Blog
Lewicy nie po drodze z PiS
Kaftan bezpieczeństwa czekałby na tego, kto by dwa lata temu, w apogeum szaleństw rządów PiS, Samoobrony i LPR, zapowiedział, że niebawem lewica będzie tworzyć z PiS wspólny front przeciwko PO. Co się więc takiego stało w Polsce, by tego typu działania były uprawnione? Czy zwolennicy IV RP po wyborach w 2007 r. zostali zmarginalizowani? Czy o ich rządach można mówić w kategoriach wspomnieniowych, jak o groźnym przecież, ale tylko epizodzie w naszej historii? Czy prawie jedna trzecia otwarcie popierających PiS plus trochę wahających
Działaj globalnie, buduj lokalnie!
Lekkie ożywienie konferencyjno-kongresowe wśród rozproszonej lewicy, spowodowane zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego, jest z pewnością czymś pożytecznym, ale w wielu przypadkach niestety wydaje się mocno koniunkturalne. Obawiam się, że w działaniach tych brakuje perspektywy myślenia pięć lat do przodu i dominuje raczej personalna ambicja, żeby jeszcze tu i teraz gdzieś zaistnieć. Dziś jednak nie da się zbudować w Polsce silnej lewicy na zasadzie spotkania trzech panów z czwartym, którzy przy błogosławieństwie piątego powołają razem do spółki
Akt sprawiedliwości społecznej
Platforma nie może być gorsza od PiS. To oczywiste. Platforma nie może być więc mniej antykomunistyczna od PiS. A PiS jest antykomunistyczny, cokolwiek miałoby to znaczyć. Jak kiedyś oznajmiła Joanna Szczepkowska, komunizm skończył się w Polsce 4 czerwca 1989 r. Ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej nie uznała tego ustalenia i termin końca komunizmu w Polsce ustaliła na 31 grudnia 1989 r. Niech będzie. Od tego czasu w Polsce komunizmu nie ma. To, z jednej strony, dobrze, z drugiej – źle. Źle przede
Widmowa polityka
Donald Tusk popierał, a w końcu prawie wymusił wprowadzenie Lecha Wałęsy do unijnej „grupy refleksji”, która miała się składać z osób – polityków i ekspertów – posiadających kwalifikacje do rozważania najważniejszych problemów, przed jakimi stoi lub będzie stała Unia Europejska. Wałęsa jest interesującą osobowością, ale nie jest człowiekiem, z którym ktoś chciałby albo mógł się naradzać. Nie jest on ciekawy merytorycznej treści cudzych poglądów i bierze je przeważnie pod kątem, „co się za nimi kryje”. Mało wie i w przeciwieństwie, na przykład, do Leppera
Literacki Nobel już w księgarniach
Wyprawa do współczesnej utopii \”Mieliśmy grubą czerwoną książkę, którą matka mi czytała, książkę o Grecji i jej wyspach. Nie wiedziałem, czym jest Grecja. To było słowo. Na dworze, w zimnym wąwozie doliny, na placu kościelnym, w sklepach, gdzie matka i babka
List otwarty
Dziewiętnastoletni poseł PO Sebastian Karpiniuk mógł świętować odnalezienie swojego nazwiska na liście przyjętych na prawo na Uniwersytecie Gdańskim. Dziewiętnastoletni Wojtek Jaruzelski świętował odnalezienie na zesłaniu na Syberii ciężko chorego i wycieńczonego ojca. Nie cieszył się zresztą długo, bo ojciec zmarł kilka miesięcy później. Dwudziestodwuletni prezes PiS Jarosław Kaczyński z przyjaciółmi oblewał dyplom magistra prawa. Dwudziestodwuletni por. Wojciech Jaruzelski wysłał swojego najlepszego przyjaciela na rozpoznanie pozycji wroga. Widział go tego dnia po raz ostatni. Donald
Zupa czy kość?
Posłanka Elżbieta Jakubiak zapędziła się w walce o miejsce w samolocie dla swego byłego szefa. Stwierdziła bowiem, że samolot się Lechowi Kaczyńskiemu należy „jak psu zupa”. W zasadzie powiedzenie brzmi: „jak psu kość”, jednak pani poseł pewnie się zlękła wizerunku prezydenta z kością w zębach i uznała, że lepiej będzie wstawić w to miejsce zupę. Tym bardziej że nasza głowa państwa coraz częściej robi miny jak postać z plakatu „Bo zupa była za słona”.
Zlustrować krasnoludki
Prezes publicznego Radia Opole, Marcin Palade, znany jest już z nietuzinkowych zachowań, ale decyzja o poddaniu lustracji aktorów, którzy czytają bajki o krasnoludkach, wzbudziła prawdziwą trwogę – wśród krasnoludków właśnie. Po pierwsze, są one wyłącznie rodzaju męskiego i mieszkają razem, co budzi zrozumiałe skojarzenia, po drugie zaś, każdy z nich ma w ubiorze coś czerwonego, co jest jawnym przyznaniem się do lewicowych sympatii. Lepiej już czytać bajeczki o diabłach, bo ich płeć nie jest tak wyraźna, a kolor czarny.
Przegrani trzej królowie
Klub parlamentarny PiS pogrążył się w żałobie. Sejm odrzucił obywatelski wniosek posłów tej partii, by Święto Trzech Króli było dniem wolnym od pracy. Wedle retoryki członków PiS, „zatriumfowało dziedzictwo Gomułki”. Niestety, z bólem stwierdzić trzeba, iż zatruło ono także dusze wielu posłów PiS. Aż 13 z nich olało tak ważne głosowanie, m.in. sam prezes Jarosław Kaczyński i waleczny Jacek Kurski. Jak więc można marzyć o sukcesach w epokowych rozgrywkach bez należytej mobilizacji ideologicznej?! Panie prezesie,
Michalski, wracaj do zdrowia
Cezary Michalski z „Dziennika” jest jak Lenin. Wiecznie żywy. I wiecznie zatroskany o „Przegląd”. Śledzi każdą najmniejszą nawet wzmiankę o naszym tygodniku. Doceniamy tę miłość. Rzadko się przecież zdarza, by ktoś żyjący ze Springerowskich tabloidów czytał trudniejsze teksty. A Michalski czyta. Mało tego, nawet niektóre kawałki rozumie. Np. podpisy pod artykułami. A jak tylko coś zrozumie, to od razu o tym pisze na łamach „Dziennika”. Walczy chłop o wierszówkę jak umie. Wie, że robota u Springera mu się kończy, bo z podobnymi






