Wpisy od Przegląd
Odpowiedzialny wybór kontenera na odpady – krok w stronę ekologii i porządku
Artykuł sponsorowany Gospodarowanie odpadami to kluczowy element dbania o środowisko, który nabiera szczególnego znaczenia podczas prac remontowych, budowlanych czy porządkowych. Odpady takie jak gruz, stare meble, czy inne pozostałości często nie nadają się do wyrzucenia do zwykłych śmietników.
Sneakersy retro na topie: co sprawia, że adidas Handball Spezial to must-have?
Artykuł sponsorowany Są takie buty, które rzeczywiście zachwycają swoją uniwersalnością. Można określić je mianem kultowych i nadal są na tobie. Mamy na myśli adidas Handball Spezial. Dlaczego to must have w każdej szafie? Sneakersy adidas Handball Spezial –
Biuro podróży na miarę twoich marzeń – jak znaleźć ofertę dopasowaną do budżetu?
Artykuł sponsorowany Planując wakacje, chcemy, aby były one idealne – relaksujące, pełne niezapomnianych wrażeń i, co równie ważne, mieszczące się w naszym budżecie. Znalezienie oferty spełniającej wszystkie te kryteria wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania.
Niech to diabli – Aurora Films
przedstawia nowy, świeży głos we francuskim kinie NIECH TO DIABLI! Reżyseria Louise Courvoisier Francja 2024, 90 min Poruszająca opowieść o dojrzewaniu, nie tylko bohaterów, ale i lokalnego specjału. W KINACH OD 31 STYCZNIA 2025 ROKU Aurora
Ferfecki nie odpuszcza
Czy z Powązek Wojskowych da się żyć? To pytanie tylko z pozoru jest absurdalne. Bo da się nie tylko żyć, ale też zarabiać na nich. Choćby na pilnowaniu pochówków wojskowych ze starego portfela. Robota dla smakoszy. W „Rzeczpospolitej” taką misję wybrał sobie Wiktor Ferfecki. Młody, ale z ogromnym dorobkiem. Trudno zliczyć, ilu generałom i admirałom towarzyszył w ostatniej drodze. Gorliwie sprawdzał, czy pochówkowi nie towarzyszy asysta wojskowa. Ostatnio upolował gen. Bolesława Izydorczyka, byłego szefa WSI, któremu nie pomogło nawet to, że był dyrektorem w NATO. Oceniając generała,
Ferfecki oparł się na raporcie Macierewicza. Antoni jako wzór. I wszystko jasne.
Listy od czytelników nr 4/2025
Dekomunizacja Kruczkowskiego
Przeklęty jest ten IPN! Prostacki, prymitywny i wredny. Starzy, prawdziwi weterani wojenni z różnych frontów nie byli wobec siebie tak zapiekli jak dzisiejsi „naukowcy ipeenowscy”. Kto choć trochę uważał na lekcjach w dawniejszych szkołach, mógł zrozumieć ukute przez Leona Kruczkowskiego pojęcie sonnenbruchizmu. Czasy są jakby znów podobne do rodzącego się wówczas nacjonalizmu czy faszyzmu. Nie możemy być jak prof. Sonnenbruch i stać niejako poza rzeczywistością. Ona nas porwie, zahaczy swoimi mackami i będziemy musieli dokonać wyboru, zająć stanowisko. Pretensje do mądrych ludzi, że stawali po stronie tzw. komunizmu, niosą pytanie, czy należało dbać o rozwój intelektualny społeczeństwa w rodzącej się po wojnie ojczyźnie, czy pozwolić na rządy prymitywnych prostaków. Leon Kruczkowski stanął po stronie mądrości i prawości. To jest jego wkład w nasz późniejszy rozwój intelektualny. Nie marnujmy tego.
Tadeusz Żyła
Nieznani zabójcy górników
Mateusz Cieślak pisze: „Jednego nikt nie kwestionował. W Wujku doszło do bitwy (…) górnicy się uzbroili. Mieli nie tylko kamienie i ciężkie śruby, lecz także łańcuchy czy wykonane z naostrzonych prętów piki”. Czy odpowiedzialne było iść na wojsko i milicję z takim „pokojowym sprzętem”? Czy trudno było przewidzieć, czym to się skończy? Czy „obiektywni” dziennikarze „Gazety Wyborczej”, TVN, TOK FM nie powinni zapytać o odpowiedzialność kierujących strajkiem?
Witold Pawłowski, Gdańsk
Romanowski, oddaj 100 milionów
Działania rządu ściśle według litery prawa pokazały na przykładzie postępowania „zorganizowanej grupy Romanowskiego”, że tam, gdzie istnieją „dwa systemy interpretacji prawa”, jest to droga niewłaściwa. Daje asumpt przeciwnikom do pokazywania „braku sprawczości rządu”. Działania Orbána uważam za napaść na rząd naszego państwa. Sądzę, że rząd ma dość sił i determinacji, żeby przywołać Orbána do porządku. Całej tej zadymie polityczno-dyplomatycznej towarzyszą polskie media, które przez pozorne pokazywanie całości problemu faktycznie go rozmywają, przytaczając setki najczęściej sprzecznych wypowiedzi polityków. Brak kompetentnych dziennikarzy w mediach (szczególnie w TV) powoduje, że prezentowane informacje to propaganda partyjna lub szum informacyjny, uniemożliwiający odbiorcom odszukanie prawdy. Podstawowa forma przekazywania informacji w postaci pseudowywiadu, a raczej przesłuchania, pokazuje upadek intelektualny czwartej władzy, ale też poddających się tym przesłuchaniom. Brak w mediach rzetelnej autorskiej informacji to powód rozwoju działalności „zorganizowanych grup” dążących tylko do uzyskania korzyści polityczno-materialnych. Troska o stan państwa jest dla nich przykrywką do działań w interesie „grupy”. Stąd wojna o media, a one patrzą, kto da więcej, i są w stanie wykreować najbardziej absurdalne problemy na żądanie zamawiającego. Dowodzi to potrzeby gruntownej naprawy polityki informacyjnej państwa.
Zbigniew Milewski
Za drogi ten krzyk
360 tys. zł to dla każdego ogromna kasa. Żeby ją zarobić, bibliotekarka musi pracować od pięciu do siedmiu lat. Za Julię P. i Mariannę J., które rok temu 8 marca oblały i zniszczyły zabytkowy pomnik Syreny w Warszawie, te 360 tys. zł zapłaciło miasto. Czyli my. Sprawa trafiła do sądu. Wandalkom grozi kara pozbawienia wolności od ośmiu miesięcy do ośmiu lat. I nawiązka w wysokości ceny szkody na ochronę zabytków. Zobaczymy, czy sąd ulegnie grupce happenerów z Ostatniego Pokolenia i im odpuści. Bo co? „Bo był to protest wobec klasy politycznej, która napędza kryzys klimatyczny” (Martyna Leśniak). Albo, jak głosi Julia Keane, „to nie była dewastacja, tylko najgłębszy akt człowieczeństwa, krzyk rozpaczy”. Serio? Chcecie ratować planetę? To może pojedziecie tam, gdzie naprawdę ją niszczą? Są pomniki w Pekinie? I w Waszyngtonie? Wrócicie za parę lat i opowiecie, jak wam tam było.
Kulasek od mleka w proszku
Polityk, który przez pół roku nie zdążył odpisać na list z „Przeglądu”, pożegnał się z posadą. Dariusz Wieczorek pogrążał się codziennie, od rana do wieczora. Taki zgrywus. Ale ważny, bo z małej grupy trzymającej władzę w partii. Kto mógł go zastąpić? Tylko ktoś z tego grona. Czyli Marcin Kulasek. Przez lata woził Czarzastego i dowiózł się na fotel ministra. Ma jeszcze jedną zaletę. Nikt mu nie podskoczy w dziedzinie „możliwości zastąpienia tłuszczu mlekowego tłuszczem roślinnym w technologii pełnego mleka w proszku”. Taki był temat jego pracy doktorskiej w Olsztynie.
Doktor nauk rolniczych Marcin Kulasek jest, jak przystało na polityka lewicy, jeszcze biedniejszy niż topniejący elektorat jego formacji. Poseł-minister nie ma nawet złotówki na czarną godzinę. Puste konto, 15-letnia toyota i pół 82-metrowego mieszkania. Jakoś mu się rozeszły spore dochody.
Co roku było to ponad 200 tys. zł. Za mało, by odłożyć?
Międzynarodowa kariera 2.0: Jak przełamać bariery i wyróżnić się na globalnym rynku pracy?
Artykuł sponsorowany Żyjemy w czasach, gdy praca nie musi być związana z jednym miastem czy krajem. Granice stają się coraz bardziej otwarte, a digitalizacja pozwala zdobywać doświadczenie w międzynarodowych zespołach – często bez konieczności opuszczania własnego biurka. Dlatego
Zarabiasz w obcej walucie? Dlaczego banki odmawiają kredytów i jak sobie z tym poradzić?
Artykuł sponsorowany Osoby zarabiające w obcej walucie często napotykają na trudności w uzyskaniu kredytu hipotecznego w Polsce. Choć ich dochody mogą być stabilne i wysokie, banki nierzadko odmawiają udzielenia kredytu, co dla wielu jest zaskoczeniem. Skąd








