Jubilat z odwagą w herbie

Jubilat z odwagą w herbie

Gdyby ktoś szukał jakiegoś uniwersalnego modelu na organizację udanego spotkania jubileuszowego, to z czystym sumieniem polecam Kraków i tamtejszą Akademię im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Zapewniają atmosferę powagi i refleksji, ale też żartu i wyrafinowanego humoru. Dla tych, którzy po tych słowach już by reflektowali na taką uroczystość, mam jednak pewien warunek. Otóż nieodzownym, najważniejszym elementem udanego jubileuszu jest jego bohater. Taki jak obchodzący 70. urodziny prof. Jan Widacki. Wybitny prawnik, nauczyciel akademicki, polityk, dyplomata, adwokat i stały komentator na łamach naszego tygodnika. Od ważnych funkcji, jakie pełnił, wielu dostałoby zawrotu głowy. Jeden z najmłodszych docentów, gdy kierował katedrą na Uniwersytecie Śląskim. Ekspert strony solidarnościowej przy Okrągłym Stole. Wiceminister spraw wewnętrznych w rządzie Mazowieckiego. Ambasador RP na Litwie, o czym z szacunkiem i wielkim wzruszeniem mówił w Krakowie litewski poseł Czesław Okińczyc. Poseł na Sejm z listy Lewicy i Demokratów. Dziekan uczelni, która nas gościła.

Barwny jest życiorys jubilata. Człowieka bardzo aktywnego. Poszukującego dobrych rozwiązań. Dobrych dla kraju i polskiej racji stanu. Odważnego inteligenta, który wiele razy potrafił iść pod prąd. Jan Widacki ma w tym, co robi, styl i klasę. W czasach, gdy obóz władzy w Polsce reprezentują prawdziwi Polacy, Widacki jest wyjątkowym, oryginalnym i przez to bardzo cennym reprezentantem prawdziwej inteligencji. I to nie od dziś, lecz od dziesiątków lat. Gdy Rada Stowarzyszenia „Kuźnica” przyznawała mu honorową nagrodę Kowadła, szczególnie doceniono „nieustępliwość Profesora w zmaganiach o zrozumienie i poszanowanie prawa przez państwo i obywatela oraz w walce z nieprawidłowościami”. Sądzę, że nasi czytelnicy, znający felietony „Z Galicji”, dobrze wiedzą o tych zaletach jubilata. A czytelnicy „Przeglądu” są przecież wszędzie. O czym przekonali się goście jubileuszu, gdy góral spod Nowego Targu opowiedział gwarą, jak to w poniedziałki ma dobry dzień, bo może przeczytać w „Przeglądzie” komentarze Widackiego i Łagowskiego. Świadków tego zwierzenia było kilkuset. Ad multos annos, Drogi Janie!

Wydanie: 17-18/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy