Być rządzonym w Polsce

Być rządzonym w Polsce

Jak wiadomo, we współczesnej Polsce nie wypada dobrze pisać o Rosji – w polskich mediach to symbol zła. Rosyjska polityka, kultura, literatura, historia, myśl polityczna – wszystko to nigdy nie istniało i nie istnieje. Tak nakazuje Komitet Centralny dbający o poprawność środków przekazu. Aleksandra Puszkina i Fiodora Dostojewskiego trudno zignorować. Ale anarchizującego Lwa Tołstoja czy ideologa anarchizmu Michaiła Bakunina można już pominąć. 30 maja mija 200. rocznica urodzin tego drugiego. Bakunin, będący symbolem rewolucji i marzeń o innym, sprawiedliwszym świecie, w XIX w. obecny był na wszystkich europejskich barykadach, gdzie tylko można było wyrazić sprzeciw wobec władzy – w Berlinie, w Pradze, w Lyonie, we Wrocławiu, w Paryżu. W Dreźnie stanął na czele powstania. We Wrocławiu przez długi czas mieszkał przy obecnej ulicy Dworcowej i wspierał m.in. polską emigrację polityczną. W tym mieście, do którego przybył w kwietniu burzliwego 1848 r. – jak pisze dr Antoni Kamiński, wybitny znawca życia i myśli Bakunina – „przywitano go serdecznie jako zasłużonego bojownika o demokrację w Europie”. W Paryżu poznał o pięć lat starszego Proudhona, innego znanego wolnościowego socjalistę. Proudhon musiał wpłynąć na późniejsze poglądy Bakunina, pisząc znaną definicję „bycia rządzonym”. Pod bardzo wieloma względami pasuje ona do obecnej sytuacji w Polsce.
„Być rządzonym to być obserwowanym, nadzorowanym, szpiegowanym, kierowanym, nastawianym, podporządkowanym ustawom, indoktrynowanym, zmuszanym do wysłuchiwania kazań, kontrolowanym, szacowanym, ocenianym, cenzurowanym, poddawanym rozkazom ludzi, którzy nie mają ani prawa, ani wiedzy, ani cnót obywatelskich. Być rządzonym oznacza przy każdej transakcji, przy każdym działaniu, przy każdym ruchu być odnotowanym, rejestrowanym, kontrolowanym, opodatkowanym, ostemplowanym, opatentowanym, licencjonowanym, autoryzowanym, aprobowanym, napominanym, krępowanym, reformowanym, strofowanym, aresztowanym. Pod pretekstem dbałości o dobro ogółu jest się opodatkowanym, drenowanym, zmuszanym do płacenia okupu, eksploatowanym, monopolizowanym, poddawanym presji, uciskanym, oszukiwanym, okradanym; wreszcie przy najsłabszych oznakach oporu, przy pierwszych słowach skargi, represjonowanym, karanym, obrażanym, nękanym, śledzonym, poniżanym, bitym, rozbrajanym, duszonym, więzionym, rozstrzeliwanym, sądzonym, skazywanym, deportowanym, chłostanym, sprzedawanym, zdradzanym i na koniec wyśmiewanym, wyszydzanym, znieważanym, okrywanym hańbą. Taki jest rząd, taka jest jego sprawiedliwość, taka jest jego moralność”.
Bakunin też nie miał żadnych złudzeń co do mechanizmów sprawowania władzy: „Nic bardziej nie zagraża moralności jednostki ludzkiej niż przyzwyczajenie do wydawania rozkazów. Musi ono zdemoralizować nawet najlepszych, najmądrzejszych, najszlachetniejszych, najbardziej bezinteresownych i nieskazitelnych. Jest tak dlatego, że ze sprawowaniem władzy jest nierozerwalnie związana pogarda dla mas ludowych i przesadne wyobrażenie o swoich własnych zasługach”. Opinia ta brzmi bardzo aktualnie w odniesieniu do wielu przedstawicieli elit władzy w Polsce.
Proste i szczere opinie o kapłanach Kościoła po prawie 150 latach też niestety zachowały świeżość: „Im bardziej bogaci się Kościół, tym bardziej ubożeje ludność”. Jak wiadomo, „jeżeli Bóg nie istnieje, trzeba go stworzyć; jest to niezawodna klapa bezpieczeństwa”. A sama religia? „Religia niszczy twórczą energię, ponieważ każe gardzić życiem ziemskim, liczyć jedynie na osiągnięcie szczęśliwości w niebie”. Dlatego Bakunin uznawał, że „każda religia nakazuje cierpliwość, rezygnację, posłuszeństwo”.
Jeżeli chodzi o stosunki ekonomiczne, nie miał złudzeń, uważał, że „kapitalizm jest źródłem powszechnej demoralizacji”. Ostrożnie jednak podchodził do jego politycznych alternatyw. Dlatego przestrzegał nie bez powodu, że „socjalizm bez wolności to niewola i brutalność. Wolność bez socjalizmu to system przywilejów i niesprawiedliwość”.
W obronie wolności Bakunin nie znał kompromisów. To ona stanowiła punkt wyjścia do obrony innych wartości: „Wolność albo jest pełna, albo jej w ogóle nie ma, bez wolności nie ma rozumu, nie ma sprawiedliwości, nie ma dobrobytu, nie ma człowieczeństwa”.
Umiłowanie wolności nie oznaczało dla Bakunina, jak w przypadku współczesnych fanów wolnego rynku, egoizmu czy też wolności jedynie na poziomie indywidualnym. Człowiek jest istotą społeczną i tylko wśród innych ludzi jednostka może się samorealizować: „Społeczeństwo jest naturalnym sposobem istnienia zbiorowości ludzkiej. Społeczeństwem nigdy nie rządzą kanony prawne, lecz obyczaje i zwyczaje. Bodźcem rozwoju społeczeństwa nie jest myśl i wola prawodawcy, lecz inicjatywa poszczególnych jednostek”.
I choć niektóre tezy Bakunina dziś mogą się wydawać zbyt romantyczne, to czasem warto żądać niemożliwego i burzyć skostniałe struktury, które ograniczają dostrzeżenie nowych możliwości. Szczególnie w Polsce, gdzie od jakiegoś czasu panuje bezalternatywna rzeczywistość i mamy kompletny marazm polityczno-intelektualny.

Wydanie: 22/2014

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy