Wpisy od Tomasz Jastrun
Aluzje powracają
Czytam dzienniki Jana Lechonia. Lata 50., w roku 1956 popełni samobójstwo, skacząc z okna hotelu Hudson. Wybitny poeta, smutny emigrant, mieszka w Nowym Jorku. Jest konserwatywny, ale nie endecki, jak najbardziej piłsudczyk. W sierpniu 1951 r. napisał aktualne dzisiaj słowa: „Coraz bardziej drażni mnie katolicyzm bez praktyk, nawet bez modlitwy pewnej sfery Polaków. W nim kulminuje niechlujstwo duchowe tych ludzi, którzy właściwie stanowili większość narodu. Polak, którego wiara ograniczała się do tego, że jak
Zepsuty cud
Wybory w Izraelu wygrał Netanjahu, fanatyk i nawiedzony cynik, więc izraelski Kaczyński, w przymierzu ze skrajną prawicą będzie tworzył rząd. Carolina z Jerozolimy pisze do mnie, komentując sytuację jednym zdaniem: „Gorzej być nie może”. Grzegorz, mój kolega z klasy, teraz żyje w Aszkelonie, ocenia: „Będzie nami rządzić banda fanatyków. Ich nienawiść do Arabów popierają cytatami z Talmudu. My, liberalni ateiści, jesteśmy ich wrogiem. Endecja. Ohyda. Demografia jest przeciwko nam. Będzie coraz gorzej”. Odpisuję:
Kruszenie pomnika
Czytam dzienniki poety Jana Lechonia, już niegdyś czytane, zupełnie niepamiętane. Zostało tylko wrażenie, że są mdłe, a teraz mi się podobają. Wojna zastała poetę w Paryżu, gdzie był dyplomatą, zamieszkał potem w Nowym Jorku. Smutek emigracji. Smutek impotencji twórczej. Obserwuje z dala ze zgrozą, jak stalinizm zagarnia Polskę, a jego przyjaciele, choćby Słonimski, Tuwim, Iwaszkiewicz, popadają w obłęd. Lechoń był gejem, co nie ułatwiało mu życia. Dzisiaj w Nowym Jorku czułby się pod tym względem o wiele
A kamienicy szkoda
Miasto chce zabrać związkom literatów i Polskiemu PEN Clubowi ich piękny dom. Kamienica Johna stoi nieopodal placu Zamkowego, nad schodami ruchomymi i nad Trasą W-Z. Wzniesiona z ruin po wojnie, od razu przeznaczona została na siedzibę pisarzy. Były tam też mieszkania dla pisarzy, w jednym z nich mieszkała Zofia Nałkowska. A także pisarz Krzyś Gruszczyński, z jego synem Olkiem przyjaźniłem się w młodości; teraz jest operatorem filmowym w Hollywood, z nim nadal jestem blisko, chociaż
Kod architektury
Mój tata był poetą wybitnym, mama dobrą poetką, ja też piszę wiersze. Ta rodzinność poezji to jakaś osobliwość, rzecz niemal wstydliwa. Skorzystałem z tej osobliwości i zaproponowałem zaprzyjaźnionemu wydawnictwu Czarna Owca, by wydać wybór wierszy ojca, mamy i moich, trzy bloki w jednej książce; wiersze są wybrane pod kątem rodzinnym, plus fotografie. Książka „Album rodzinny” właśnie się ukazała. Cieszę się, że przypomnę rodziców. Zostali za szybko zapomniani. Ale to prawo entropii dotyczy wszystkiego, świat stałby się
Poezja i polityka
Intensywne dni. Impreza poetycka o osobliwej nazwie Festiwal Poezji Słowiańskiej, w Czechowicach-Dziedzicach, obok Bielska-Białej. Mam teraz takie poetyckie tygodnie, chociaż od jakiegoś czasu jestem bardziej prozaikiem niż poetą. Ale poezja jest siłą mojej prozy, jeśli ona ma w ogóle jakąś siłę. Zlot poetów z całej Polski, przybywają częściowo na swój koszt. To zwykle trzecia liga poetycka lub nawet liga okręgowa, ale ileż pasji, ile wiary we własną wielkość. I wszyscy mają na sercu tomiki
Na Śmiałej
Przyjęcie na Żoliborzu, na Śmiałej. Dom Agnieszki Umedy, mojej przyjaciółki od dziecka; czas zrobił swoje, ten dom teraz jest zasiedlony przez trójkę jej dzieci z rodzinami. Jest rocznica urodzin Ryōchū Umedy. Gdyby latem 1922 r. Ryōchū Umeda nie spotkał na statku płynącym z Japonii do Europy dwóch powracających do ojczyzny Polaków, nie zamieszkałby w Polsce. A podróżował do Niemiec. Zadomowił się serdecznie w Polsce. Był potem tłumaczem polskiej literatury, miał przy okazji wielkie zasługi w upowszechnianiu japońskiego języka i kultury
Co to jest poezja
Przemyśl, hotel Accademia nad Sanem, kiedyś pusty, teraz pełen Ukraińców. Niegdyś hotel Gromady, brzydki, z lat 70. i nietknięty renowacją, ale wzruszają mnie takie miejsca, czuję się w nich młodszy. Trzy duże spotkania poetyckie na Zamku Przemyskim, jedno prowadzę. Spacery po Przemyślu, magiczne miasto na wzgórzach, nagromadzenie kościołów, są jak schody do nieba. Przyjechałem tu samochodem ze znajomymi poetami, miła podróż, w całości przegadana. Autostrady, trasy szybkiego ruchu, o ileż teraz łatwiej i szybciej się
Miliony agentów Putina
Wybory parlamentarne w Szwecji i znakomity wynik Szwedzkich Demokratów to szok w kraju, gdzie socjaldemokracja jest od wieku religią narodową. Partia ma nazistowskie korzenie, chociaż wchodząc na scenę polityczną, miarkowała swój radykalizm i odcinała się od przeszłości. Kusi jednak programem czystego etnicznie szwedzkiego społeczeństwa i jest przeciwna wszelkiej wielokulturowości. Postrzega Węgry i Polskę jako kraje do naśladowania. Piszę o tym, bo Szwecja mi bliska; kiedy tam mieszkałem, taki skręt w prawo był nie do wyobrażenia. Zapewne przesadzili z liczbą
Obcość kulturowa
Przez Igę Świątek zarwałem kilka nocy. W czasie tych nocy, spędzanych z telewizorem zamiast z poduszką, okropnie się denerwowałem. Nie kibicuję polskiej drużynie piłkarskiej, raczej ich przeciwnikom, nie lubię środowiska piłkarskich kiboli, niech cierpią. Ale z tenisem jest inaczej, grałem całe życie, gdziekolwiek jeździłem po świecie, brałem ze sobą sprzęt tenisowy. To był styl życia. Dlatego meczami tenisowymi bardzo się przejmuję. A to chyba instynktowna cecha, ta nasza zdolność do utożsamiania się z przywódcą, z bohaterem filmu czy ze sportowcem.






