Berlin-Warszawa: wspólna sprawa

Berlin-Warszawa: wspólna sprawa

SWOBODNE MYŚLI Z WROCŁAWIA

Jeśli oceniałoby się pozycję kraju osiągnięciami jego sportowców, to Polska leży na łopatkach. Już niedługo nie tylko futboliści będą mogli grać jak równy z równym wyłącznie z drużynami pokroju San Marino, bo również koszykarze czy siatkarze pokazują, że gra zespołowa kiepsko wychodzi Polakom.
Mistrzami gry zespołowej są za to Niemcy. Nie tylko o sport chodzi, lecz także o skuteczne rozwiązywanie problemów publicznych poprzez działanie grupowe. Pojedynczy zawodnicy nie muszą być gwiazdami, ale drużyna musi wygrywać. Dotyczy to zarówno niemieckiej gospodarki, jak i umacniania pozycji Berlina na arenie międzynarodowej. Bez Niemców europejski projekt polityczny nie może dziś funkcjonować.
Wynik niemieckich wyborów wpływa nie tylko na życie niemieckich obywateli, ale również na kierunek działania całej Europy. Wielkich zmian raczej nie będzie. Jedyną niewiadomą pozostaje kwestia przekroczenia progu wyborczego przez liberałów z FDP. Jeżeli im się to uda, nadal będzie obowiązywała koalicja z CDU. Jeśli FDP zabraknie w Bundestagu, to najbardziej pragmatycznym wariantem jest wielka koalicja CDU z socjaldemokratami z SPD. Inny scenariusz, o którym się mówi, to wywołujący pomruki sprzeciwu części SPD wobec pomysłu dzielenia rządów z CDU wariant dużej koalicji lewicowej z udziałem SPD i Zielonych, przy otwartym lub cichym wsparciu Die Linke. Niemieccy socjaldemokraci i Zieloni rządzili już wspólnie na poziomie federalnym. Udział Die Linke w tej koalicji byłby nowym doświadczeniem.
Na marginesie spraw niemieckiej lewicy można zauważyć, że w prawie każdym kraju europejskim poza tradycyjną socjaldemokracją na lewicy działają dziś też zieloni lub bardziej zdecydowane ugrupowania lewicowe. W Szwecji jest to Partia Lewicy usytuowana na lewo od szwedzkich socjaldemokratów, w Hiszpanii Front Lewicy na lewo od hiszpańskich socjalistów, w Grecji Syriza działająca na lewo od greckiej partii socjalistycznej itp. To wpływa na atmosferę tamtejszych debat i sporów politycznych.
Na tym tle widać prawicowy przechył w Polsce, gdzie pomiędzy prawicową konserwą Prawa i Sprawiedliwości a prawicowo-liberalną Platformą, które zdominowały naszą politykę, działa mnóstwo prawicowej drobnicy i konserwatywnego planktonu. Na lewej stronie nie ma zróżnicowanej i bardziej bojowej przeciwwagi.
Dziś języczkiem u wagi pozostaje w Polsce przyszłość PSL. Ludowcy – jak wiemy – mogą równie dobrze tworzyć układ władzy z PiS, jak i z PO. Przekroczenie progu wyborczego przez PSL może przedłużyć męki Polaków z prawicową władzą. Co więcej, tym razem może to być wariant hard core, działający pod wodzą Kaczyńskiego. Brak PSL ułatwiłby odbudowywanie pozycji lewicy. Jednocześnie byłby wsparciem dla odrzucenia w polskiej polityce narodowego nadęcia i przebicia nacjonalistycznej klatki, w której zamknięta jest obecna debata polityczna w kraju nad Wisłą.
Dziś bowiem – jak zauważa Ulrich Beck, światowej sławy niemiecki socjolog – „globalne zagrożenia tworzą globalną wspólnotę, a nawet kształtują się zarysy światowej opinii publicznej”. Z tego powodu nie powinno dziwić zaniepokojenie Niemców np. pomysłem budowy w Polsce elektrowni atomowych. Kiedy oni odchodzą od tych archaicznych i niebezpiecznych rozwiązań w energetyce, u nas prezentuje się je jako przejaw nowoczesności. A przecież potencjalna katastrofa elektrowni atomowej w Polsce byłaby również problemem dla Niemców i innych mieszkańców Europy. I właśnie kryzys ekologiczny współczesnego świata jest, zdaniem Becka, dobrym przykładem kresu obecnej „polityki narodowej”, kresu „wewnętrznych spraw innego kraju” i początkiem ponadnarodowej, kosmopolitycznej polityki. I nie jest to żadna ideologia, ale praktyka życia codziennego doświadczana przez dzisiejszych Europejczyków.
Dlatego wybory w Niemczech 22 września i ich wynik są ważne również dla ludzi żyjących w Polsce. Ze względu na pozycję Niemiec i silną zależność polskiej gospodarki od niemieckich trendów ekonomicznych są w pewnym sensie nawet ważniejsze niż krajowe przepychanki polityczne. W świecie globalnych kryzysów trudno sobie wyobrazić tylko lokalne i narodowe rozwiązania. Problemy globalnej niesprawiedliwości i kryzys społeczny muszą być rozwiązywane na poziomie przekraczających państwowe granice, ponadnarodowych aktorów. Globalny rynek pracy musi podlegać tym samym regulacjom, a praw socjalnych funkcjonujących np. w Niemczech nie da się zamknąć i oddzielić zasiekami granicznymi. Ceny mieszkań we Wrocławiu i w Berlinie są już podobne. Czas na te same prawa socjalne i warunki pracy. I dlatego dziś ważniejsze są dla mnie pomysły i wyniki wyborcze niemieckiej lewicy niż populistyczne hasełka polskiej prawicy.

Wydanie: 38/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy