odczyt na temat demokracji. Nie było wątpliwości, że ten ustrój, który zaraz nastanie, będzie demokracją. Niestety, temu przekonaniu towarzyszyła pewność, że doskonale wiadomo, czym jest demokracja „sama w sobie” i jaka ona będzie w Polsce, zatem zastanawiać się nad nią nie ma potrzeby. Moje dywagacje na temat różnicy między demokracją nomokratyczną a woluntarną uznane zostały przez niektórych za dzielenie włosa na czworo, zajęcie
Homo solidarus
Dwadzieścia kilka lat temu wychodził tygodnik pt. „Spotkania”. Redakcja zapytała kilkanaście osób, jaka będzie przyszłość Solidarności. Ze swojej odpowiedzi pamiętam tylko jedną myśl: jak długo będzie istnieć, Solidarność nie przestanie walczyć z komunizmem. Rządy tego obozu muszą administrować krajem, według zasad mniej więcej racjonalnych dzielić dochód narodowy, wydawać pieniądze otrzymane z Brukseli itp., jednak uderzający jest fakt, że partie solidarnościowe PO i PiS za swoją główną misję, za rację swojego istnienia
Rozdwojenie czy jedność?
Słusznie powiedział ktoś, że od kilkunastu lat najznaczniejszy wpływ na polską politykę wywiera partia PiS, a najbardziej widoczny jest ten wpływ w mediach. Ta partia narzucała tematy i swoje tezy, a inni do nich się ustosunkowywali – pozytywnie lub negatywnie. Nikt tak nie rozdął tezy o zamachu pod Smoleńskiem jak gwiazdy telewizyjnego ekranu. Takie teorie spiskowe pojawiają się przy okazji każdej katastrofy, ale osoby, które mają porządek w głowie, nie rozprawiają o nich bezustannie przed całym krajem. Nie wiem,
Europa złożona z negacji
Alain Finkielkraut jest jednym z bardziej znanych intelektualistów francuskich, o tyle nietypowym, że wyłamującym się z konformistycznej poprawności. Jego dwie albo trzy eseistyczne książki zostały wydane w Polsce, ale echo, jeśli wywołały, to niewielkie, bo nie słyszałem. Jego rodzice byli Żydami pochodzącymi z Polski. Wyobrażam sobie, że matka, o której nic nie wiem, o niczym tak nie marzyła jak o tym, żeby Alain był dobrym Francuzem. I tak się stało. Uczył się znakomicie, z zachwytem studiował francuską literaturę i filozofię i chłonął tę świetną cywilizację. Myślę,
Rzeczy smutne
Politycy, zachęcając nas w swoim czasie do głosowania za wstąpieniem do Unii Europejskiej, używali argumentów wziętych z różnych szuflad. Ze specjalnym naciskiem głosili, że dzięki przynależności do Unii suwerenność Polski będzie lepiej zabezpieczona, niż gdybyśmy byli zdani sami na siebie. Ten argument jest nonsensem, bo nie można być bardziej suwerennym dzięki temu, że się z części suwerenności państwa narodowego rezygnuje na rzecz autorytetu ponadnarodowego. Mało kto jednak zwracał uwagę na ten frazes, ponieważ nie o suwerenność nam







