Bank roztrwonił miliony

Bank roztrwonił miliony

Największa afera finansowa w powojennej historii Austrii

Setki klientów kłębiły się przed okienkami banku BAWAG w Wiedniu, gromko domagając się swych pieniędzy. Zdesperowani ludzie upychali banknoty do torebek, aluminiowych walizek, a nawet do plastikowych reklamówek. Inni przeklinali na czym świat stoi przed pustymi bankomatami.
Samochody Emisyjnego Banku Austrii kursowały bez przerwy, dowożąc kolejne zapasy gotówki do zagrożonej bankructwem instytucji, z której

klienci wybierali do 60 milionów euro dziennie.

Austrią wstrząsa największa afera finansowa w powojennej historii, która może zaszkodzić socjaldemokracji, a także osłabić zaufanie do wszystkich banków w kraju nad Dunajem.
BAWAG, czyli Bank Pracy i Gospodarki – Pocztowa Kasa Oszczędnościowa, ma opinię „czerwonego”, ponieważ niemal w całości należy do potężnych związków zawodowych ÖGB. Ta szacowna instytucja finansowa obsługiwała przede wszystkim drobnych ciułaczy oraz rady zakładowe, co przynosiło stałe zyski. Niestety, na początku lat 90. syn dyrektora banku, Walter Flöttl junior, namówił ojca do ryzykownych spekulacji na Karaibach, a także na wyspach kanału La Manche. Walter Flöttl, żonaty z wnuczką prezydenta USA, Dwighta Eisenhowera, miał dostęp do nowojorskiej elity gospodarczej i był pewien, że potrafi zapewnić bankowi znacznie wyższe dochody. Niestety, wciąż przegrywał. W 1994 r. władze BAWAG zrezygnowały z jego usług, lecz nowy szef banku, Helmut Elsner, zwany „Golfiarzem” z powodu zamiłowania do luksusowych i kosztownych rozrywek, wznowił karaibski hazard, nie informując o tym nawet najbliższych współpracowników. Poczciwi związkowcy zasiadający w radzie nadzorczej nie zadawali żadnych pytań, dopóki na konto ÖGB wpływały dywidendy. Lecz sytuacja „banku ciułaczy” stawała się coraz dramatyczniejsza. W 2000 r. Bawag stanął w obliczu plajty. Na ratunek pospieszył szef ÖGB, Fritz Verzetnitsch, który w tajemnicy udzielił bankowi miliardowej gwarancji ze słynnego funduszu strajkowego związków zawodowych. Ale lekkomyślne

władze banku znów wdały się w ryzykowne operacje.

Bawag i ÖGB poprzez fundację Desana, mającą siedzibę w Lichtensteinie, weszły w konszachty z nowojorskim domem maklerskim Refco i, pośrednio lub bezpośrednio, przejęły 47% jego udziałów. W sierpniu 2005 r. Refco wszedł na giełdę nowojorską. W październiku uzyskał od Bawag na korzystnych warunkach pożyczkę w wysokości 350 mln euro. Tydzień później Refco zbankrutował. W Austrii skandal wybuchł w marcu 2006 r., prawdziwa afera zaś rozpętała się w maju, kiedy poznano jej prawdziwe rozmiary. Kontrola wykazała, że Bawag stracił na swych „karaibskich” spekulacjach miliard, może nawet półtora miliarda euro. Klientów banku ogarnęła panika. Szef związków zawodowych oraz trzech członków rady nadzorczej podało się do dymisji.
Tylko dzięki zdecydowanej interwencji władz państwowych udało się ocalić bank przed plajtą. Paradoksem jest, że „czerwoną” instytucję finansową ratował konserwatywny kanclerz, Wolfgang Schüssel. Demonstracyjnie otworzył on konto w BAWAG, na które wpłacił 2 tys. euro, podobnie postąpili inni czołowi dygnitarze republiki. Parlament zatwierdził państwowe gwarancje dla banku, opiewające na 900 mln euro. Inne banki austriackie oraz towarzystwa ubezpieczeniowe obiecały przekazać kapitał w wysokości 450 mln euro. Trzeba jednak podkreślić, że kanclerz czekał z interwencją do ostatniej chwili, aby jak najbardziej upokorzyć związkowców i sprzymierzonych z nimi socjaldemokratów. Na mocy zawartego porozumienia BAWAG i ÖGB muszą sprzedać swe udziały w Banku Emisyjnym Austrii, który znajdzie się pod całkowitą kontrolą konserwatystów. Wydawało się, że w jesiennych wyborach parlamentarnych rządząca konserwatywna Austriacka Partia Ludowa poniesie klęskę, doprowadziła bowiem do stagnacji gospodarczej i wysokiego bezrobocia. „Afera karaibska” sprawiła jednak, że socjaldemokraci, którzy marzyli o przejęciu władzy, mogą doznać dotkliwej klęski wyborczej. Rozgoryczony przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Austrii, Alfred Gusenbauer, który podczas kampanii wyborczej niestrudzenie objeżdżał kraj, oskarżył „towarzyszy” uczestniczących w aferze bankowej, że „zostali zatruci duchem neoliberalizmu”. Na poirytowanych skandalem wyborcach nie zrobiło to wielkiego wrażenia.

Kłopoty banku BAWAG się nie skończyły.

Amerykańscy wierzyciele Refco, inwestorzy oraz właściciele akcji tego zbankrutowanego domu maklerskiego wystąpili ze zbiorowymi skargami do sądów w USA. Domagają się miliardowych odszkodowań od austriackiego banku, który, ich zdaniem, ponosi odpowiedzialność za tę plajtę. Trudno powiedzieć, czy BAWAG, mimo pomocy państwowej, będzie w stanie zapłacić. Jeśli upadnie, zaszkodzi to mocno całej austriackiej gospodarce, nie tylko związkowcom czy socjaldemokratom.

Wydanie: 20/2006

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy