Nowy wspaniały świat

Nowy wspaniały świat

Kapitalizm w epoce konsumpcjonizmu otwartą przemoc stosuje wobec wybranych grup i środowisk. Zdecydowanej większości nie trzeba przymuszać do właściwych postaw i odpowiednich sposobów myślenia. Wystarczy uwodzenie różnymi obietnicami, aby machina systemu nie zatarła się na skutek masowej odmowy udziału w nim. Świecidełek i obietnic, którymi można kusić obywateli konsumentów, jest wiele – wciąż nowe gadżety na półkach marketów, zaspokojenie nieograniczonych potrzeb konsumpcyjnych, uczestnictwo w igrzyskach kultury masowej.
Maks Weber wierzył, że racjonalny i nowoczesny system odczarowuje rzeczywistość z mitów religii i magii. Kapitalizm rzeczywiście odczarował świat społeczny z mitów feudalizmu, ale jednocześnie stworzył wiele nowych bożków i środków kontroli. Religie co prawda straciły swoją moc i siłę oddziaływania, za to zyskała znaczenie wiara, np. w „obiektywną ekonomię” albo w „efektywność gospodarczą”. Kościoły zostały zastąpione przez nowe świątynie: banki, giełdę i agencje ratingowe. Te zaś są źródłem nowych, samosprawdzających się teorii. Gdy mówią, że jakaś firma lub kraj ma kłopoty, bo działa niewłaściwie, to po takiej przepowiedni ta firma czy kraj mogą mieć naprawdę problemy, nawet jeśli wcześniej ich nie było.
Obecne zaczarowywanie porządku społecznego i ludzkich umysłów ma o wiele więcej możliwości i sposobów oddziaływania niż w XIX w. Wtedy pozostawała naga przemoc państwa i kontrola umysłów przez religię. Dziś jest więcej środków manipulacji. Media elektroniczne, telewizja czy internet to przydatne narzędzia do oswajania i czynienia pozornie naturalnym porządku, który jest wokół nas. Równie skutecznym sposobem uwiarygodniania istniejącego ładu jako naturalnego, obiektywnego i, co więcej, akceptowalnego są coraz częściej różnego rodzaju sondaże. Wielkie liczby osób, które coś tam uznają, zawsze robią wrażenie na odbiorcach („skoro większość tak sądzi, to coś w tym musi być”, „większość nie może się mylić” – tak uważa wielu). Autorzy i komentatorzy sondaży często zakładają, że ich wyniki oddają prawdziwe odczucia badanych. Zapominają o tym, że aby wyrazić swoje rzeczywiste opinie, ludzie muszą mieć szansę zastanowienia się nad daną kwestią oraz dysponować wiedzą na temat danego zjawiska. Jeśli te warunki nie zostaną spełnione, wyrażane opinie będą tak naprawdę przedłużeniem pasa transmisyjnego mediów masowych i powtarzaniem sloganów tam zasłyszanych.
Od jakiegoś czasu w Polsce funkcję wyroczni ogłaszającej zawsze dobre informacje na temat stanu polskiego społeczeństwa pełni Diagnoza Społeczna firmowana przez prof. Czapińskiego. Komentatorzy podkreślają dużą liczbę respondentów, których przepytują ankieterzy. Jednak w badaniach społecznych najważniejsze jest nie to, ile osób przepytano, ale czy badani są próbą reprezentatywną dla danego społeczeństwa. Zakładam, że w próbie prof. Czapińskiego poza warszawiakami znaleźli się także mieszkańcy wiosek popegeerowskich czy bezrobotni bez prawa do zasiłku. Choć komentarze prof. Czapińskiego o tym, że „wszyscy w Polsce są coraz bardziej zadowoleni z sytuacji materialnej”, mogą budzić wątpliwości co do reprezentatywności badanej próby.
Mimo że fakty społeczne za oknem pokazują coś innego, interpretacje liczb uzyskanych w Diagnozie Społecznej są zawsze pełne optymizmu i przekonania, że wszystkie sprawy w Polsce idą w dobrą stronę. Jeśli jest tak dobrze, to skąd się bierze wciąż masowa emigracja z kraju?
Problem z zaczarowywaniem rzeczywistości wynikami sondaży polega właśnie na sposobie interpretacji i nadawania sensu uzyskanym liczbom. Np. wyniki Diagnozy pokazują, że liczba wszystkich zadłużonych w Polsce pozostaje na wysokim, niemal 40-procentowym poziomie, a tym, co się zmienia, jest szybki przyrost osób mających długi przekraczające poziom rocznych dochodów (w ciągu minionej dekady skok z 8% do prawie 30% Polaków), ale prof. Czapiński zdecydowanie ogłasza na łamach „Polityki”, że zadłużonych ubywa i generalnie sytuacja finansowa Polaków się poprawia.
Krytyków systemu i sytuacji w kraju przybywa, bezrobocie rośnie, płace spadają, co pokazują twarde dane, ale prof. Czapiński oznajmia, że „coraz lepiej czujemy się w tym systemie, coraz lepiej się po nim poruszamy, umiemy coraz efektywniej kupować”. Czy to ma być element wiary wyznawcy nowej, świeckiej, kapitalistycznej religii? Nieważne, jak jest, ale trzeba na modłę amerykańską twierdzić, że jest super, a dzięki własnej zaradności będzie jeszcze lepiej.
Tyle że najbardziej propagandowy mit może zostać szybko zweryfikowany przez praktykę społeczną. A wszystkich niedostosowanych nie da się wysłać na wzór amerykański do psychoterapeutów, którzy będą naprawiać aspołeczne jednostki niezdolne do życia w cudownym świecie wolnego rynku.

Wydanie: 28/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy