2014

Powrót na stronę główną
Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Wywiady

Naukowiec musi wątpić

Ignorancja w połączeniu z nieuctwem są groźne, bo prowadzą do łatwej akceptacji kompletnych bzdur Piotr Garbaczewski – nauczyciel akademicki, związany z uczelniami we Wrocławiu, w Zielonej Górze i w Opolu. Od 2006 r. profesor zwyczajny. W 2008 r. objął kierownictwo Katedry Astrofizyki i Fizyki, a także stanowisko dyrektora Instytutu Fizyki Uniwersytetu Opolskiego. Jego pozanaukowym hobby jest wspinaczka górska, którą uprawiał w Tatrach i na Kaukazie. Uczestniczył m.in. w pierwszym polskim przejściu zimowym na zachodniej ścianie Łomnicy, tzw. Hokejką. Co wyróżnia naukowca w tzw. zwyczajnej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

Musimy z nim się układać

Pat Buchanan o relacjach amerykańsko-rosyjskich, o Putinie i Trumpie W felietonie, który Pat Buchanan opublikował 15 września na swoim blogu, ten konserwatywny polityk i wybitny pisarz polityczny przeciwstawia się popularnym zarówno wśród demokratów Obamy, jak i neokonserwatywnych republikanów, błędnym jego zdaniem i szkodliwym wizjom relacji USA z Rosją Putina. Poniżej polski przekład tej publikacji. Odkąd Donald Trump powiedział, że ponieważ Władimir Putin go pochwalił, to on zrewanżuje się komplementem, wściekłość republikanów nie ustaje. Przybywający na Kapitol z zamiarem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Węgry idą własną drogą

Polityka gospodarcza, która miała doprowadzić do zagłady kraju, przynosi znakomite skutki Pod koniec maja premier Węgier Viktor Orbán podsumowywał pięć lat nieprzerwanych rządów koalicji Fidesz-KDNP. Z perspektywy Zachodu był to okres autorytarnych zapędów politycznych i gospodarczych, a także – w kontekście współpracy z Rosją – wyłamania się z „europejskiej solidarności”. Nieprzypadkowo przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przywitał kilka tygodni temu Orbána słowami „Witaj, dyktatorze”, dobrze ilustrującymi stosunek Brukseli do Węgier. Dochodzi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Naszym azymutem są Czytelnicy

To była wspólna decyzja grupy ludzi redagujących „Przegląd Tygodniowy”. Gdy w grudniu 1999 r. zmęczeni konfliktami z właścicielem, typowym reprezentantem rodzącego się kapitalizmu, postanowiliśmy pójść na swoje, nie wróżono nam powodzenia. Zostawiliśmy tytuł z tradycjami i kompletnie wyposażoną redakcję, by zacząć od zera. Naszym jedynym kapitałem były wówczas własne umiejętności i poparcie dla naszej decyzji ze strony wybitnych autorów, którzy pisali do „Przeglądu Tygodniowego”. Aleksander Małachowski, Krzysztof Teodor Toeplitz, Bronisław Łagowski i Tadeusz Zieliński wsiedli z nami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Przyjaciel czy brat?

Znana anegdotka z czasów PRL: nauczycielka prosi ucznia pierwszej klasy o wymienienie przyjaciół Polski. Chłopczyk wylicza rezolutnie: NRD, Czechosłowacja, a potem jeszcze dodaje: Węgry, Rumunia, Bułgaria… – A Związek Radziecki? – dopytuje nauczycielka. – Związek Radziecki to nie nasz przyjaciel – odpowiada uczeń. Nauczycielka blednie. – Jak to nie nasz przyjaciel? – Związek Radziecki to nie nasz przyjaciel, to nasz brat – upiera się chłopczyk. Nauczycielka łapie oddech. – No dobrze, ale dlaczego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Znikanie słonia

Anglicy nie powiedzą ci wprost, co nie pasuje. Miną wieki, zanim się zorientujesz Miki, 39 lat, Londyn Znamy się jeszcze z Warszawy. Kiedy osiem lat temu awansowała w swojej korporacji, okazało się, że jej nowe biurko będzie stało nie w Warszawie, tylko w londyńskim City. Teraz zarządza tubylcami, ale zastana kultura pracy budzi w niej często głęboki sprzeciw. W przeciwieństwie do kultury osobistej, zwłaszcza tubylców z wyższej społecznej półki. Po czterech latach rozmawiania o pogodzie kolega z biura zapytał,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Literatura dla dzieci nie ma płci

Młodzi czytelnicy lubią książki o silnych rówieśnikach, dających sobie radę w trudnym świecie Ewa Gruda – kieruje Muzeum Książki Dziecięcej Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy. Recenzentka i krytyczka literatury dla dzieci i młodzieży, jurorka konkursów literackich, autorka scenariuszy wystaw, animatorka kultury, członkini Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek oraz Polskiej Sekcji IBBY (Międzynarodowej Izby ds. Książek dla Młodych).   W okresie okołochoinkowym ktoś może zechce kupić latorośli w prezencie książkę albo postanowi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Ostatni zjazd

31 grudnia 1989 r. PZPR liczyła 2 105 860 członków. Po niespełna miesiącu wyprowadzono jej sztandar „PZPR jednoczy wszystkie siły twórcze Narodu” – taki napis widniał na okolicznościowym znaczku pocztowym wprowadzonym do obiegu przez Pocztę Polską z okazji X Zjazdu PZPR, który obradował na przełomie czerwca i lipca 1986 r. Nominał tego znaczka – naklejanego na koperty listów do adresatów krajowych – był czterokrotnie wyższy niż znaczków emitowanych z okazji VIII Zjazdu w 1980 r. Inflacja zjadała dochody.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Ludwik Stomma

O higienistach raz jeszcze

Podczas wycieczek Weekend Clubu (w skrócie, co gorszyło w owych obyczajowo niewinnych czasach, WC) – była to taka nieformalna grupa wycieczkowo-dyskusyjna z lat 1964-1967, którą z łezką w oku wspominam – śpiewaliśmy nihilistyczną piosenkę, był to omal nasz hymn, całkowicie podówczas niecenzuralną: Przeżyliśmy już faszystów, Przeżyjemy komunistów… Ale zaraz potem następował refren: Źle było, źle będzie W Polsce zawsze i wszędzie. Niestety, ten refren właśnie był proroczy. Faszystom i komunistom

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Gdzie jest lewica

Czy jest jeszcze w tym kraju ktoś, kto z nami, ludźmi pracy, się liczy? Mam krytyczny stosunek do ostatnich wyborów z powodu niskiej frekwencji. Nie powinniśmy przechodzić obojętnie obok faktu, że na 20 uprawnionych do głosowania tylko dziewięciu wrzuciło głosy do urny. Co myśli pozostałych 11? Przecież to także ich ojczyzna, ich władza, ich wójt, ich prezydent. Czemu oni nie chcą spełniać obywatelskiego obowiązku głosowania? Co zraziło ich do wyborów, do tej odmiany demokracji, do naszego państwa, może do konstytucji?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.