Lewicy nie po drodze z PiS

Lewicy nie po drodze z PiS

Kaftan bezpieczeństwa czekałby na tego, kto by dwa lata temu, w apogeum szaleństw rządów PiS, Samoobrony i LPR, zapowiedział, że niebawem lewica będzie tworzyć z PiS wspólny front przeciwko PO. Co się więc takiego stało w Polsce, by tego typu działania były uprawnione? Czy zwolennicy IV RP po wyborach w 2007 r. zostali zmarginalizowani? Czy o ich rządach można mówić w kategoriach wspomnieniowych, jak o groźnym przecież, ale tylko epizodzie w naszej historii? Czy prawie jedna trzecia otwarcie popierających PiS plus trochę wahających się to jak na rok po wyborach nie jest wystarczająco dużo, by myśleć o powrocie do władzy? Zwłaszcza gdy ma się w ręku tak ważny instrument jak monopartyjny prezydent kraju z kancelarią pracującą wyłącznie na reelekcję Lecha Kaczyńskiego.
Do Platformy Obywatelskiej i rządu można i trzeba mieć pretensje. Już samo to, co wyprawia z gen. Jaruzelskim, wystarcza, by protestować. Robimy to zresztą konsekwentniej niż inni możniejsi po lewej stronie. Jak małostkowi potrafią być działacze PO, widać na przykładzie wojny z PZPN. Prawdą jest też, że proponowana przez nich i uchwalona ustawa medialna była bardzo marna. I że pakiet ustaw zdrowotnych nie w pełni zabezpiecza prawa pacjentów. To są oczywiście fakty. Tyle że nie wszystkie. Bo to przecież w wyniku poparcia przez SLD weta prezydenta w sprawie ustawy medialnej mamy utrwalenie jednowymiarowej telewizji publicznej i Polskiego Radia. Mamy media stronnicze jak nigdy. Wypełnione od rana do nocy opowieściami braci Kaczyńskich, teraz głównie prezydenta, oraz Ziobry, Macierewicza i podobnych tuzów demokracji. Lewicy serwuje się na zmianę paszkwilanckie felietony o PRL i zbrodniach stanu wojennego. Jak można bezczelnie kłamać i manipulować faktami, widać po tym, jak media publiczne relacjonują proces gen. Jaruzelskiego. To dopiero jest hucpa! Zamiast wystąpień generała prezentuje się krytyków tego, co powiedział na małej sali sądowej. W „Przeglądzie” mamy już kilkanaście tysięcy podpisów pod naszym apelem. Czy Polacy nie zasługują na to, by wiedzieć, co ma do powiedzenia Wojciech Jaruzelski?
Ze strachu przed logiką faktów i argumentów generała robi się blokadę w mediach. Także prywatnych! Ale te chociaż nie dostają od naszych czytelników abonamentu. A na zwykłą przyzwoitość i rzetelność w pokazywaniu wydarzeń nie ma już co liczyć. Czy ktoś widział w mediach informację o ogromnym ruchu protestu przeciwko haniebnemu traktowaniu gen. Jaruzelskiego? Nic, tylko podziękować tym posłom SLD, którzy pozwolili PiS utrzymać media.
Polska lewica jest zdecydowanie prounijna. Tego nikt nie może zakwestionować. Jak więc może dogadywać się z prezydentem Kaczyńskim, który w Unii Europejskiej należy do postaci o zupełnie innych poglądach? Jak można robić interesy polityczne z człowiekiem, który nie chce podpisać traktatu lizbońskiego, który sam, z własnym bratem, wynegocjował? Prezydent Kaczyński ciągle powołuje się na Irlandię, której społeczeństwo jest eurosceptyczne, a przecież jest prezydentem Polaków, którzy w zdecydowanej większości są bardzo prounijni. Gdzie tu sens? Gdzie też sens w działaniach lewicy, wspierającej formację, która robiła wszystko, by tę lewicę wymazać z mapy kraju. Traktowanie PO podobną miarą jak PiS jest niemądre i obłudne. A politycznie w dłuższej perspektywie dla samej lewicy niebezpieczne, bo powtórka z historii nie skończy się jak ostatnio przyspieszonymi wyborami.

Wydanie: 44/2008

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy